niedziela, 20 listopada 2011

Nieodparta chęć pisania i powracająca faza gotowania.


Właśnie usiadłam na kanapie . Pierwszy raz od kilku miesięcy, usiadłam w miarę spokojna. I pojawia się konkretna ochota na pisanie, zatem postanowiłam, że odezwę się z zaświatów. Ciekawe swoją drogą jest to, że dzisiaj jak znikniesz z internetu to praktycznie znikasz z życia.

Wiele z Was nieustannie pyta, gdzie ja ciągle się chowam i czemu znowu zawieszam tego cholernego bloga. Szczerze, mogę Was dosłownie zasypać powodami . Są tak różne i uzbierało się ich tak wiele od sierpnia, kiedy ostatni raz tu zajrzałam, że opowiadanie o tym zajęłoby mi kilka ładnych godzin. Ale po co mam się tłumaczyć. Takie życie. Czasu brak ciągle, a dni krótsze, a milion rzeczy do zrobienia. I też klasycznie już odpowiem - nie zawsze chce się gotować.
Jednak powróciła mi faza na konkretniejsze myślenie o tym, co jem. Zdrowiej, ciekawiej, różnorodniej. Generalnie życiowo troszeczkę się dewastuję, ale co jak co - o jedzenie dbam. Znowu jem śniadania, znowu dużo kaszy i razowego, dużo rozmaitych oliw i nasionek. I znowu gotuję. Piekę strasznie rzadko, bo nasz skłoterski piekarnik już nie daje rady i trzeba zacząć myśleć o wymianie .

Kilka dni temu ogarnęła mnie misja przyrządzenia superobiadu dla przyjaciół. Byłam na kawie w Kwadracie, pogadałam trochę ze znajomą blogerką i obiecałam jej, że aktualizacja bloga będzie. Wróciłam do domu strasznie przemarznięta, ale z torbą pełną warzyw. Do tego wygrzebałam z szafki przywieziony ze śmietnika ryż jaśminowy i wkroczyłam do kuchni. Miałam pomocnika, który dzielnie się spisywał przy produkcji jedzenia i idealnie doprawił marynatę do tempehu . W tle obowiązkowo radio Złote Przeboje i dużo śpiewów i tańców.
Ostatnio nie wyobrażam sobie spędzania czasu bez muzyki, toteż i w kuchni musi być.

Dyniowa potrawka z rozmarynem i prażonymi płatkami migdałowymi
  • 1 kg dyni, pokrojonej w drobną kostkę
  • 2 cebule, poszatkowane
  • kawałek pora, poszatkowany
  • puszka pomidorów krojonych
  • garść uprażonych płatków migdałowych
  • suszony rozmaryn - dużo
  • oliwa
  • pieprz
  • sól

Cebulę i pora podsmażamy na oliwie. Po chwili dodajemy dynię i rozmaryn . Podlewamy odrobiną wody i przykrywamy pokrywką. Zaglądamy dopiero po jakichs 10 minutach, żeby trochę pomieszać i dolać wody, ale zbytnio się nie przejmujemy. Ten zabieg można powtarzać aż dynia będzie miękka. Idealnie komponuje się z ryżem jaśminowym, a przed podaniem posypujemy płatkami.

Sałatka ze świeżego szpinaku z suszonymi figami i oliwą z oliwek
  • 300 g liści szpinaku
  • paczka suszonych fig
  • oliwa z oliwek
  • ocet balsamiczny
  • prażone pestki dyni
  • sól
  • pieprz

Liście myjemy i osuszamy, figi kroimy w paski. Do tego dodajemy pestki, solimy i pieprzymy , a na koniec polewamy obficie oliwą z oliwek. Po wymieszaniu skrapiamy octem balsamicznym.

Tempeh w "wędzonej" marynacie
  • 200 g tempehu
  • 1/2 szkl. oleju
  • dym w płynie - odrobina
  • ulubiona mieszanka przypraw (np. do kurczaka), ale szczerze to nie wiem, co do niego było dodane, bo nie ja to przyrządzałam

Tempeh pokroić w plastry. Przyprawy wymieszać z olejem i dymem w płynie, który nada specyficznego aromatu . Zalać plastry tempehu, odstawić minimum na pół godziny i potem smażyć z obu stron na złoto.
Dym w płynie można dostać w sklepach typu Kuchnie Świata, z tego co mi wiadomo. Ja używam zapasów kolegi, który otrzymał go od znajomych z Białorusi. Jeśli wybieracie się do tego kraju, to koniecznie kupcie sobie buteleczkę tego specyfiku i popytajcie też o chałwę ze słonecznika lub majonez roślinny z woreczka. Tam te produkty są na porządku dziennym i znajdziecie je w większości sklepów .


I do jedzenia możecie posłuchać tego chociażby:

10 komentarzy:

kikimora pisze...

Świetnie się prezentuje!
Nigdy nie jadłam tempehu, nawet nie wiem za bardzo co to jest :) Zaraz sprawdzę w googlach

Anonimowy pisze...

A gdzie można kupić dym w płynie?
I czy rzeczywiście daje taki fajny, wędzony aromat?

ilovetofu pisze...

anonimowy, przeczytaj post do konca:) a daje naprawde ekstra aromat. uzywam go do wielu rzeczy ,ktore pierwotnie robi sie z miesem lub swarkami czy cos w ten desen (bigosy,fasolki o bretonsku, pierogi ruskie np)

arbuzowedaiquiri pisze...

Noo, dzięks za dotrzymanie obietnicy:)
Szpinak plus suszone figi mniaaaaam <3

Oczywiście czekam na następne posty:D
Cmok

Magda pisze...

Fajnie, że wróciłaś do bloga. Zaglądałam tu co jakiś czas z nadzieję, że coś nowego sie pojawi. Sałątka ze szpinaku brzmi super - zapisano do wypróbowania :)

leaf. pisze...

Szpinak i figi? Nie wpadłabym na takie połączenie, ale mnie zaintrygowało :). A ta dyniowa potrawka prezentuje się świetnie.

Natalia sama o sobie... pisze...

Wow, super wygląda!

mania pisze...

pisz pisz, żebym miała co czytać w pracy :)

ilovetofu pisze...

arbuzowe: będą posty, będą. wpadnę na kawę na dniach to obsmaruje Kwadrat na blogu :)

Magda: dziekuje za mile slowa. szpinak na surowo mistrz!
leaf: figi sa dobre do wszystkiego. robilam juz nawet bigos z figami - grejt! probuj koniecznie.

natalia: dziekuje!

mania: dla Ciebie , maj dir, pisac bede, a co :* Ty tez pisz jeszcze wiecej, bo uwielbiam sledzic. rosja jest zajebista!

arbuzowedaiquiri pisze...

Spoko mała, ale ja będę w pracy w tym tygodniu tylko w czwartek, a w przyszłym nie wiem jak dokładnie.. zawijam się z kwadratu raczej.

Ale zapraszam,zapraszam, mam nadzieję że ujrzę Twe lico jeszcze:)