czwartek, 7 stycznia 2010

Dziękujemy Wam, kapitaliści ! :)Darmowych pyszności kolejna odsłona.





Chcecie zobaczyć jakie jedzenie ląduje w śmietnikach?






:)



Tymianek, 15 ziemniaków, cebulka,
tacka pomidorków koktajlowych
(jeden zielony był lekko spleśniały, a reszta elegancka)

Piramida pomarańczy, mandarynek i klementynek.
Nie dałam rady już tego zliczyć, a w trakcie robienia zdjęcia- część była już przerabiana na sok.


***
To tylko trzy zdjęcia , a podobne "zbiory" mamy prawie codziennie. Cytrusy przerabiamy na niezliczone ilości soków. Już się przejadłam papryką i pomidorami, bo tego zawsze jest najwięcej.
Niemniej jednak prosiłabym o garść inspiracji, co można z taką ilością pomidorów robić:)

***

Wykaż trochę zapału i przejrzyj takie miejscówki w swojej najbliższej okolicy. Bierz zawsze tyle, ile tylko zdołasz udźwignąć. Jeśli nie nadążysz z jedzeniem i przetwarzaniem produktów, zrób coś dla innych! Odezwij się do lokalnej grupy Food Not Bombs. Jeśli nie ma jeszcze takiej w Twoim mieście, zorganizuj ją!

Jedzenie Zamiast Bomb jest ogólnoświatową inicjatywą rozdawania bezpłatnych wegetariańskich posiłków potrzebującym. Pierwszą akcję zorganizowali w 1980 roku amerykańscy aktywiści protestujący przeciwko zbrojeniom atomowym. Oprócz wymiaru praktycznego jakim jest niesienie pomocy, akcja ma wymiar symboliczny. Zwraca uwagę na problem głodu i niedożywienia, które ma miejsce w każdym zakątku Ziemi, nawet w krajach najbogatszych. Problem głodu nie wynika z niedoborów żywności na świecie, a z polityki bogatych państw, które wolą olbrzymie nakłady finansowe przeznaczać na zbrojenie swoich armii. Tymczasem na poprawę sytuacji bytowej najbiedniejszych przeznacza się coraz mniej. Statystycznie suma pieniędzy wydana w ciągu tygodnia na zbrojenia jest równa kosztom wyżywienia głodujących ludzi na całym świecie przez okres jednego roku. W obliczu trwającej wojny w Iraku, Afganistanie... akcja ma na celu zwrócenie uwagi na problem biedy i niemożności zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych przez znaczną część naszego społeczeństwa oraz ludność na całym świecie.
Aktualnie akcja odbywa się regularnie w większości miast w Ameryce Północnej, Europie (również w Polsce, między innymi w Gdańsku, Gdyni, Szczecinie, Olsztynie, Warszawie, Łodzi, Krakowie, Poznaniu, Zielonej Górze, Toruniu, Lublinie, Białymstoku, Tarnowskich Górach, Gliwicach, Wrocławiu, Rzeszowie i Katowicach), a także w Azji, Australii, Afryce.


Jeśli jesteś z Poznania
-
zapraszamy
w każdą niedzielę o godz. 13.00
do pomocy przy gotowaniu na Skłot Rozbrat.


20 komentarzy:

isadora pisze...

Ja pomidory zaprawiam w słoiki. Kładziesz do słoików sparzone, obrane pomidory i 1 ząbek czosnku. Zakręcasz i gotujesz 40 minut. Są świetne do sosu i zupy. Ja mając taką ilość chyba jadłabym na zmianę zupę pomidorową i makaron z sosem pomidorowym a na kolację pizzę smarowaną sosem pomidorowym. Uwielbiam!

ilovetofu pisze...

wlasnie slyszalam, ze ludzie zaprawiają je w słoiki. ale szukalam sprawdzonego przepisu, dzieki :)

tak jadaliśmy, ale uwierz mi -po kilku tygodniach można już na sam widok zrobić ble :)

Agata pisze...

Kobieto, podziwiam Cię z każdym dniem bardziej ;):D
Przy okazji chciałam podziękować za Zina z dodatkiem ;) - doszedł wczoraj, przeczytałam w nocy i 'podałam dalej'.

Naprawdę przykre to jest, jak się patrzy na tyle jedzenia.. jak się pomyśli o jego liczbie codziennie w każdym mieście, już nie mówiąc o całym kraju.

Pozdrawiam :)

jus ty na pisze...

ulala, widzę, że jakąś dobrą miejscówę wyhaczyłaś. Pozdros!

ilovetofu pisze...

agata: ciesze sie , ze zin sie podoba :)

justyna: w sumie to dwie miejscowy, ale najlepsze na jakie udalo mi sie w zyciu trafic:)markety, markety :)

vegeswiat pisze...

ah..!! a u nas wszystkie smietniki zamykane! jestes przypadkiem z wawy? no bo ja właśnie tak.. i wszystkie co do 1 są zamknięte

LulaBum pisze...

uwielbiam twojego bloga jest taki inspirujacy....

ale jak trafilas na to jedzienie? Chodzilas szukalas czy przypadkiem? W sumie ja tylko widzialam "wylozony"przed piekarnie chleb w niedziele. VEGESWIAT JA TEZ Jestem z Warszawy, moze wspolnie poszukamy jakiejs miejscowy z darmowym zarciem i bedziemy wyprawiac niedzielny wielki weganski obiad dla znajomych, chociazby u mnie w domu?

ilovetofu pisze...

vegeswiat - jestem z Poznania. ale znajomi z Wawy czesto na Szembeku zgarniali dużo jedzenia. wiem, ze real i niektóre tesco zamykają śmietniki (bo rzekomo troszcza sie o zdrowie potencjalnych wyjadaczy:))obczaj kaufland i carrefour.

lula bum : chodzilam dosc dlugo, wiele prob spelzlo na niczym - aż pewnego razu przypadkiem, bardzo blisko mojego domu, znalazlam idealne dwa zrodla. w naszym miescie popularne jest zgarnianie jedzenia po zamknieciu ryneczkow warzywnych, ale tam juz duza konkurencja i jak przyjdziesz to sukcesem jest przyniesienie dwóch jabłek.
markety - szczegolnie osiedlowe -to duze pole do popisu :) jedzenie jest z reguly wylozone obok smietnikow (zwlaszcza pieczywo , cytrusy i pomidory).
lecz zeby duzo przyniesc to trzeba sie postarac i zaopatrzyc sie w porzadne rekawice :) odgarniac wierzchnie worki w smietniku, bo zazwyczaj pod nim lezy sporo warzyw w kartonach, siatkach, itp.

przebrać, a w domu porzadnie wymyc, sparzyc co niektóre ze skórki i gotowe:)

kurcze, moglabym napisac podrecznik :)

pozdr i udanych łowów!

LulaBum pisze...

poniewaz jestem swiezo przeprowadzona mokotowianka to ruszam wkrotce na lowy po mojej dzielnicy. zobaczymy czy cos upoluje. czy jest jakas zasada ze np w niedziele wyrzucaja ?
Cala koncepcja odzyskiwania jedzenia wyrzuconego na smietnik bardzo mnie sie podoba...i jest bardzo bliska moim coraz wyrazniejszym antykapitalistycznym przekonanią. Mam tylko maly problem z niechecia do tego co lekko nadgnile i ze smietnika. Zdaje sobie jednak z tego sprawe, ze to tylko moje bezpodstawne burzujskie uprzedzenia :)

Strawberrrry pisze...

Cześć proszę powiedz mi jakie markety nie zamykają smietników ?

Strawberrrry pisze...

Aha i chciałbym zacząć z freeganismem ,jakieś porady wskazówki ?

ilovetofu pisze...

lula bum : raczej to, kiedy jaki market wyrzuca zalezy od ich kierownictwa. u mnie codziennie w okolicach 14 -15 jest duzo , wiec pewnie przed tymi godzinami wyrzucaja. najlepiej pochodz, poszukaj i potem wylapiesz, czy jest jakas regula :)

ja tez nie jem tego, co
zgnile - i tego nie biore, ale wykladam obok - zeby ktos sobie wzial. jedzenia jest tyle, że można przebierać :) a że to ze smietnika - opór przejdzie po pierwszych udanych łowach :)

strawberry : na pewno wiem, że niektóre małe tesco, kaufland, carrefour , alma i piotr i paweł. za to wielkopowierzchniowe tesco i reale mają zagrodzone śmietniki.
no i polecam ryneczki - z reguly na koniec tygodnia sprzedawcy kiedy zwijaja stoiska, zostawiaja nadwyzki towaru.

prosisz o porady, ale ja nie jestem jakoś mega kompetentna :) bo takie darmowe rzeczy to tylko jeden z elementów życia, bo 100% freeganką nie jestem.

jedyne co mogę powiedzieć - weź kogoś znajomego, duże siatki i latarkę (jeśli idziesz wieczorem) i zaopatrz się w pokłady cierpliwości, bo czasem trzeba sie troszkę nachodzić. ale potem trafisz na dobrą miejscówkę i tylko do niej bedziesz się ograniczać.
nie podchodz też do śmietnika, kiedy w okolicy czają się jakieś nieciekawe typy, bo to łatwy powód do zaczepki.

bierz ile zdołasz unieść, najwyżej powekujesz, pomrozisz albo ugotujesz i rozdasz potrzebującym.

powodzenia!

Strawberrrry pisze...

dobra dzisiaj postanowiłem byc nocnym markiem i poszedłem ,znalzłem kilogram pietruszki,pomidory, ogórka i do tego 10 cytryn ;-)

LulaBum pisze...

Strawberrry gratuluj! Jak tylko sie ogarne z praca tez czegos poszukam :) Chociaz moze poczekam az troche stopnieje snieg bo chyba wszystko przykryl.

Strawberrrry pisze...

Lulubum powiem ci ,że nie jest tak najgorzej zdarza się ,że kontenery są zamknięte ;)

vegeswiat pisze...

Lulabum: chętnie napisz mi maila!! to się umówimy m.kos@live.se

Strawberrrry pisze...

proszę powiedz mi czy jeźeli jest śmietnik przepełniony całkowicie śmieciami,to penetrujemy go gdzies do końca w poszukiwaniu jedzenia ?

ilovetofu pisze...

strawbery - czyli widzisz, duze łowy ogarnales :) a co do penetracji smietnikow - zalezy jak i co Ci odpowiada :) ja mam zasade , ze biore wszstko co sie nadaje, nawet jak trzeba sie czasem natrudzic:)

lula -wlasnie jak jest snieg to najlepiej chodzic. duzy mroz = wszystko eleganckie i zamrożone :)latem gorzej, bo szybko gnije.

LulaBum pisze...

no i wlasnie wrocilam z pierwszej wyprawy po okolicznych sklepach. Niestety z pusta siatka :( Co gorsza nawet nie dotarlam do zadnego sklepowego smietnika...nie wiem gdzie oni to wszystko skladuja. Niemniej nie trace nadziei. Wierze, ze znajde taka miejscowke, ze szczena opadnie :) Szczerze mowiąc bardzo mnie sie ta cała koncepcja podoba...dużo poszperałam o tym w necie...jakoś wcześniej nie przyszło mi to nawet do głowy, a teraz wydaje mi się to nieuniknioną konsekwencją mojego stylu życia :)
Dlatego ilovetofu dzieki za inspiracje :)))))

olga spaceage pisze...

ja tez jesterm z Wawy i moge w 99% stwierdzic ze nie dla zdrowia a dla unikniecia gneizdzenia sie bezdomnych w poblizu tych smietnikow markety te smietniki ukrywaja
dwa - pod marketami ostra konkurencja panuje z bezdomnymi wlasnie - kiedys szukalismy kartonow do pakowania w czasie przeprowadzki - generalnie nie polecam, chyba ze sie chce dostac tulipanem albo rurka/kolankiem
ale mam nadzieje ze wam sie uda :) keepn on tryin' :)))