I ważna informacja dla wszystkich, którzy chcą coś skomentować a nie mają konta w googlu, bloga czy tego typu badziewia. Ostatnio odkryłam, że bloger automatycznie to ustawiał, ale można odznaczyć takowe ograniczenie i zmieniłam na taką opcję, że komentować każdy może. Siup!
Dzisiaj bedzie bez przepisów, bo zdjęcia mam na innym aparacie, do którego nie mam dostępu. Jednak nie to jest główną przyczyną niskiej aktywności na blogu. Po prostu ostatnio i z przyczyn atmosferycznych i z przyczyn ogólnożyciowych nie mam czasu gotować żadnych specjałów, na które przepisami chciałabym się z Wami podzielić. Dużo to standardowe mixy warzywno - strączkowe z ryżami/ziemniakami/przyprawami/ kotletami. Dzieje się tak, bo trochę życie ucieka między palcami. Podjęłam się pracy zarobkowej (rzyg). W sumie to konieczność uzbierania pieniędzy doprowadziła do tego, że jest tak a nie inaczej i potrwa to przez kilka miesięcy. Jednak poświecenie się opłaci i dowiecie się w swoim czasie dlaczego. Jednak nie dramatyzujmy - jest nawet przyjemnie, bo tonę w książkach i nic poza tym mnie nie interesuje. A książki kocham miłością najprawdziwszą deskogrobową.
Dzisiaj będzie o produktach gotowcach. Rzadko w sumie jadam takie rzeczy, bo najzwyczajniej w świecie nie mam na to zajawki. Jednak zawsze miło, kiedy ktoś sprawi to w prezencie. I tak się też stało teraz - zostaliśmy z moim chłopakiem obdarowani serami z dwóch końców Europy, dlatego też trzeba im poświęcić trochę uwagi. Przy okazji poobjeżdżam też troszkę sery , które już jadłam kiedyś tam . Post ten w sumie przyda się wszystkim, którzy mają ciśnienie na seropodobne smaki i być może pomoże uniknąć ewentualnych wtop pieniężnych, towarzyskich, żołądkowych.
Ustalam skalę 1-3 i zaczynamy. Jedną rzecz chciałabym tutaj też nadmienić - żaden wegański ser nie smakuje tak, jak te tradycyjne. Inny skład i inna bajka. Oceniając je, chodzi mi po prostu o ich walory smakowe i nie biorę pod uwagę tego, któremu najbliżej do sera zwykłego.
Na pierwszy ogień pójdzie praktycznie nieznany rodzimym weganom i wegankom ser postny z Macedonii. Co to za dziwo i skąd ono ? Otóż właśnie tam , podobnie jak i na Ukrainie, Białorusi , Serbii i w wielu innych krajach, ale nie pamiętam w jakich :) ) okresy postu są ściśle przestrzegane. Na kilka tygodni eliminuje się praktycznie całe mięso z diety (poza rybami),nabiał oraz jajka. Pojawiają się wtedy w sklepach postne wersje majonezu (najczęściej na bazie słonecznika lub soi), wędlin (sojowe lub pszeniczne), sera (kukurydziany lub sojowy) i słodyczy (eliminacja mleka i jaj). Oczywiście nie wszystkie produkty postne od razu są wegańskie, bo zdarza się dużo serwatek, kazein itp. Jednak można kilku produktom zaufać. Jednym z nich jest sławny wegański majonez z Ukrainy czy Białorusi , pakowany w foliowe woreczki. Drugim produktem jest legendarny macedoński ser (edit : wcześniej pomieszałam, skąd tak naprawdę go dostałam , stąd duża ilość rozkmin z krajami). Na zdjęciu to ten odwrócony do góry nogami, w kostce. Niestety nie wiem jak się nazywa, bo dostałam kawałek bez nazwy. Jedyne co udało mi się wywnioskować to że typu edam. Nie wiem czy to ma jakiś wpływ. Przejdźmy do oceny
Konsystencja : 3
Krojenie /tarkowanie: 3
Smak: na zimno 1, a na ciepło 3 !!!
Cena: nie wiem
Uwagi dodatkowe : Topi się lekko , topi się lekko tralalala! Jest bardzo smaczny po podgrzaniu (tosty, pizza great! ), mało słony. Jednak na zimno smakuje nijak, bo wtedy ma posmak tłuszczu palmowego i kukurydzy. Generalnie- jest ekstra, ale koniecznie na ciepło!
Drugi produkt- ser w plasterkach Tofutti typu cheddar, także widoczny na zdjęciu. Dostaliśmy od kolegi z Norwegii. Im dalej na północ i zachód - półki się uginają od rozmaitych wegańskich zamienników i to bez żadnych okresów postnych. Sam ser do złudzenia przypomina tradycyjne sery hochlandy, więc jeśli komuś na tym zależy to idealnie wpasuje się w klimat. Pachnie niesamowicie i jest po prostu smaczny.
Krojenie / tarkowanie: nie pasuje to tutaj :)
Konsystencja : 2 (kruszy się trochę)
Smak : zimno 3, ciepło 1
Cena : nie wiem
Uwagi dodatkowe: Nie wsadzaj go do tostów. Rozpuszcza się wtedy całkowicie i smakuje po prostu jak sos . Za to na kanapce z warzywami i keczupem elegancko.
Generalnie - jest ekstra, ale koniecznie na zimno!
Trzeci do oceny - serek do smarowania Tofutti ze szczypiorkiem i ziołami, także widoczny na powyższym zdjęciu też przyleciał z mroźnej Norwegii. Wyprodukowany na bazie tofu, ale smakuje inaczej niż twarożki domowe. Tutaj za sprawą przypraw i różnych dodatków dobrze podrobiono smak tradycyjnych serków twarożkowych z pudełka (Almette, Piątnica ), więc dla zmylenia znajomych idealny. Lekko wyczuwalny posmak żółtego sera (płatki drożdżowe w składzie są) plus suszony szczypiorek (jak we wszystkich serkach z pudełka, ale ma to swój urok) . Kiedyś jadłam czosnkowy i taki bez dodatków - też były zajebiste. Idealnie nadaje się jako smarowidło do kanapek, dip do paluszków/czipsów/krakersów lub dodatek do makaronu.
Krojenie/tarkowanie : dobrze się smaruje :)
Konsystencja: 3
Smak : na zimno 3, na ciepło 3
Cena: nie wiem
Uwagi dodatkowe : hmmm ... brak zastrzeżeń
Generalnie : jest ekstra, bo ja kocham twarożki!
I teraz czas na sery, które jadałam już w życiu .

Po pierwsze bardzo popularny Cheezly . Można je dostać w Polsce w kilku sklepach internetowych. Generalnie z cheezly jest tak - nie jest wcale rewelacyjny. Kilka opcji smakowych, ale ja ich praktycznie nie jestem w stanie rozróżnić, bo wszystkie mają podobną konsytencję i to samo masz w ustach (strasznie syntetyczny posmak), a jedynie kolory lekko się różnią. W smaku nie przypominają niczego konkretnego, ale mimo to są zjadliwe. Jadłam kilka rodzajów i tylko mozarella style mi wchodzi tak naprawdę .
Krojenie / tarkowanie: -1! (niby się da, ale podczas zabiegu kruszy się,łamie, zło!)
Konsystencja : 2 (przypomina ser wyglądem i trzyma się kupy, zanim zaczniez kroić)
Smak: czytaj wyżej, ale w ocenie jednak 1 - i na zimno i na ciepło.
Cena : 10-12 zł za nieduży krążek . Drogo!
Uwagi dodatkowe : przereklamowany. Udaje , że się topi , ale wcale tak nie jest.
Generalnie : wcale nie jest ekstra.
Kolejny ser to Sheese. Też je można dostać w polskich sklepach internetowych. Jadłam i takie do smarowania i takie w kostce/krążku. Generalnie co do twarożków - jest super, jest super! Podłączam go pod ocenę tego serka Tofutti z ziołami. Co do krążka, to niestety nie jest już tak wesoło. Lepiej niż z Cheezly, bo te sery mają bardziej wyrazisty smak i zapach . Najbardziej przypadł mi do gustu Gouda Style. Ale nadal nie ma rewelacji
Krojenie / tarkowanie: 2 (trochę za twarde)
Konsystencja : 2
Smak: 2- i na zimno i na ciepło.
Cena : 14-16 zł za nieduży krążek . Drogo!
Uwagi dodatkowe : nie topi się, tylko rozpuszcza. Po podgrzaniu przypomina trochę ciepłe tofu :)
Generalnie : ujdzie.
Ser następny to nie ser. Parmazano to mączno - płatkodrożdżowa posypka udająca parmezan. Smak taki sam jak płatki drożdżowe, więc ok. Ale po co przepłacać 2 razy tyle za ładne pudełeczko? Nigdy go nie kupiłam (w sumie jak większości opisywanych serów), ale lepiej zainwestujcie w płatki drożdżowe i sól.

Krojenie / tarkowanie: ładnie się sypie .
Konsystencja : 3 (no sypie się )
Smak: 3 (bo lubię płatki drożdżowe)
Cena : 5 ojro. Zdecydowanie za drogo!
Uwagi dodatkowe : dobra posypka do spaghetti, ale musisz zużyć pół opakowania naraz , aby było fajnie. Nie topi się, bo niby co ma się tutaj topić.
Generalnie : można się polansować pudełkiem na półce, ale zawartość rozczarowuje.

Ser ostatni, który dzisiaj zaprezentuje to Tavenyr Syr ( swego czasu dostepny na evergreen.pl) . Z przykrością stwierdzam, że to jedyna rzecz wegańska, która się Czechom nie udała. Wypada z jakiejkolwiek oceny. Nie da się go kroić czy tarkować, jest kwaśny, smak nijaki, rozpływa się w rękach i klei do noża. Nie topi się, ale rozpuszcza na gęstą papkę. Opcja wędzona nie ma nic wspólnego z wędzeniem. Przy wszytkich kategoriach , które podlegały ocenie mogę postawić -10 .
***
A odnośnie obfitości i zajebistości wegańskich produktów z Czech - poświęce im kiedyś osobnego posta.
A ser Daiya chciałabym kiedyś spróbować - ponoć jest najlepszy ze wszystkich wegańskich serów. Już mi kilka sceptyków serowych go zachwalało, więc może i mi podejdzie. Narazie nie jest dostępny nawet w Europie, ale kto wie, gdzie nogi poniosą.
