niedziela, 13 grudnia 2009

Wyzwól się z klatki, którą stworzyłeś w swojej głowie i w sercu.

Ten post będzie bez przepisów. Nie obawiajcie się, że całkowicie zmienię charakter tego bloga. Wyjątek z racji tego, że jakoś nie pasuje tutaj żaden przepis. Zamieszczę tylko to zdjęcie.



Większość od razu powie - po jaką cholerę wrzucam zdjęcie lasu. Las jak las, każdy widzi. Drzewa, krzaki, mech - nic specjalnego. Mam nadzieję, że to , co tutaj przeczytacie, choć trochę zmieni Wasze myślenie.
Otóż, żyjąc w mieście odcięliśmy się od swojego pierwotnego środowiska. Jako przedstawiciele cywilizacji odcinamy się od całej przyrody. Nasze ludzkie osiągnięcia stawiamy ponad wszystko. Szczycimy się wspaniałymi technologiami, które prowadzą do osiągania niesamowitych celów .
Loty w kosmos, ponaddźwiękowe samoloty, telefony, komputery, samochody, automatyzacja produkcji, maszyny zastępujące pranie, gotowanie, sprzątanie , wychowywanie dzieci. Kultura, muzyka, sztuka, literatura, nauki ścisłe, luksus, sława, bogactwo, prestiż. Biznes, ekonomia, pieniądze, handel, giełda , przepływ towarów.
Depresja, problemy psychiczne, nerwica, stres, miażdżyca, nowotwory, zawały serca, wypadki. Wycinane lasy, eksploatowane zwierzęta, wyjałowiona gleba, zatrute rzeki, wysychające jeziora, powiększająca się dziura ozonowa, globalne ocieplenie, topniejące lodowce, ginące gatunki.
Człowiekowi wydaje się, że jest u szczytu swoich możliwości. Twierdzi, że tworzy rzeczy najdoskonalsze, że jego potęga jest niczym nieograniczona, że dokonuje cudów. Spełnieniem marzeń jest posiadanie płatnej pracy, domu, samochodu i telewizora. Modelowa rodzina składa się z modnie ubranej niekłopotliwej żony i przystojnego dobrze zarabiającego męża, którzy kierują edukacją dwójki zaplanowanych, podporządkowanych dzieci, tak , aby miały możliwie jak najlepiej zaplanowaną przyszłość. Bardziej liberalni obywatele dodatkowo wyposażają swój dom w psa lub kota, tak, aby wszystko znośnie wyglądało na zdjęciach. Czasu wolnego nie spędzają, gdyż w ogóle nim nie dysponują. Czasem zdarza im się wybrać na zakupy do centrum handlowego, a obowiązkowo latem biorą dwa tygodnie urlopu , aby odpocząć. Łykają tony tabletek na rozmaite dolegliwości, smarują skórę mnóstwem kremów, aby zatrzymać młodość i tuszować wszelkie niedoskonałości . Ich życie wypełnione jest pracą i pieniędzmi, bo przecież tak musi być.
Jeśli odpowiednio dużo posiadasz, to dopiero coś znaczysz.
Takiemu człowiekowi wydaje się, że takie życie to dopiero życie na poziomie. Cywilizacja to prawdziwy powód do dumy. Oglądając programy o amazońskich plemionach na National Geographic , cieszą się, że im się trafił lepszy świat. Ubolewają nad tym, że ci biedni ludzie nie mają telewizora , nie mają kibla, nie mają coca coli, nie mają internetu, nie znają tabliczki mnożenia. Wszystko muszą zebrać i upolować sami. Żyją w biednych chatach, które musieli postawić własnymi rękoma. Totalny brak wygód i przygód.
Zawsze jednak zastanawia to, dlaczego są tacy uśmiechnięci , rześcy i zdrowi. Przepełnieni energią i siłą. Oczywiście wielu sobie to wytłumaczy przyjmując cywilizowany punkt widzenia –pojawia się kamera i ktoś rozdaje kolorowe paciorki, to cieszą gębę. Ot, prymitywne ludy , które nic nie znaczą. Pogłębiają jedynie statystyki dotyczące analfabetyzmu.. Nie chcą być ucywilizowani, bo to by ich zabiło. Są zbyt ograniczeni i ich kultura w stosunku do „naszej” stoi daleko w tyle.
Nie zastanawia Was to, że ci ludzie są tacy , bo są po prostu szczęśliwi? Od tysięcy lat żyją w ten sam sposób z dala od zgiełku i natłoku niepotrzebnych informacji , pieniędzy, wykańczającej pracy, gumy do żucia, partii politycznych, papierów wartościowych, adidasów, biur planowania kariery, transakcji międzynarodowych, jedzenia na wynos, chorób i tragedii. Pracują tyle ile potrzeba. Jedzą tyle ile potrzeba. Dysponują mnóstwem wolnego czasu. Naturalna równowaga została tutaj zachowana. Nie wywyższają się ponad resztę świata, bo rozumieją , że ten świat jest ich domem.
A człowiek zachodni oczywiście nazwie ich leniwymi niewykształconymi dzikusami, bo tak jest najłatwiej. Będzie szydził z nich i obrzucał obelgami, aby ukryć swoje problemy i powracające co chwila pragnienie wolności. Będzie twierdził, że praca i pieniądz to podstawa, jednocześnie łykając kolejne porcje tabletek antydepresyjnych .

Całe swoje życie spędzasz w klatce.
Całe swoje życie poświęcasz systemowi,
który wyssie z Ciebie ostatnią kroplę potu i krwi.

Pozornie idealna cywilizacja zmierza do autodestrukcji. Powszechnie propagowane pojęcie szczęścia to jedynie marna namiastka tego, co można w życiu tak naprawdę przeżyć. Sztucznie utworzone zasady i schematy , prawa, starannie planowane działania istnieją tylko po to, aby silniejsi mogli sprawować kontrolę nad słabszymi.
Na początku postu pojawiło się zdjęcie lasu. Pomyśl o nim teraz inaczej. Przejdź się tam. Nie mam na myśli podmiejskich parków z wytyczonymi alejkami, ławkami i plastikowymi butelkami. Wyjedź za miasto i przeżyj coś niesamowitego. Zostaw wszystko i zwróć się ku temu, co prawdziwe . Spójrz na naturę inaczej niż do tej pory. Zostaw w domu telefon i zegarek, pracę, szkołę, problemy. Stąpaj boso po trawie, dotykaj gałęzi drzew, słuchaj tego, co ona chce Ci przekazać. Pomyśl o tym, że w tym drzemie prawdziwa siła. Tutaj odnajdziesz spokój i rozwiązanie problemów. Staraj się spędzać tak jak najwięcej czasu, może przyjdzie kiedyś czas, że zapragniesz całkowicie zmienić swój tryb życia. Nie bój się odrzucenia i niezrozumienia przez resztę społeczeństwa. Dbaj o siebie i swoich bliskich, a nie o opinię innych.
W ten sposób rozumiem właściwe podejście do natury. Ograniczam do minimum zanieczyszczenia, jakie wywołuje swoim udziałem . Odcinam się od tego, co prowadzi do jej zagłady. Żadne ekoprodukty żywnościowe, biodegradowalne środki czystości i papierowe torebki nie będą skutecznie, jeśli nie zmienisz swojego myślenia . Segregowanie śmieci to nie jest szczyt Twoich możliwości. Możesz robić znacznie więcej, wystarczy tylko chcieć sobie przypomnieć, co powinno być priorytetem.


Wyzwól się z klatki, którą stworzyłeś w swojej głowie i w sercu.

***

Zdaje sobie sprawę, że wiele osób, które teraz to przeczytało nazwie mnie idiotką lub sekciarą, postara się o receptę na leki psychotropowe, etc.:) Przyzwyczaiłam się, że ludzie pod płaszczem śmiechu i szyderstwa po prostu kryją swoje problemy. Proponuję spojrzeć na to od innej strony. Przyjrzyj się dokładnie swojemu życiu i zastanów się dobrze nad tym, czy wiesz właściwie po co to wszystko robisz. Czy naprawdę jesteś w stanie poświęcić swój czas na budowanie czegoś, co w istocie doprowadza Ciebie do obłędu ? Ja po prostu powiedziałam kiedyś dość. Żyję poza tym schematem i na nowo uczę się tego, jak być szczęśliwa.
Czy Ty nie chcesz?


***
Tutaj możecie zapoznać się z artykułem napisanym przez ludzi, których bardzo sobie cenię. Jeśli jeszcze tych nazwisk nie znacie, to koniecznie przeczytajcie ten tekst. Jeśli będziecie chcieli brnąć dalej to dwie wskazówki na dalszą drogę - głęboka ekologia i Arne Naess.

24 komentarze:

Icantbelieveitsvegan pisze...

pozdrawiam i zgadzam się:) też staram się żyć obok systemu, pracuję na czarno ( choć mam kupę problemów ubezpieczeniowo-papierkowych) i jestem sama sobie szefem.

saunterer pisze...

Czuję, że mam potrzebę napisać komentarz, ale nie pozostawiłaś wiele do dodania. Pozdrowienia.

sapphireeyed pisze...

Sekciara! ;-)

a tak na poważnie.. Reprezentujesz, według mnie, po prostu kolejny pomysł na zycie, w konkretnym przypadku- bliski Twojemu światopoglądowi. Niczym się pod tym względem nie różnisz od większości ludzi. wykładasz swoje racje, jedyne słuszne. Każdy tak robi. Dążę do tego, że nieprzyzwoicie jest nazywać cały_świat_różny_ode_mnie nieszczęśliwym; bo je mięso (co jest akurat mądre i zdrowe), bo ma wymarzoną rodzinę, bo dużo pracuje. Czepiasz się tego, co powszechne. Zastanawiałaś się, dlaczego to jest właśnie takie (powszechne)? Nie przeczę, system kuleje i ma cholerny wpływ na ludzi. Ale, do jasnej anielki, nie oznacza to od razu, że żyjemy w matriksie.
Wyobrażasz sobie nasz świat bez niego? Problem leży w ludziach. Tak, też w Tobie. Zyjąc dla siebie tworzy się chaos (naturalna kolej rzeczy). Wystarczy spojrzec na pierwszego komentującego. Dzieląc jedną ziemię musimy żyć razem.

Na koniec dodam, że szanuję Twoją ideologię (veg(anizm,etarianizm)). Jednak odzywiając się w ten sposób jesz praktycznie sam cukier. Nie ma tego dobrych stron.

pozdrawiam serdecznie

ilovetofu pisze...

zaczne od konca :)
1. zastanawiam się, dlaczego twierdzisz, że odzywiając się w ten sposób jem tylko cukier? :) dostarczam sobie wszystkich potrzebnych skladnikow pokarmowych.
a jesli wywnioskowales/łaś to na podstawie przepisow, ktore zamieszczam na blogu, to troszke slabo- srednio zamieszczam 10 postow na miesiac, ktory ma dni 30 :) coś muszę jeść w pozostale dni. a slodkiego jest tyle, bo lubie przyrzadzac takie rzeczy swoim bliskim.
zapewniam Cie, ze mamy sie dobrze:)

2. tak, wyobrażam sobie świat bez systemu i cywilizacji.
zgadzam sie z twierdzeniem, ze zamieszkujac jedna ziemie musimy zyc razem. ale jak to się ma udać w świecie, ktory opiera sie na nieustannej rywalizacji ,wyzysku, wojnie? nie mów mi, że odpowiada Ci to o czym slyszysz w telewizji czy czytasz w gazetach.
wedlug mnie, w mniejszych spolecznosciach mozna poczuc prawdziwa więź. i tylko w ten sposob można żyć razem.

3. nie twierdze, ze nie mozna odnalezc szczescia w rodzinie i wsrod bliskich . jesli ktoś czuje, że jego powołaniem jest takie życie - ok.
co do poswiecania calego swojego zycia pracy - nie widze tutaj sensu. zal mi sie robi, kiedy patrze na ludzi nieustannie dbajacych tylko o karierę i awanse. smutne jest to, ze ten krótki czas , jaki zostal im dany na tej Ziemi po prostu marnują.

musiales/łas zle mnie zrozumiec. w tekscie , ktory napisalam chodzilo mi o tych wszystkich, którzy ślepo podążają za pewnymi modelami, a tego nie chcą. lecz nie potrafią się z takiego kieratu wyzwolic.
czesto pytam sie ludzi, dlaczego tak się katują. nie są w stanie mi odpowiedzieć. i dlatego takich nazywam nieszczęśliwymi.

i odpowiadajac na Twoje pytanie - bardzo czesto zastanawiam sie dlaczego taki styl zycia jest powszechny.
wedlug mnie, wynika to z dwóch rzeczy.
pierwsza to brak ambicji aby żyć własnym życiem, spowodowany tym , że człowiek traci wiarę w cokolwiek i nie liczy nawet na zmianę. i do takiego stanu właśnie doprowadza go system, który z góry narzuca określoną rolę i tłamsi wlasną wolę.
a druga - takie rozwiązania są po prostu wygodne, bo występowanie przeciwko ogólnie przyjętym normom rowna się odrzuceniu przez społeczeństwo. a nie każdy coś takiego zniesie.

dla wielu lepiej jest jak masz podsuniete wszystko na tacy, odpękasz 8 godzin pracy dziennie, w domu czeka obiad i telewizor. spedzasz w ten sposob 60 lat i potem do grobu. nie musisz nic od siebie dawac, nie przejmujesz sie niczym, niczego nie pragniesz.

wedlug mnie taki stan rzeczy jest okropny i szkoda mi ludzi, ktorzy dają tak się podporządkowują.
bo jeśli tylko by chcieli, mogą ten świat zmieniać.

4. a co do miesa - nie pisalam nic o tym. ale skoro twierdzisz, ze jedzenie miesa jest mądre i zdrowe, to wybacz - ale muszę zabrać głos:)
jesli mowa o miesie w diecie plemion opierajacych swoje zycie na zasadzie zbieractwo/łowiectwo to ok - przyznaje rację. taki styl życia jest lepszy niż jakikolwiek inny głęboko zakorzeniony w uludzie zachodniego świata.

ale jeśli zyjemy w tzw. cywilizowanym swiecie - jedzenie mięsa to bardzo niemądry i egoistyczny wybór.

po piewsze mieso, ktore znajduje sie teraz w sklepie do zdrowego nie nalezy. poczytaj sobie o tym , jak wyglada wspolczesna hodowla zwierzat.
bardziej szkodzisz swojemu organizmowi, niz mozesz mu pomoc. a to uwazam za bardzo niemądre postępowanie.

po drugie - ktoś zabija za Ciebie, a to jest nie fair wobec praw natury.

po trzecie - zyjac w cywilizacji nie musisz zabijac , aby zyc. masz duzo alternatyw. odbieranie komus zycia, kiedy jedynym tego celem jest smaczny posilek lub wygodne buty - jest egoistyczne.

niemniej dziekuje za uszanowanie moich poglądów :)

diskris pisze...

bądź nonkonformistą! tak jak wszyscy twoi znajomi ;)

nie wiem dlaczego sprzeciw wobec przemysłu mięsnego jest dobry, a już podważenie prymatu "rozwoju zawodowego i budowania rodziny" jest be i w ogóle antyspołeczne. Poza tym akurat Agata jest ostatnią osobą o której można powiedzieć "egoistka" :> i trzeba autorki bloga kompletnie nie znać, by twierdzić że "żyje dla siebie i tworzy chaos"

sapphireeyed pisze...

Pozwól, że tym razem skomentuję tylko część:

1. mięso jest zdrowe, bo zawiera składniki, z których zbudowany jest Twój organizm, a których nie dostarczysz mu żadna inną drogą. Spożywanie mięsa z hodowli, gdzie 20 kur siedzi na kartce a4 byłoby ograniczeniem i oczywiscie, ze nie w tym rzecz.
2. Jesz cukier codziennie i cały czas. Jesli myslisz, że to tylko slodycze, to troche slabo ;-)
mąka, a wiec chleb, nalesnik, makaron, kluska; ryz, ziemniak itp. Dodatkowo warzywa i owoce. Cukrzyca i miazdzyca (bo owoce, dokładniej fruktoza, jest czynnikiem miazdzycotworczym; zwiększa stęż. LDLi) jako choroby cywilizacyjne, ktos o tym chyba mowil.
Teraz sie troche przekomarzam, nie w tym rzecz. Czujesz się przecież świetnie i bardzo mnie to cieszy. Najważniejsze by zyc w zgodzie ze soba, a to, widzę, sie dzieje. Pamiętaj w tym wszystkim też troche o swoim zdrowiu.
pozdrawiam!

Monika pisze...

Piękne i mądre hasło. Miałam napisać coś więcej, ale w sumie nie ma sensu. Zgadzam się - po prostu.

ilovetofu pisze...

krzys - thx za takie wylewne komplementy:) :*

sapphireeyed :
1. jesli sądzisz , że tylko mieso zawiera skladniki, ktore buduja organizm człowieka to powinienes troszeczke poczytac ksiazki zwiazane z dietetyką. mówię tutaj o nowej wiedzy, a nie podrecznikow z polskich uczelni wydanych w latach 60. a przy okazji - wytłumacz mi pewien fenomen : 8 lat temu przeszlam na wegetarianizm, a od 4 jestem weganką. jesli pojdziemy Twoim tokiem rozumowania, to chyba powinnam już nie żyć , bowiem nie jem mięsa , które jest zdrowe i tylko ono zawiera potrzebny budulec:) a jednak mam jeszcze siłę używać mózgu i odpierać Twoje zarzuty:)

2. cukier może skojarzyć się różnie. napisales cukier - stad proste skojarzenie z typowym slodkim produktem w kryształkach. i stad taka odpowiedz.

a jesli cukry, czyli weglowodany, to wymaga to nowej odpowiedzi:

wiem, że wszystko co jemy, sklada się w głownej mierze z białek , cukrów i tłuszczy, witamin oraz składników mineralnych. miałam biologię w szkole i teraz też dużo czytam. nie oceniaj zbyt pochopnie :)

i w każdym produkcie spożywczym - warzywach, owocach, mleku, mięsie , jajkach - można doszukać się substancji, które w nadmiarze mogą doprowadzić do choroby. zwlaszcza w produktach zmodyfikowanych genetycznie.

pisaleś o tym, że fruktoza podnosi poziom LDL (tzw. zły cholesterol). chciałbym wiedziec skąd ta informacja.
zwłaszcza, że wszystkie osoby z podwyższonym stęzeniem cholesterolu dostają nakaz zmiany diety na taką, która minimalizuje produkty pochodzenia zwierzęcego , a bogata jest w produkty roslinne, ze szczegolnym wskazaniem na swieze warzywa i owoce.

i tak radzi się na całym świecie, więc nie jest to raczej niedouczenie naszych polskich lekarzy.

a jeśli już przy cholesterolu jesteśmy - obawiasz się, ze fruktoza podwyższy stężęnie LDL w mojej krwi, mimo , że to stężęnie jest bardzo niskie z racji tego,że nie dostarczam go sobie z zadnych źródeł egzogennych :)

***
jesli idzie o szkodliwosc cukru - to głownie sacharoza jest niebezpieczna, tutaj się zgodzę. fruktoza czy różnego rodzaju inne naturalne słodziki (np. syrop z agawy) rzy zrownoważonej wegańskiej diecie w znikomym stopniu wplywają na zawał serca:)

jak widzisz, pamiętam o swoim zdrowiu, ale bardzo dziękuje za troskę. i Tobie też radzę - bo w mleku, jajkach i mięsie pełno LDL. :)
pozdr!

saunterer pisze...

Peer reviewed scientific journals or it didn't happen, jak mawiają. Fakt: badania pokazują, że wegetarianie żyją dłużej, zdrowiej i rzadziej umierają na chorobę wieńcową.

http://www.ajcn.org/cgi/content/full/78/3/526S

http://www.ajcn.org/cgi/content/full/78/3/533S

j pisze...

mogę zapytać co robisz w życiu? studiujesz coś, pracujesz? żeby było jasne - nie jestem złośliwy, zgadzam się nawet z tym co piszesz. ciekawi mnie po prostu co ze swoim życiem robi ktoś, kto wystosowuje taki manifest :>

ilovetofu pisze...

studiuje dziennie na ostatnim roku, pracuje dorywczo.
jednak wiem, że nie jest to celem mojego życia i stanowi zaledwie dodatek, od którego najchętniej uwolniła bym się w tym momencie.

kiedy przestanę prowadzić bloga będzie to znak, że zaczęłam w pełni realizować marzenia.

szukaj mnie wtedy w drodze...

Maddy pisze...

Trudno mi nie zabrać głosu! po pierwsze, uważam, że Agata napisała zajebiście mądry tekst o systemie. (Oj mnie też ciągnie do natury i naprawdę chciałabym kiedyś wyplatać się z tego systemu, który próbuje mnie stłamsić.)
CO do walorów zdrowotnych diety wegańskiej nie mam wątpliwości. Obwinianie fruktozy za LDL jest śmieszne, z tego względu, że głównym źródłem tzw. "złego cholesterolu" są przede wszystkim produkty i tłuszcze pochodzenia zwierzęcego. Owszem metabolizm fruktozy prowadzi m.in. do syntezy kwasów tłuszczowych, ale jest to groźne jedynie dla grubasów, a nie dla szczuplutkiej weganki, jaką jest Agata. Poza tym, ktoś kto wrzuca wszystkie cukry do jednego worka jest zwykłym ignorantem, bo mono- di- i polisacharydy to nie to samo i nie można postawić miedzy nimi znaku równości. Spoglądając na piramidę zdrowia, nawet dla mięsożerców, chyba każdy widzi, że jej podstawą są produkty zbożowe - zawierające skrobię - najważniejszy polisacharyd ludzkiej diety. Co do białka, głównego składnika budulcowego - nawet weganie spożywają o 1,5 raza za duże ilości tego składnika odżywczego. Więc nie trudno wyliczyć, co z mięsożercami.
Nim będziesz, upierał/a się co do walorów zdrowotnych mięsa, poczytaj troszkę. Ja mam np. przed sobą biochemię Harpera. Nie zamierzałam jej dziś czytać, ale takie teksty powodują, że chętnie ją wertuję nawet po nocach szukając podparcia dla moich racji. Jestem weganką i studentką medycyny, nie zaryzykowałabym zdrowia, bo chce je chronić, nie tylko u siebie, ale również u innych. Znam dużo wegan i wiem, ze w przyszłości to nie oni będą moimi pacjentami, bo oni są po prostu zdrowi. A jak Agata odwiedzi mnie kiedyś z katarem to sobie pogadamy o przy soku z cytrusów lub herbacie z lipy.

Maddy pisze...

a zapomniałam! rośliny, takie jak pełnoziarniste zboża i strączkowce są wspaniałym i właściwie jedynym źródłem błonnika ( swoja drogą to też cukier! :P) a błonnik nie tylko pomaga w trawieniu, ale również obniża cholesterol!

sapphireeyed pisze...

Ciśnienie mi rośnie pod wpływem Waszych racji. :-)
Do niczego tu nie dojdziemy. Niestety pewnych utartych przekonan nie da sie wykorzenic.
Maddy: to piekne, że zabierasz się za taka lekturę. Przeczytaj ją od początku do konca, ze zrozumieniem. Wtedy ewentualnie możemy podyskutować.

vegeON! pisze...

z Toba nie ma za bardzo o czym dyskutowac, gdyz nie wiesz NIC na poruszany przez siebie temat... smutne.

pozdrawiam

Bartek

saunterer pisze...

@ Bartek. Chlasłeś, że tak to ujmę. Tak komicznie, że to aż nieprawdopodobne byś nie zrobił tego celowo.

vegeON! pisze...

Nie do konca rozumiem, ale dla uscislenia: moja wypowiedz skierowana byla do sapphireeyed ;)

pzdr

Bartek

sapphireeyed pisze...

łoł, zaraz ktoś rzuci we mnie tofu.
cieszę się, Bartku, że pod względem merytorycznym nie należymy do tej samej grupy.

Jako, że dalsza dyskusja nie jest warta psucia atmosfery, pożegnam się.

serdecznie pozdrowienia dla Autorki i wesołych świąt życzę ;-)

vegeON! pisze...

sapphireeyed - Tak..tofu..hm.. rzeczywiscie pod wzgledem merytorycznym do tej samej grupy nie nalezymy, gdyz w przeciwienstwie do Ciebie, nie wypowiadam sie w kwestiach, o ktorych nie mam bladego pojecia. Przykro mi, ze nie udalo Ci sie przekonac nikogo do swych watpliwych racji. Moze poszczesci Ci sie w innym miejscu. Prosze jedynie o zapoznanie sie z fachowymi informacjami, gdyz w innym wypadku znow zaczniesz przeinaczac fakty

ilovetofu pisze...

oho. zawrzało jeszcze bardziej. proszę o trochę spokoju, bo nie tędy droga.

do sapphireeyed : po prostu reagujemy, kiedy słyszymy rzeczy niewiarygodne :) ponawiam tutaj swoją prośbę o dostarczenie źródła , z której zaczerpnąłeś informację iż fruktoza może być dla mnie tak niebezpieczna.

można się tak spierać do końca świata i reakcje mogą być różne , ale trafiłeś na osoby, które mają wbrew pozorom dużo pojęcia o tym, w jaki sposób żyją oraz co jedzą. sądzę, że lawina kontragumentów przysypała Cię na dobre :)

też wesołych życzę i pozdrawiam!

sapphireeyed pisze...

Tych niewiarygodnych rzeczy uczyli mnie na studiach, dodatkowo, pasjonuje mnie przedmiot zwany biochemią.

Czuję się przysypana bezradnością; mój błąd polegał na tym, że przedstawiłam końcowe wnioski, a tok rozumowania pozostawiłam sobie.
Niestety, jest to wiedza zbyt obszerna, by się nią tutaj dzielić.
Nie ulega jednak wątpliwości, że piękna ;-)

Króciutko: nie generalizujmy; wszystko, że tak powiem, zależy od spadku genetycznego, trybu życia, ilości i rodzaju spożywanego pokarmu etc. Najczęściej szkód, które sobie wyrządzamy, nie widać przez długi okres. Jest to wypadkowa wielu zmian zachodzących na poziomie molekularnym.
Napisałam, że jesz sam cukier, bo wszystkie te produkty zbudowane są z glukozy, a ona jest ważnym czynnikiem w procesie starzenia komórek. Dodatkowo pociąga za sobą wzrost oporności na insulinę- główna przyczyna cukrzycy typu II.

Tak można pisać i pisać, lecz też ktoś musi chcieć to czytać, więc poprzestanę.

PS. Kiedyś byłam weganką ;)

ilovetofu pisze...

czyli masz pojęcie. a na studiach uczą wielu rzeczy - co człowiek to opinia, co podręcznik to inne słowa. nawet w takiej dziedzinie jak biochemia- podpartej badaniami, wiele rzeczy z czasem zostaje podważanych.

czytałam sporo na temat odżywiania i mam po prostu swoją opinię.
i po moim stanie zdrowia widać, że można normalnie funkcjonować.
zresztą nie tylko moim, ale też wielu ludzi w różnym wieku.

może nieodpowiednio podeszłaś do weganizmu stąd takie efekty.

ja z chęcią poczytam , na co powinnam zwracac uwage : revolution_action@tlen.pl

:)

Anna pisze...

Krótka piłka: super tekst, dał mi dużo do myślenia.
Chyba już dawno temu zadałam sobie w głębi duszy pytanie czy jestem szczęśliwa, zadowolona z miejsca w którym jestem, z rzeczy które robię? A teraz, że tak powiem "przyjełam na klate" odpowiedź której sie bałam. Nie. Coś jest nie tak. Teraz jak już się do tego sama przed sobą przyznałam, czas to zmienić;)

Maddy pisze...

sapphireeyed: Harpa już dawno mam z sobą,oprócz tego doczytywałam Stryera, podobnie jak fizjologię traczyka i ganonga.Dzięki temu, wiem jak treści zawarte w różnych publikacjach różnią się od siebie i nawet do naukowych tekstów należy podchodzić z lekkim dystansem. Ważne jest, aby nauczyć się je czytać i wiedzę w nich zawartą wykorzystać w praktyce. Tego uczą mnie przede wszystkim na swoich studiach. Swoją drogą mój profesor od biochemii wspominała kiedyś na wykładach o odżywianiu o weganizmie,absolutnie nie negując tej diety.Jedyna wątpliwość dotyczyła wit B12, u wegan zażywających antybiotyki, u których flora bakteryjna produkująca te witaminę może ulec zniszczeniu.
Nie zapominaj, że w naszej diecie oprócz cukrów jest białko pochodzące ze strączkowców i kasz, mnóstwo warzyw z witaminami, tłuszcze z olejów roślinnych, orzechów, awokado itd. Minerały czerpiemy ze wszystkich tych produktów i wód mineralnych. Owszem jem owoce z tą przekletą fruktozą, ale duzo się ucze i pracuję i potrzebuję energii. Nie sądzę,abym spozywała dużo wiecej cukru niż przecietny polak miesożerca, ponieważ nie jem go w formie słodyczy ( raz na jiś czas coś piekę, jem gorzka czekoladę - ), napojów - piję wodę, niesłodzoną herbatę, świeże soki których sobie nie dosładzam. Dla ciekawostki dodam jeszcze, że niedawno w mojej grupie robiono badania.Niestety była to tylko morfologia i żelazo, mocz i takie tam. Ku zaskoczeniu wszystkich mialam najwyzszy poziom zelaza 169mikrogram/dl ( norma to około 175) na 15 osób w grupie - 8 dziewczyn, z których 4 miały anemię.