Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na parze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na parze. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 9 sierpnia 2010

Dwie jedyne słuszne formy jedzenia bobu.



Przeglądając różne blogi kulinane widziałam mnóstwo przepisów na potrawy z bobu. Podobnie jak z fasolką szparagową , nie wyobrażam sobie takiego marnowania tego cudownego warzywa jak np. tworzenie zupy-krem, pasztetów , past. Ała! Bób sam w sobie jest tak idealny, że najlepiej smakuje bezspośrednio po ugotowaniu (preferuję gotowanie na parze), obrany z łupinek lub nieobrany i lekko przyprawiony solą morską (teraz wykombinowałam taką z dodatkiem lawendy, ha ) i polany olejem lnianym.


Wygląda tak jak na załączonym obrazku. I apel -nie obierajcie młodych ziemniaków i marchewki. Wystarczy je tylko porządnie umyć, a wartości nieoceniona.

Drugą dopuszczalną opcją zjedzenia bobu, jest podsmażenie z cebulką i czosnkiem na odrobinie oliwy . Wygląda wtedy tak jak na zdjęciu numer jeden.


Korzystajcie , póki jest sezon!


wtorek, 3 listopada 2009

Tradycyjne żarło... niekoniecznie w tradycyjnej wersji.


Żeby nie było, że ciągle neguje wszelkie tradycyjne wartości.
Że wyśmiewam wypracowane przez pokolenia schematy życiowo-jedzeniowe.
Że tylko wymyślam i wymyślam jakieś dziwne potrawy- słodkie z kwaśnym, mleko z ryżu, owsianka w formie klopsików, drożdżówka bez jajka.

Postanowiłam zatem wpasować się w typowo polski zestaw obiadowy - ziemniak + kotlet + surówka . Wybaczcie, ze nie zrobiłam vgn wersji schabowego z gniecionymi pyrami i zasmażaną kapusta - ale generalnie dbam o swój organizm :) A sojowy schabowy to szczyt nudy i monotonii , który skutecznie mi obrzydł już na początku wegetarianizmu , kiedy byłam o wiele młodsza i za bardzo nie ogarniałam gotowania, w konsekwencji tego - gościł na stole codziennie.


Różnorodność to podstawa, a weganizm to nie frytki z keczupem ! :)


Ziemniaki i marchewka gotowane na parze.
Jak zapewne nieraz wspominałam - nie jem rozgotowanych w 5 litrach wody,przesolonych warzyw, pozbawionych koloru, smaku i wartości odżywczych. Zainwestujcie w sitko do gotowania na parze, specjalny podwójny garnek lub parowar. Zrozumiecie o co mi chodzi :)

Cukinia duszona na oliwie z rozmarynem i estragonem.
Weź jedną małą cukinię i pokrój ją w drobną kostkę. Na patelni rozgrzej odrobinę oleju czy oliwy i wrzuć jeden rozgnieciony ząbek czosnku. Jak zacznie się smażyć dodaj cukinię i przykryj pokrywką. Po paru minutach, kiedy całość zmięknie dopraw solą i białym pieprzem. Pod koniec duszenia- kiedy cukinia będzie miękka, dosyp roztarte w dłoniach zioła – estragon i rozmaryn.

Sałatka z trzech rodzajów salaty z sosem vinaigrette.
Porwij drobno kilka listków salaty rzymskiej, lodowej i endywii. Dodaj do tego pokrojonego w kostkę pomidora, garść pestek dyni, garść pokrojonych oliwek i dwa kawałki konserwowej lub pieczonej papryki. Przyrządź sos : dwie łyżeczki soku z cytryny wymieszaj z łyżeczką musztardy , dopraw pieprzem i sol
a. Potem ciągle mieszając powoli dolewaj oliwę z oliwek (około 3 łyżek). Wymieszaj przed podaniem.

Kotlety z czerwonej fasoli z pestkami dyni i płatkami jaglanymi.
Zmiel w maszynce puszkę czerwonej fasoli, odsączonej z zalewy (lub szklankę ugotowanej). Dodaj 4 łyżki płatków jaglanych, garść pestek dyni, 2 łyżki mąki kukurydzianej i 2 łyżki bułki tartej. Dopraw według uznania - polecam świeżą zielona pietruszkę i słodką paprykę. Wymieszaj na gładką masę , formuj płaskie kotlety i obtaczaj je w bułce tartej. Smaż z obu stron po kilka minut.