Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czekolada. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czekolada. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 20 grudnia 2011

Święta sręta. Trufle ciasteczkowe z gorzką czekoladą i wiśniówką.


W tym roku pierwszy raz od kilku lat jadę na świeta do domu. Nadal ich nie obchodzę, to akurat zmianie nie uległo, ale zmieniło się natomiast to, że stałam się do bólu sentymentalna. Dlatego jadę.
Stare miejscówki, pogaduchy z babcią, ciepłe herbatki i korzenne ciasteczka. Takie pierdoły, a jednak zaczęły mnie strasznie cieszyć. Nie wiem, co się dzieje. Starość? Ciąża? Żadne z tych. Po prostu zmiany w głowie.
Męczę jutuba piosenkami z podstawówki, planuję zrobić na ścianie galerie ramek ze zdjęciami z różnych czasów, piję non stop oranżadę w szkle. I powiem Wam, że to wszystko jest po prostu fajne i cieszy szalenie.

A co do nowości, to zaproszono mnie do publikacji artykułu w magazynie Vege!. Obczajcie w empikach najnowszy numer. Znajdziecie tam też dużo przepisów , które pozwolą Wam ogarnąć bezmięsne święta i zamknąć narzekające buzie rodziny.

Sama publikować świąŧecznych przepisów nie będę, bo już kiedyś pojawił się ultra mix 20 potraw. Możecie do woli wybierać pośród propozycji stąd. Część z nich pewnie znowu zagości na rodzinnym stole, a w głowie mam pomysł na nowe ciasto, na które przepis postaram się tutaj zamieścić po świętach.

A dzisiaj coś, co możecie przygotować w domu w ramach prezentu dla bliskich. Przepis to wariacja na temat jednego z tych, zamieszczonych w najnowszym Vege!

Ciasteczkowe trufle z gorzką czekoladą i wiśniówką obtaczane w gorzkim kakao

  • 100 g ciastek digestive
  • 1 szklanka daktyli bez pestek
  • pół tabliczki gorzkiej czekolady
  • 2 kieliszki wiśniówki
  • pół szklanki kakao + kakao do obtoczenia

Ciastka rozdrobnić blenderem na proszek lub - dla uzyskania tego samego efektu - wpakować je w worek i przejechać kilka razy wałkiem do ciasta. Daktyle wraz z kakao, rozpuszczoną czekoladą i wiśniówką zmiksować blenderem na gładką masę. Połączyć z ciastkami. Z masy formować kulki wielkości orzecha włoskiego i obtaczać je w kakao.

środa, 27 lipca 2011

Pralinkowa zajawka.

Jakiś czas temu zorganizowałam sobie silikonowe foremki do domowej produkcji pralinek. Dwanaście sztuk, różne kształty, miękkie i wygodne w użyciu/umyciu/przechowywaniu. Jednym słowem - ekstra!
Czekoladki w wersji homemade chodziły za mną już od roku, ale tak jakoś przymierzałam się i przymierzałam i zabrać do nich nie mogłam. Powiem Wam szczerze, że szalenie żmudna robota , ale za to efekt konkretny. Rozpuszczanie czekolady, bawienie się w nadzienie, zaklejanie, schładzanie, kombinowanie. Jaram się!

Jeśli macie wolną godzinkę i nie trzęsą Wam się za bardzo ręce, to polecam takie zajęcie. Działa terapeutycznie zarówno jeśli chodzi o sam proces produkcji, jak i późniejszą konsumpcję. Absolutnie podstawowa zasada to tabliczka gorzkiej czekolady i pomysł na szybki krem - zmielone wiórki kokosowe, zmielone ciasteczka, zmielone orzechy lub jakieś soczyste owoce, a do tego trochę cukru, kapka oleju i chlust dobrego alkoholu. Proste , prawda?

Możecie je zrobić chociażby z tego przepisu , który wymyśliłam naprędce dysponując pięćdziesiątką wódki o smaku orzecha laskowego. Proporcje na 20 sztuk.



Praliny ciasteczkowe z wódką orzechową.

  • 2 tabliczki gorzkiej czekolady
  • 1/3 paczki ciastek holenderskich wiatraczków, tych półsłodkich
  • łyżka oleju
  • 50 ml wódki orzechowej
  • 1 łyżka cukru pudru
  • ewentualnie woda - aby rozrzedzić masę

Czekoladę rozpuśćcie w kąpieli wodnej (wrzucacie połamane tabliczki do miski, którą stawiacie na garnku z gotująca się wodą i czasem mieszacie). Ciastka kruszycie, dodajecie resztę składników i miksujecie blenderem na gładką masę . Foremki smarujecie grubą warstwą czekolady i wstawiacie do lodówki, aby stężała. Następnie nakładacie krem i przykrywacie całość warstwą czekolady. Wyrównujecie powierzchnię i sru do lodówki.
Kiedy czekolada stwardnieje to znak, że można wyciągać je z foremek i częstować wszystkich dookoła.

***
I po zjedzeniu takiej ogromnej ilości słodkiego trzeba pomachać tyłkiem i nogami przy dobrym songu. Tańczymy, tańczymy!


czwartek, 9 września 2010

Przeczekoladowe buraczane ciasto z różowym kremem buraczanym.

Zdjęcie zrobione przez Werę

Jak już Madzia napisała na swoim blogu, ostatnio robiłyśmy wspólnie jedzenie na koncert. Mistrzem imprezy jest i tak chłopak, który odmówił burgera twierdząc , że nie je mięsa. Nie widziałam go wcześniej na żadnym z koncertów, więc pewnie nie wiedział jakie panują zwyczaje. Niestety do stoiska nie powrócił, bo chyba nie zaufał wielkiemu napisowi VEGAN na menu , które rozpisałyśmy :)

Przepis na ciastka z białymi chocolate chips pojawi się później, z racji takiej, że niestety owe cudo trzeba sobie nabyć zagranicą. Jednak nie stoi w sumie na przeszkodzie, aby zamieniać białe groszki na kawałki gorzkiej czekolady. Jutro przepis :)

I przy okazji - pieczenie dla kogoś to jest najlepsze pieczenie na świecie - masz satysfakcję, a nie musisz jeść tyle słodkiego. Jak macie jakąś okazję , aby coś dla Was upiekła to z chęcią podejmę się zadania.
Dzisiaj przepis na ciasto z burakiem. Nikt, komu potem mówiłam , co jest w środku nie chciał wierzyć. Samo ciasto jest bardzo wilgotne i miękkie, lecz zwarte i elegancko się trzyma. Przepis powstał na bazie kilku niewegańskich przepisów znalezionych w necie (między innymi na tym ), które przemodyfikowałam w zależności od swoich potrzeb. Proporcje przewidziane są na małą tortownicę o średnicy 20 cm. Jednak ja swoje upiekłam w takiej o średnicy 24 cm, co wpłynęło jedynie na to, że wysokość atrakcyjna nie była. Ale ... do rzeczy .



Składniki:

  • 2 tabliczki gorzkiej vgn czekolady
  • 2 średniej wielkości surowe buraki
  • 2 łyżki mąki kukurydzianej rozmieszane w 3 łyżkach wody
  • 1 łyżka zmielonego siemienia lnianego rozmieszanego w 2 łyżkach ciepłej wody
  • 1/2 szkl. cukru trzcinowego dark muscovado (ew. może być jakikolwiek inny trzcinowy)
  • 5 łyżek oleju z pestek winogron (lub innego neutralnego w smaku)
  • łyżeczka aromatu waniliowego
  • 3 łyżki ciemnego kakao
  • 100 ml mocnej kawy ( zaparzyłam w kawiarce )
  • 1 szkl. mąki pszennej tortowej typ 450
  • 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • szczypta soli

krem:
  • 1 opakowanie budyniu waniliowego/śmietankowego
  • 1 szkl. dowolnego mleka roślinnego
  • 1/2 szkl. cukru pudru
  • 1/3 kostki vgn margaryny (alsan rulez)
  • mała łyżeczka soku z buraków

Czekoladę łamiemy na kawałki i rozpuszczamy w kąpieli wodnej (miska z czekoladą wsadzona do garnka z wrzącą wodą). W tym czasie obieramy buraki i trzemy je na tarce o małych oczkach (można też przepuścić buraki przez sokowirówkę , wypić sok (zostawić małą łyżeczkę) i resztki wykorzystać tutaj - ja tak zrobiłam).Mąkę kukurydzianą i zmielone siemię lniane ucieramy z cukrem. Funkcjonują one tutaj jako zamiennik 3 jajek - uznałam, że taki miks będzie dobrym rozwiązaniem. Następnie dodajemy olej, aromat, kakao i kawę (musi być wystudzona) . Dokładnie miksujemy. W drugiej misce mieszamy mąkę pszenną, sodę i sól. Suche składniki dodajemy partiami do mokrych i ciągle miksujemy na niskich obrotach. Następnie wlewamy rozpuszczoną czekoladę i odciśnięte z soku buraki i dokładnie mieszamy.
Wylewamy do tortownicy i pieczemy w temperaturze 180 stopni przez około godzinę.
Przygotowujemy krem . Najpierw gotujemy budyń, ale używamy do tego tylko szklanki mleka. Pilnujmy gara, bo lubi się przypalić lub zgrudkować. Trzeba ciągle mieszać . Potem chłodzimy go przy otwartym oknie, na balkonie czy gdziekolwiek , gdzie jest naturalne nielodówkowe zimno. Cukier ucieramy z margaryną i stopniowo dodajemy budyń. Na koniec wlewamy sok z buraka - najlepszy naturalny różowy barwnik- i dokładnie miksujemy. W ten sposób uzyskaliśmy jasny odcień, bez żadnego burakowego posmaku. Krem rozsmarowujemy na wierzchu ciasta , dekorujemy owocami, czekoladą i czymkolwiek chcecie.

***
I tutaj zdjęcie jedzenia, które przygotowałyśmy , dopieszczonego przed samym koncertem na skłocie.

poniedziałek, 30 sierpnia 2010

Szybkie kremowe lody banan - straciatella.

Podstawą dobrych lodów bananowych jest odpowiednie przygotowanie bananów. Najlepsza opcja to po prostu pokrojenie bananów na plasterki i wrzucenie ich w worku/pojemniku do zamrażarki. Ważne, aby banany były w miarę możliwości nieposklejane, co ułatwi porcjowanie. Jeśli jednak zbiją się w większe kule, wystarczy porządnie pouderzać nimi o podłogę i kłopot z głowy.
Lody bananowe możecie serwować same lub z dodatkami. Przepraszam za niewyraźne zdjęcie, ale aparat odmówił posłuszeństwa i trzeba było posiłkować się komórką.


  • dwie garści mrożonych plastrów bananowych
  • 5 kostek wegańskiej czekolady

Wyciągnij banany z zamrażarki i odstaw je na 10 minut, aby troszkę odtajały. Następnie zmiksuj je blenderem na gładką masę. I gotowe! Masa jest bardzo gęsta i bez problemu można ją nakładać gałkownicą.
Najlepiej używać blendera z metalową końcówką (na allegro można dostać dużo fajnych sprzętów z drugiej ręki w rozsądnej cenie), która nadaje się do kruszenia lodu. Sprawdzają się tutaj także specjalnie blenderowe pojemniki z dużymi ostrzami. Jeśli masz blender plastikowy, to lepiej przygotuj się na katastrofę :)

Lody bananowe są same w sobie słodkie i po miksowaniu nabierają kremowej konsystencji. Jeśli chcemy przygotować wersję straciatella, musimy wcześniej rozpuścić czekoladę w kąpieli wodnej i odstawić do ostygnięcia. Następnie do pojemnika z lodami wlewamy łyżeczką cienkie strużki czekolady, ciągle mieszając - pod wpływem temperatury lodów czekolada zastyga natychmiast, a mieszanie sprawa się wszystko kruszy się elegancko.

Jeśli zaopatrzycie się w wegańskie wafelki do lodów to już możecie urządzić sobie prawdziwą ucztę.

sobota, 29 maja 2010

Praliny "rumowe"


Słowo rumowe ujęłam w cudzysłów, bo właściwie to rumu w nich brak. Nie kupuję alkoholu z tej prostej przyczyny , że go nie piję , więc poradziłam sobie używając aromatu rumowego do ciast. Efekt bardzo dobry. Wymyśliłam je w oparciu o przepis na popularne szwedzkie kuleczki chokladbollar, który możecie znaleźć między innymi tutaj.

Składniki (na bardzo dużo pralin):
  • 250 g płatków owsianych
  • 4 łyżki cukru dark muscovado
  • 2 łyżki ciemnego kakao
  • 3 tabliczki gorzkiej wegańskiej czekolady ( ja użyłam kuwertury, która jest awymiarowa, ale sądzę , że objętościowo odpowiadać będzie właśnie 3 tabliczkom)
  • fiolka aromatu rumowego
  • migdały
  • rozpuszczona czekolada do obtoczenia lub wiórki kokosowe
Płatki wymieszane z cukrem zalewacie wrzątkiem i odstawiacie na 20 minut , aż zmiękną. Potem odlewacie wodę, jeśli taka w ogóle została. Dodajecie aromat, kakao i miksujecie blenderem, aż płatki zamienią się w gładką masę. Potem dodajecie 3 tabliczki rozpuszczonej uprzednio czekolady i dokładnie mieszacie , aż wszystko się ładnie połączy. Wstawiacie do lodówki na kilka godzin albo do zamrażarki na godzinkę :) . Potem formujecie kulki wielkości orzecha włoskiego , w środek każdej z nich wciskacie po migdale. Następnie obtaczacie w rozpuszczonej czekoladzie lub wiórkach i wstawiacie do lodówki na kilkanaście minut, aż czekolada stwardnieje.
Voila!

sobota, 8 maja 2010

Ogromne muffiny pomarańczowe -czekoladowe.


Przepis jest lekko zmodyfikowaną wersją z The 100 Best Vegan Baking Recipes.

Proporcje na 12 sztuk małych babeczek lub 6 dużych mufinek:
  • 1 szkl. mąki pszennej białej typ 450
  • 1 szkl. mąki pszennej razowej typ 2000
  • 1/2 szkl. cukru
  • 2 czubate łyżki kakao
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka sody
  • 1/4 łyżeczki soli
  • 1, 5 szkl. mleka sojowego lub wody
  • 1/3 szkl. oleju
  • skórka z jednej dużej pomarańczy, posiekana drobno
  • sok z tejże dużej pomarańczy
  • 1 łyżeczka aromatu pomarańczowego
  • posiekana gorzka wegańska czekolada
Nagrzej piekarnik do 200 st. C. W jedne misce wymieszaj mąkę, cukier, proszek , sodę i sól. W drugiej zmiksuj mleko, sok z pomarańczy, skórkę, olej i aromat. Dodaj mokre składniki do suchych i wymieszaj dokładnie. Nakładaj ciasto do foremek na muffinki - tak żeby zostało od góry 0,5 cm wolnego miejsca. Przed wsadzeniem do piekarnika każdą babeczkę posyp odrobiną posiekanej czekolady. Jeśli robisz małe babeczki -piecz przez 20 minut . Większe potrzebują od 25-30 minut, aby były gotowe.

czwartek, 15 kwietnia 2010

Zamiast Wielkanocy - stoisko z jedzeniem na koncercie.

Pierwszy raz w życiu udało mi się przeforsować "nieobchodzenie" świąt. Miejmy nadzieje, że tak już zostanie. I oby Ci co mieli się z tym pogodzić, w końcu się pogodzili. Już 10 lat temu przestałam utożsamiać się z jakąkolwiek religią, więc siłą rzeczy nie chciałam uczestniczyć w żadnych uroczystościach wiązanych z takowymi. Przede wszystkim ze względu na zgodność z samą sobą, ale i też przez szacunek dla ludzi wierzących. Jednak ten drugi argument w dzisiejszym społeczeństwie jakoś podupada, bowiem nawet Ci , z którymi przyszło mi święta spędzać całą swoją wiarę i religię do tych dwóch uroczystośći sprowadzają. Tłumaczą to tradycją, zwyczajem, obowiązkiem. Kiedy mówiłam , że takie podejście zakrawa na hipokryzję, wielokrotnie musiałam znosić bezpodstawne ataki. Przecież tylko stwierdziłam fakt?

Z reguły chciałam zawsze porozmawiać , na spokojnie wyjaśnić swoje stanowisko i po prostu najnormalniej w świecie się z tego wyłączyć. Jednak problemem drugiej strony bardzo często jest to, że nie jest w stanie zaakceptować tego, że ktoś może mieć inny pomysł na życie. Utrudniają na wszelkie sposoby , obrzydzają dni powszednie do tego stopnia, że w końcu kapitulujesz i dla świętego spokoju siadasz do tego stołu na godzinę, aby odpękać swoje.
Miejmy nadzieję, że już nie będę musiała oszukiwać samej siebie.

Te święta spędziłam na koncercie , w gronie przyjaciół . Przygotowaliśmy górę jedzenia i w tym miejscu chcę podziękować wszystkim pomocnikom i "wyręczycielom" .

***
Trochę spóźniony post, bo odwlekałam go , gdyż sądziłam , żę dużo przepisów do zamieszczenia itp. itd. . Praktycznie na wszystkie koncerty, które organizuję wspólnie z moim chłopakiem przygotowuję stoisko z jedzeniem. Ci , co siedzą w hc/punk wiedzą , że dobre wegańskie żarło to to nieodłączny element każdego gigu :) . Kiedy wkręciłam się w klimat , element cateringowy przechodził jakiś kryzys czy coś. W Poznaniu tylko ja organizowałam się z jedzeniem i w końcu stało się to męczące, że ten fajny zwyczaj zanika. Jednak z czasem więcej ludzi się w to zaangazowało . Nie wiem jak w innych miastach , ale tutaj jak narazie niestety same dziewczyny ogarniają motyw. Apel: drodzy koledzy, ogarnijcie się i do garów! :) W 3m i w Wawie mężczyźni doskonale radzą sobie z tym zadaniem , zatem do dzieła!


Przepisów nie będę dziś zamieszczała, uaktualnię posta jutro.
Narazie łapcie zdjęcia:



Wegąńskie jajka , według tego przepisu. Znajomy mnie przymusił, żeby wyprobować to dla śmiechu. Generalnie - dla mnie obrzydliwe, ale ludziom smakowały. Imitacja żółtka stała się inspiracją do stworzenia "jajecznej" pasty kanapkowej.



Kotlety z soczewicy, sojonez, freegański gulasz warzywny & sałatka. W prawym górnym rogu już zaczyna się słodkie : bounty .


Tarta jabłkowa z cynamonem według przepisu stąd. Zamieszczę potem. To w pudełeczku to krem straciatella do babeczek.


Banana Split Cupcakes , a przepis stąd. Czekoladowe brownie . I dwie pasty kanapkowe : dip z avocado i pasta "jajeczna".

niedziela, 28 marca 2010

Waniliowe babeczki z czekoladą i jabłkami - kolejne w tym miesiącu, bowiem okazja była zacna.


Nie wiem ile tego zjadłam w tym miesiącu. Miałam ograniczać słodkie ze względu na zęby, ale wszystko poszło w łeb.

Miałam zamieścić tego posta wcześniej, ale znowu wiadomo - milion spraw na głowie. Powyższa kombinacja jest modyfikacją tego przepisu. Zamiast rodzynków wrzuciłam mnóstwo pociętej w kostkę kuwertury, wywaliłam cynamon , a reszta pozostała bez zmian. "Poczwórniłam"tylko proporcje i w piątek zrobiłam około 50 takich babeczek. Madzia z siostrą upiekły jeszcze więcej. Dlaczego?Pewnie informacje dotarły do Was z różnych źródeł. Jeśli nie, to zobaczcie sami.

piątek, 19 lutego 2010

Brownies z orzechami i serkiem waniliowym



Pierwszy raz w zyciu upieklam brownies. Jak tak pomysle, to tez w ogole pierwszy raz je jadłam ;)
Siedzę u kumpeli w Toruniu i wczoraj wjechała nam mega ochota na pieczenie. Dla mnie żadna nowość, bo mogę piec non stop i wszystkich znajomych zawsze obdarowuję ciasteczkami, babeczkami , szarlotką. I powiedzcie mi, jak tutaj mieszkać w domu bez kuchni i piekarnika?


Zło totalne i przyczyna wielu popołudniowych 30minutowych depresji.
Rada na przyszłość - nigdy , ale to nigdy nie wynajmujcie mieszkania z aneksem kuchennym, bez piekarnika i bez szuflad i bez szafek kuchennych;] Totez w zwiazku z powyzszym, jak tylko mam dostęp do piekarnika to ciągle wypróbowuję nowe przepisy . Ostatnio jak widac zdaza sie to bardzo czesto, co ujemnie wpływa na stan zębów i rzecz dziwna - powoduje kurczenie się spodni;)
Tym razem postanowiłam wypróbować długo odwlekaną obowiazkową pozycję we wszystkich amerykanskich ksiazkach kucharskich - brownies.

Te ciastka to standard w amerykanskich kawiarniach i cukierniach. Sławne na równi z wszelkimi muffinami , chocolate chips cookies i ciastkami owsianymi, a przepisy i wariacje na ich temat zajmują sporą część wielu książek kucharskich - nawet tych z wegańskimi wypiekami.

Efekt przeszedl wszelkie oczekiwania i nie dziwię się, że ludzie się w nich zakochują. Mocno czekoladowe , wilgotne , lekko ciągnące się wewnątrz , a kruche na brzegach ciasto. Słodycz kawałkow roztopionej czekolady przełamana słoną nutą orzechów , a całość ukoronowana waniliowym serkiem przygotowanym z tofu. Mniam!
Skladniki:
  • 1,5 szkl. mąki pszennej
  • 1 szkl. wody
  • 1,5 szkl. cukru (miałyśmy kuchenną zbieraninę trzech rodzajów - biały drobny, dark muscovado i trzcinowy demerara)
  • 1 łyżeczka soli
  • 3/4 szkl. extra ciemnego kakao
  • 1 łyżeczka esencji waniliowej
  • 1/2 szkl. oleju
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 opakowanie gotowej wegańskiej polewy czekoladowej z orzechami (ew. polewa bez orzechów + garść drobno pokrojonych orzechów arachidowych)

Zagotuj wodę i rozpuść w niej 1/2 szklanki mąki, mieszaj energicznie aż powstanie gęsta klejopodobna masa. Wystaw na balkon , niech ostygnie. W dużej misce wymieszaj cukier, sól, kako, wanilię i olej. Dodaj ostudzoną miksturę woda-mąka i porządnie zmiksuj na niskich obrotach. Następnie dodaj resztę mąki i proszek do pieczenia . Miksuj do połączenia wszystkich składników. Następnie wyciągnij polewę z opakowania i pokrusz ją na drobne kawałki i wymieszaj widelcem z ciastem . Jeśli używasz orzechów - jesli uzywasz orzechow osobno, to tez je teraz dodaj. Przełoż ciasto do natłuszczonej i wysypanej bułką tartą niewielkiej kwadratowej /prostokątnej formy. Piecz w temperaturze 180 stopni C przez 25 minut. Poczekaj pol godzinki az przestygnie i potem pokrój na prostokatne kawalki.




Na wierzchu kazdego z nich rozsmaruj odrobine sliwkowych powidel i nałóz lyzeczka porcje serka waniliowego, ktory przyrzadzisz wedlug tego przepisu:

  • 1 opakowanie tofu naturalnego
  • 1/2 szkl. mleka sojowego waniliowego
  • 3 łyzki cukru pudru
  • 1 łyzeczka soku z cytryny
  • kilka kropel esencji waniliowej
Tofu rozkrusz na drobne kawalki, dodac pozostale skladniki i miksuj blenderem az do uzyskania kremowej konsystencji a' la serek homogenizowany.
Całośc dekoruj dowolnymi orzechami, migdalami, wiorkami czekoladowymi, suszonymi badz swiezymi owocami. Ja uzylam posypką z tabliczki migdalow w karmelu. A ponizej sposob otrzymania owej posypki;]

Enjoy!

poniedziałek, 15 lutego 2010

Tort w groszki - potrójnie czekoladowy z lekkim kremem potrójnie waniliowym.

Ostatnio nadarzyła się urodzinowa okazja (nie moja, nie zasypujcie mnie życzeniami ;] ). Zatem jak na porządne urodziny przystało trzeba było przygotować tort. Zniknął w mgnieniu oka!

Na ciasto wykorzystałam recepturę z książki More Great Good Dairy - free Desserts Naturally, ale już ją oddałam właścicielce i nie zdążyłam zanotować. W każdym razie w przepisie była i melasa i syrop klonowy i rozpuszczona gorzka czekolada. Wyszło bardzo dobre pulchne ciasto, które idealnie dało się przekroić na trzy równe warstwy . Kiedy wcześniej robiłam torty to używałam z reguły tego przepisu - podwajam proporcje, eliminuję korzenne przyprawy i ewentualnie kakao (jeśli chcecie zrobić jasne ciasto). Zawsze wychodzi i zawsze nadaje się na tort.




Po rozdzieleniu warstw nasączyłam pierwszą z nich częścią mikstury przygotowanej z :
  • 1/3 szklanki wody
  • 3 łyżek soku z cytryny
  • 2 łyżek syropu klonowego
  • płaskiej łyżeczki wódki
Następnie posmarowałam ją cienką warstwą śliwkowych powideł i nałożyłam 1/3 kremu.
Krem przyrządziłam inspirując się przepisem Sylwii i opierając się na starych przepisach na kremy karpatkowe. Zdecydowanie wolę takie rozwiązania niż typowe tzw. buttercream frosting, które składają się tylko z margaryny zmiksowanej z cukrem pudrem, co w rezultacie jest strasznie mdłe i zamula. A dzięki przewadze budyniu dominuje on smakiem nad całością, a konsystencja jest lekka i puszysta.

  • 3 opakowania wegańskiego budyniu waniliowego
  • 3 szklanki mleka roślinnego (miałam sojowe waniliowe)
  • 6 łyżeczek jasnego cukru trzcinowego demerara
  • kilka kropel esencji waniliowej
  • 1 szklanka cukru pudru
  • 1 kostka wegańskiej margaryny ( najlepsza do tego jest Alsan)
Przyrządź budyń prawie zgodnie z przepisem, bowiem użyj tylko 3 szklanek na te 3 opakowania (musi wyjść bardzo gęsta masa). Następnie wyrzuć go na balkon , aby się schłodził. Potem dodaj margarynę pokrojoną w kostkę, dodaj esencję i zmiksuj wszystko na wysokich obrotach aż powstanie gładka masa.

I wracamy do ciasta:
Teraz kolej na drugą warstwę - nasączyć i posmarować powidłami, nałożyć kolejną porcję kremu. Przykryć trzecią i pozostały krem rozsmarować na górze i po bokach. Trzeba się trochę nakombinować, żeby był ładnie wysmarowany. Lecz nie zrażać się - trening czyni mistrza!

Następnie powciskajcie w masę czekoladowe grochy, które przyrządzicie po roztopieniu wegańskiej czekolady lub kuwertury w kąpieli wodnej i przelewaniu jej do takiej formy.

Kupiłam ją w sklepie cukierniczym, o którym mówiłam przy okazji domowej produkcji białej czekolady. Ułatwia strasznie zadanie, bo nie mam cierpliwości do tworzenia podobnych talarków na blacie kuchennym ;)


Smacznego!

sobota, 6 lutego 2010

Ciasteczka waniliowe i TOFUshake ryżowy bananowo-czekoladowy


Oczywiscie jak przystalo na piekarnikoholika, po skonczonych examach, musialam ulec swym pasjom. Upiekłam łącznie 7 rodzajow ciasteczek i bułeczki z suszonymi pomidorami . W planach jeszcze tort, bo zbliża się okazja;] Ktoś chętny na ciastka? Mam ich mega dużo i już nie mogę patrzeć na słodkie.

Pożyczyłam książkę Vegan Cookies Invade Your Cookie Jar i probuję ile się da. Ciasteczka widoczne na zdjęciu powyżej to przerobiony przepis na Chocolate Chip Cookies, z tą zmianą, że zamiast niedostępnych u nas wegańskich chocolate chips (nie topią się podczas pieczenia i zachowują fajny kształt) wykorzystałam żurawinę , a parę dni później nerkowce.

Przepis na 24 ciasteczka (nieznacznie go pomodyfikowałam)

1/2 szkl. cukru trzcinowego
2/3 szkl. oleju rzepakowego (albo innego o neutralnym smaku)
1/4 szkl. mleka migdałowego d.i.y.
1 łyżka mąki kukurydzianej
2 łyżki esencji waniliowej
1,5 szkl. mąki pszennej typ 650
1/2 lyżeczki sody
szczypta soli
3/4 szkl. żurawin lub nerkowców

Rozgrzej piekarnik do 180 st. W tym czasie w misce rozmieszaj porządnie widelcem cukier, olej , mleko i mąkę kukurydzianą, aż mieszanina osiągnie konsystencje przypominającą gładki karmel. Dodaj esencję waniliową i mieszaj jeszcze przez chwilę, a następnie wsyp szklankę mąki, sól i sodę. Jak wszystko się ładnie połączy to dodaj pozostałą mąkę i żurawinę/nerkowce.

Formuj w dłoniach kulki wielkości orzecha włoskiego i układaj je na natłuszczonej lub wyłożonej papierem do pieczenia blaszce. Spłaszcz wszystkie przy pomocy szklanki i piecz przez 8-10 minut, aż zarumienią się brzegi.

Gotowe!

***

Wyhaczyłam dobry, używany blender na allegro i wszelkie zmiksowane potrawy wracają do łask ;] Ten gęsty shake , dzięki tofu, stanowi bardzo sycący napój, który zapcha Wasze żołądki na dobrych kilka godzin. Podobny przepis pojawił się też niedawno u Madzi , a ja ostatnio tofu dodaję do wszelkich śniadaniowych smoothies czy koktajli . Kombinujcie do woli!

1 banan
pół szkl. mleka ryżowego czekoladowego (wyhaczylam karton na promocji w moim ulubionym sklepie ze zdrowym żarłem)
1/4 kostki tofu naturalnego
preparowany ryż - opcjonalnie

Zmiksować i pić!

***
I na koniec - rzecz zamieszczona przez Justynę, która sprawiła, że poryczałam się ze śmiechu. Kocham ten song !


piątek, 15 stycznia 2010

D.I.Y vegan white & milk chocolate!


Tak, to jest możliwe. Tak, można umrzeć od przesłodzenia . Tak, rozpływa się w ustach.

Nie jadłam białej czekolady kilka ładnych lat. W Polsce nie można takiej dostać, nie licząc jednego ze sklepów internetowych(ale nie zamawiałam jej, bo ludzie, którzy się na nią skusili odradzają - margarynowy posmak i mało wspólnego z prawdziwym smakiem czekolady). Mimo, że takie rzeczy nie są potrzebne do życia, to przydają się czasem ot tak, bez powodu :)
Znalazłam jakiś czas temu ten przepis i szukałam masła kakaowego.
Dostałam cynk , że w Poznaniu znajduje się dobrze zaopatrzona hurtownia cukiernicza. Udałam się tam i zaniemówiłam. Pełno akcesoriów do dekoracji, mnóstwo foremek na ciasta, pralinki, czekoladki. Pełno wegańskich produktów! Półki uginają się od barwników spożywczych (nawet jadalne tusze w tonerach do drukarek), mas cukrowych, marcepanowych, bloków czekoladowych, kuwertury, kolorowego karmelu. Ale to się przyda innym razem, a teraz najważniejsze - tanie, dobrej jakości czyste masło kakaowe w wiaderku 0,7 kg.
A to rzecz konieczna do uzyskania prawdziwej czekolady!
Zamówiłam też foremki do odlewania tabliczek, ale jeszcze trochę na nie poczekam, więc wykorzystałam do odlewania silikonową foremkę na kostki lodu w kształcie kiści bananów.

Składniki:
  • 2 łyżki masła kakaowego
  • 1/2 łyżeczki mleka sojowego w proszku
  • 1 łyżka cukru pudru
  • 1/2 łyżeczki cukru waniliowego lub pasty waniliowej lub 3 krople ekstraktu waniliowego
Masło kakaowe rozpuścić całkowicie w kąpieli wodnej . Dodać pozostałe składniki szybko mieszać. Wylać do formy, schłodzić w lodówce przez kilka godzin lub zastosować rozwiązanie ekspresowoe - zamrażarka lub w tych temperaturach - balkon :)


Czekolada ma smak idealny - słodki ,"śmietankowy". Konsystencja też dobra- twarda, można gryźć, kroić, nie kruszy się.
Co prawda, muszę jeszcze udoskonalić trochę tą recepturę, bo zostają grudki mleka w proszku. Będę musiała chyba rozmieszać je w niewielkiej ilości gorącej wody, ale boję się że czekolada nie stężeje do odpowiedniej konsystencji. W każdym razie następnym razem przeprowadzę taki eksperyment. Jeśli to się nie uda, to będzie trzeba poświęcić trochę czasu na tzw. tempering

Czekoladę mleczną uzyskałam idąc po łatwiźnie , roztapiając kawałek bloku kuwertury (objętość około pół szklanki) i dodałam do niego 2 łyżki sojowego mleka w proszku. Mniam!

Jak tylko będą foremki to pobawię się w czekoladę z orzechami, rodzynkami, kawą, żurawiną, pistacjami czy kokosem.

piątek, 20 listopada 2009

Waniliowy mus z żurawiną i kawałkami czekolady na migdałowym spodzie.


Z radością pragnę zawiadomić, ze pierwsza partia 30-stu zinów rozeszła się w 3 dni. Jeszcze kilka paczek czeka na wysylke, a ja ide drukować następne sztuki :) Jeśli ktoś jest chętny, więcej informacji w poprzednim poście.

Poza tym - apel do wszystkich z Poznania, którzy nie mają pomysłu na spędzenie wolnego czasu w sobotę - koniecznie tu zajrzyjcie!

A poniżej przepis na specjalne okazje. Ostatnio takowa się nadarzyła, więc wymyśliłam taki oto deser.


Spód:
garść pokruszonych migdałów
łyżka melasy na każdą porcję

Mus:
kostka miękkiego naturalnego tofu
garść suszonej żurawiny
1/3 tabliczki gorzkiej wegańskiej czekolady, drobno pokrojonej
1 łyżeczka agaru
pół szklanki dowolnego mleka roślinnego
łyżeczka esencji waniliowej
3 łyżki cukru pudru

Góra:
ubita śmietanka sojowa, użyłam tej
dwie kostki czekolady do dekoracji


Sposob przygotowania jest bardzo prosty. Rozpuść agar w gorącym mleku i odstaw do wystygnięcia. W międzyczasie pokrusz migdały, wypełnij nimi dno miseczki i polej melasą.



Następnie przygotuj mus. Do pokruszonego tofu dodaj esencję waniliową i cukier puder, utrzyj blenderem na gładką masę. Dodaj mleko z agarem, żurawinę i pokruszoną czekoladę.



Całośc dokladnie wymieszaj i przełóż do miseczek. Wstaw na 2 godziny do lodówki, aby agar związał masę.




Następnie ubij bitą śmietnę mikserem i udekoruj deser.



Smacznego!

sobota, 31 października 2009

Czekoladowe smarowidło z ciecierzycy

Już od dłuższego czasu nosiłam się z zamiarem wypróbowania przepisu na ciecierzycową nutellę . Przepis idealny na inicjację nowego blendera - wracam do życia, tak .

Do pasty wracając - jak jej posmakowałam - umarłam. Nie zrażajcie się mixem "strączkowate na słodko" - a mleko sojowe czekoladowe z czego powstaje? :) Następnym razem zastępuję masło orzechowe arachidowe orzeszkami laskowymi i otwieram fabrykę.
Nieznacznie zmodyfikowałam przepis - nie dodałam kawy i esencji waniliowej, bo wanilia się skończyła, a kawa mi jakoś tu nie pasowała. Ciecierzyca to bardzo uniwersalna rzecz - chłonie smaki jak tofu. W tej kompozycji przybiera lekko ryżowy posmak i zero skojarzeń z falafelami, curry, humusem. Mistrzostwo!


Podam przepis też po polsku, tak dla wygody.



1 puszka ciecierzycy (jeśli solona, to przepłukać porządnie wodą)
1 duża łyżka masła orzechowego
3 duże łyżki oleju słonecznikowego
1/2 szkl. ciemnego kakao
1/2 szkl. cukru trzcinowego (użyłam dark muscovado)
1 łyżeczka kawy rozpuszczalnej
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
1/2 łyżeczki soli
2 – 4 łyżki wody

Wrzućcie wszystko do dużej miski i zmiksujcie blenderem. W zależności od pożądanej gęstości możecie zmniejszyć/zwiększyć ilość wody.

I smarować tosty, ciasta, ciastka, dekorować lody i w ogóle :)

wtorek, 15 września 2009

łakocie!

Ostatnio odwiedziła mnie moja siostra i przywiozła dwie najpyszniejsze rzeczy na świecie.

Pierwsza z nich to pączki.

Co prawda - nawet już będąc weganką - dużo ich zjadłam , bo przepis banalnie prosty. Ale żadne poprzednie nie dorównują tej wersji - donuty i takie tradycyjne nadziewane czekolada , obficie polane różowym gęstym lukrem i posypane wiórkami czekoladowymi. Można umrzeć ze słodkości.



Składniki (proporcje na bardzo dużo pączków:) ) :
1 kg mąki pszennej
2/3 szklanki oleju
2,5 szklanki mleka waniliowego soy/ryż
2/3 szklanki cukru trzcinowego
10 dag drożdży
łyżka octu
nadzienie - wegańska czekolada gorzka
olej do smażenia


Podgrzewamy olej w jednym garnku. W drugim garnuszku podgrzewamy mleko z cukrem. Gdy mleko będzie podgrzane - wlewamy ok. 5 łyżek do miski , dodajemy szczyptę mąki i cukru i w takiej miksturze rozrabiamy drożdże. Odstawiamy i czekamy aż zaczną rosnąć.
Potem dosypujemy stopniowo mąkę i ugniatamy ciasto na przemian dolewając mleko, dosypując znowu mąki i dolewając ciepłego oleju. Cały czas dodajemy wszystkiego po trochu na przemian - i ugniatamy, ugniatamy, ugniatamy (w międzyczasie należy jeszcze dolać ocet - jest to konieczne, bo spulchnia ciasta i blokuje nadmierne wchłanianie oleju podczas smażenia).

Po wyrobieniu ciasta formujemy pączki . Bierzemy nieduży kawałek , spłaszczamy go lekko, nadziewamy i formujemy kulkę. Jesli mamy ochotę na donuty to robi się to tak - formujemy kulkę, spłaszczamy ją porządnie i kieliszkiem wykrawamy środek:)

Gdy już zrobimy wszystkie pączki, układamy je na blacie i następnie zakrywamy ściereczką by wyrosły, tak na około 30 min.

Pod koniec rozgrzewamy w rondlu olej i wrzucamy pączki kolejno do garnka. Smażą się bardzo szybko, więc jak zbrązowieją to znak , że time is out.

Potem proponuję odsączyć je na papierowych ręcznikach i jak tylko troszeczkę ostygną to można jeść.

Jako dekorację można użyć zwykłego cukru pudru bądź przygotować lukier i sypać rożnymi wiórkami, orzechami, posypkami :)

------------------------------------------------------------------

Pączki były tylko przygotowaniem do prawdziwego cuda, jakim mnie uraczono później. Ciasto to wymyśliła moja siostra i nazwała je (niefortunnie według mnie, ale co tam - spierać się nie będę) wegańskim snickersem. Wolę nazywać je ciastem karmelowo - orzechowym i tyle :) Powiem jedynie, że jest to najlepsze ciasto jakie kiedykolwiek w życiu jadłam.


Przepis tutaj

I znowu mity o konieczności zastosowania
jajek i mleka
zostały obalone.


Jeśli ktoś spragniony dodatkowych wrażeń to
zapraszam do poślinienia się przy
tym.
Planuję w przyszłości sama otworzyć taką knajpkę.