sobota, 5 września 2009

Benefitowa składanka na aktywistów z USA - AETA 4

Ruszyliśmy z nową inicjatywą, która stawia sobie za cel aktywną promocję praw zwierząt. Revolution Action zajmować się będzie także wspieraniem tych , którzy nie wahali się zaryzykować własnej wolności w legalnych i nielegalnych kampaniach, demonstracjach oraz akcjach bezpośrednich.

Startujemy benefitową składanką na rzecz AETA 4.



Krótko o sprawie:

19 i 20 lutego 2009 roku czwórka aktywistów z USA - Nathan Pope, Adriana Stumpo, Joseph Buddenberg i Maryam Khajavi, została aresztowana przez FBI i oskarżona o działalność terrorystyczną na podstawie Animal Enterprise Terrorism Act. Ów terroryzm miał polegać na pisaniu kredą na chodniku oraz zasłanianiu twarzy podczas demonstracji pod domem naukowca, który zajmował się przeprowadzaniem testów na zwierzętach. Za te działania grozi im teraz do 10 lat pozbawienia wolności.

Od dłuższego czasu trwa kampania, która ma na celu zebranie pieniędzy na prawników , kaucje oraz wegańskie posiłki w czasie, gdy aktywiści przebywają w areszcie.

więcej o sprawie: www.aeta4.org i www.myspace.com/aeta4


Cały zysk z płyty przeznaczony będzie na wsparcie dla tej czwórki.

Koszt składanki to 9 zł + 6 zł przesyłka. Jeśli jest ktoś zainteresowany kupnem, proszę pisać na mail: xbaranx@o2.pl lub na MS: www.myspace.com/enterthecirclepit. Możliwość odbioru osobistego w Poznaniu, m.in. na gigu ON i urodzinach Rozbratu.

Oto lista zespołów, które znalazły się na CD.


Together (Portugalia) - www.myspace.com/togetherhxc
Your Fucking Nightmare - (Czechy)- www.myspace.com/yfn2008
Young Ones (Szwecja) - www.myspace.com/youngoneshc
Gather - (USA) - www.myspace.com/gather
Sink or Swim (Niemcy) - www.myspace.com/xsinkorswimx
Surrounded (Niemcy) - www.myspace.com/surroundedv
Subvert - (USA) - www.myspace.com/subvertnow
Balaclava (Czechy) - www.myspace.com/balaclavakids
All Wheel Drive - (Polska) - www.purevolume.com/allwheeldrive
Cherem (USA) - www.myspace.com/cherem
Contend - (USA) - www.myspace.com/contendxvx
Abstientia - (Czechy) - www.myspace.com/abstinentia
The Extinction Process (USA) www.myspace.com/theextinctionprocess
Gattaca - (Czechy) - www.myspace.com/gattacaxvx
xTrue Naturex - (USA) - www.myspace.com/xtruenaturexmusic


------------------------------------------------------------------


Każdy , kto wspomoże AETA 4 może sobie w zamian za dobry uczynek zrobić
vgn bean-burgera :)


Jest to jeden z najszybszych obiadów świata, imituje śmieciowe żarcie - ideał dla każdego vegan-junk, a dodatkowo pożywny i sycący.



Składniki bazowe:
bułka (najlepiej jakaś pełnoziarnista, ale jak ktos chce traditional to duża buła z sezamem)
sałata, pomidory, ogórki korniszonki, cebula + inne dowolne warzywa
dużo keczupu /musztardy/sojonezu

Gwóźdź programu :
szybkościowy kotlet z czerwonej fasoli

szklanka ugotowanej lub puszka czerwonej fasoli (wychodzi z niej około 4 dużych płaskich kotletów)
pestki dyni lub słonecznika
czosnek, pieprz ziolowy, papryka ostra, bazylia & tymianek
sól do smaku
łyzka mąki kukurydzianej
bułka tarta - 2 łyżki


Fasolę rozgnieść lub przemielić w maszynce. Dodać przyprawy, pestki, mąkę i bułkę. Wymieszać i ugnieść masę kotletową. Formować płaskie okrągłe kotlety i smażyć po parę minut z obu stron.

Potem odpowiednio poukładać wsio w bułkach. Proponuje sparzyć cebulę wrzątkiem, nie będzie paliła w gardło.

piątek, 4 września 2009

Trzy śniadaniowe wariacje

Zebrało mi się trochę zdjęć, to postanowiłam wrzucić zbiorowego posta śniadaniowego.

Bo śniadanie to najważniejszy posiłek dnia i winien obfity być.

Nie zawsze mi się to udaje, bo po prostu czasu brak:) ale zawsze można się jakoś przystosować, nawet kiedy zostaje 5 minut do autobusu:)


Wersja 1. - minimalistyczna opcja dla zaspanych



idealne połączenie

dwie kromki chleba razowego
posmarowane rozgniecionym awokado
+
plasterki pomidora i pieprz
+
dwie nektarynki, ale zjedzone już w podróży :)



Wersja 2. - rozbudowana opcja dla tych, którzy mają więcej czasu


Śniadanie w odcieniach zieleni

dwie kromki razowego chleba posmarowane awokado i czosnkiem
+

suszone pomidory z cukrem trzcinowym-> przywiezione z ekstra stoiska z Hali Targowej we Wro

+

sałatka z bobu i korniszonów ze szczyptą pieprzu i olejem z pestek winogron
+
herbatka z pokrzywy




Wersja 3. - pudełko do pracy, dla głodomorów




Przegródka po lewej:
1/4 szkl. brązowego ryżu
garść orzeszków ziemnych
1 mała marchewka pokrojona w drobną kostkę
1 mała cebulka drobno pokrojona
olej do smażenia
przyprawy - pieprz ziołowy, curry lub masala, kurkuma, kolendra



Ugotować ryż. Na patelni rozgrzać odrobinę oleju. Wrzucić przyprawy i mieszać, aby się nie przypaliło nic. Dodać marchewkę i cebulkę. Podsmażyć przez 3 minuty, dodać orzechy. Znowu chwilkę przesmażyć, po czym dodać ugotowany ryż. Smażyć minutę ciągle mieszając.


Przegródki po prawej:
1. Minimalistyczna sałatka
marchewka pocięta w szerokie plastry
rzodkiewka standardowo


Ułożyć wedle życzenia.


2. Klopsiki owsiano- pieczarkowe (przepis na większą ilość, bo te dwie sztuki zostały z obiadu:))


1 szkl. płatków owsianych
200 dag pieczarek
1 mała cebulka
garść ziaren słonecznika
swieża nać pietruszki lub koperek - w zależności od preferencji
2 łyzki mąki kukurydziana
bułka tarta do obtoczenia
olej do smażenia
pieprz, sól, czosnek

Zalać płatki wrzącą wodą i pozostawić na 10 minut, aby zmiękły. Po tym czasie odlać pozostałą wodę. Pieczarki zetrzeć na tarce o grubych oczkach, posiekać drobno cebulę i udusić wszystko na patelni. Wraz z ziarnami słonecznika i posiekaną pietruszką/koperkiem, mąką kukurydzianą (aby lepiej się zlepiło) oraz przyprawami dodać do masy owsianej. Wymieszać całość, formować niewielkie kulki, obtaczać w bułce tartej i na patelnię !



Smacznego!

czwartek, 3 września 2009

Z cyklu - patrzcie, co mam z lumpa!

Ostatnio przymierzałam się do zakupu oryginalnej wersji Skinny Bitch. Ten bestsellerowy poradnik wydany został ostatnio po polsku, aczkolwiek tytuł - Wegańska bogini - psuje całą jego istotę.

Nie będe się tutaj zbytnio rozwodzić, ale jedno powiem -uważam , że książka ta to kawał dobrej roboty.
Pod pozorem prostego rowniania chuda= piękna , książka trafia do każdej przeciętnej dziewczyny na tym globie ogarniętej manią odchudzania , kierowanej telewizyjnymi spotami reklamowymi, gotowej zabrnąć w ten syf za wszelką cenę.
W dalszych rozdziałach autorki przechodzą do głębszych rozważań, jednocześnie prowokując myślenie i pokazując prawdę o tym, co jesz. Dodają potężną rzecz - chcesz być piękna, musisz być pewna siebie i zdrowa. Akiedy chcesz być zdrowa - go vegan! I dalej już nie muszę komentować:)


A co stało się powodem zamieszczenia tego posta - mąż znalazł mi tą książkę w lumpeksie!

HA!

środa, 2 września 2009

Mała weganka w wielkim mieście - czyli jak bez kuchni przetrwać przymusowe wyjazdy długoterminowe

I przeżyłam 2 tygodnie obozu inwentaryzacyjnego we Wrocławiu.

Zapisałam tam tyle stron , że nie mogę patrzeć już na klawiaturę. Nie będe nikogo zanudzać szczegółami, powiem jedynie - studiowanie historii sztuki daje mocne kopy w dupę, funduje stres związany z morderczym tempem pracy i bezsenność wywołaną rysowaniem planów kościołów o 4 nad ranem :) Do tego dochodzi jeszcze jeden minus - nie zadbano o hostel z kuchnią.

Zastanawiam się ile schudłam z tego wszystkiego:)

Jako że nie preferuję jadania na mieście (poza tym kogo stać żeby codziennie przez dwa tygodnie wydawać tyle kasy na mini porcję obiadku), ani też nie nadaje się na witarianizm, wzięłam ze sobą podróżny zestaw małej kucharki. Wyglądało to tak:



Nie spodziewałam się tak dobrych efektów przy tak małej ilości czasu i środków i sprzętu. Nie wszystko zdążyłam sfotografować, bo to czego nie zjadłam rozdawałam pozostałym towarzyszom niedoli (brak dostęu do lodówki wywołuje we mnie ludzkie odruchy:) ).

Krolowały przede wszystkim warzywa na parze z zimnymi sosami na bazie tofu, makarony/ryże z warzywami duszonymi i ciecierzycą/soczewicą/fasolką oraz zupy wieloskładnikowe - soczewicowa z cukinią, zupa krem z dyni (foto poniżej).



Po każdym zaliczonym opisie obiektu, kiedy miałam trochę wiecęj czasu, fundowałam sobie koktajle albo desery. Owoce z mlekiem soy, słodki krem czekoladowy zrobiony na bazie przepisu na majonez:) lub smoothie pomarańcz-mango - banan (fota poniżej)



Kilka rad na takie wyjazdy :

Dzwońcie i pytajcie , czy jest kuchnia samoobsługowa.

1. Jeśli odpowiedz na powyższe pytanie brzmi - "tak , będzie Pani miała także do dyspozycji pełen zestaw garnków, kubków , talerzyków, spokojnie wykarmi Pani całą bursę "- to wtedy jesteście w raju i nic wam nie straszne. Omińcie punkt 2. :)

2. Jeśli odpowiedz na powyższe pytanie brzmi - "nie, ale w odległości 300 metrów jest stołówka uniwersytecka , a po drodze kilka kebabów - wiec nie będzie Pani miała problemu". Zastosujcie się do poniższych porad :)

- weźcie ze sobą lekki garnek z pokrywką i podstawką do gotowania na parze, drewnianą łyżkę, zestaw : ostry nóż, widelec, łyżka, kubek, pudełko plastikowe (takie na wynos, ale jednocześnie może służyć za talerz lub miskę na zupę).
Jeśli macie dużo miejsca w plecaku to przewidziana dodatkowa opcja : talerz i miska. Ja sobie życie osłodziłam jeszcze blenderem - bo wiedziałam , że bez niego się załamię:)

-poszukajcie turystycznej kuchenki w piwnicach swoich lub rodziców/teściów /znajomych . Miałam ze sobą niezły oldschool w postaci maszynki firmy PREDOM z lat 80. :)

- pudełko przydaje się, kiedy chcecie zabrać coś ze sobą w teren, ale także pomocne jest przy kupowaniu na wynos ugotowanego juz makaronu/ryżu/kaszy (żeby nie produkować śmieci w postaci styropianowych opakowań). Kupowałam takie bazowe produkty w wegetarianskiej restauracji na wrocławskim Starym Rynku, żeby zaoszczędzić na czasie i nie gotować po kolei, mając do dyspozycji jeden garnek i jeden palnik.




Taka ograniczona wersja kuchni naprawdę daje radę.
Powodzenia w wyjazdach służbowych, ćwiczeniach terenowych i przymusowych obozach uczelnianych!

niedziela, 16 sierpnia 2009

Ciasto razowe ze śliwkami


Przepis jest jedną z wielu wersji tzw. ciasta kruchego-owocowego-dobrego :) Przepis powstał na bazie kombinacji rożnych zasłyszanych tu i owdzie. Jego pierwszą wiśniowo- jabłkową odsłonę zaprezentowałam poczas stoiska z vgn jedzeniem przy okazji koncertu na Rozbracie.

Jednocześnie chce sie tym postem pożegnać na jakieś dwa tygodnie, gdyż wyjezdzam na oboz inwentaryzacyjny (tak, wiem, zgrabna nazwa z informatora ) z uczelnia. Czytaj : survival bez kuchni + codziennie zajęcia w skwarze i upale i niefajnie.

Najprawdopodobniej poekspretymentuje z jedzeniem, biore mini kuchenkę ze sobą:) Nie przewiduje dobrych efektów , bo rzadko kiedy obiad o 23 może być ciekawy:)



Składniki (na bardzo duża blachę ):
500 g mąki razowej
500 g mąki pszennej
niecała szklanka cukru trzcinowego
niecala szklanka wody
niecała szklanka oleju
1 łyzka proszku do pieczenia
1 kg śliwek


Powyzsze składniki - poza owocami oczywiscie - zagniatamy do uzyskania gładkiej kuli. Na posmarowana uprzednio olejem i wysypaną płatkami owsianymi blaszkę wykładamy 2/3 ciasta, pamiętając o załozeniu brzegów, jak przy kazdym standardowym przypadku. Na to ukladamy warstwe z połowek wydrylowanych śliwek. Z reszty ciasta formujemy długie wałeczki, ktore spłaszczamy przy pomocy wałka i towrzymy z nich zgrabną kombinację w formie kratko-siatki na wierzchu.

Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do temperatury 200 st. C na 35 minut .


Jest to też któryś z kolei przykład na tym blogu dla wszystkich niedowiarków żyjących w przeświadczeniu, że "bez jajka/ mleka/ masła ciasto Ci nie wyjdzie/ nie urośnie / nie będzie smaczne / pulchne/ miękkie "*

Otóż kochani, można upiec "normalne" ciasto, nie korzystając przy tym z czyjegoś ciała oraz jego wydzielin.


Dziękuję za uwagę.

* niepotrzebne skreślić

piątek, 14 sierpnia 2009

Sojonez + rozkminy D.I.Y.

Większość ludzi z jakimi mam do czynienia , żyje w przekonaniu, iż weganizm to droga sprawa. Co mnie dziwi - pogląd ten podziela także wielu wegetarian. W ucieczce/obronie przed weganizmem ( czyli po prostu konsekwentnym sposobem życia dla każdego , kto uważa siebie za obrońcę zwierząt nie-ludzkich ) bardzo często zasłaniają się argumentem finansowym - " nie stać mnie na mleko roślinne, deserek sojowy, majonez, itd. itp.. "

Ci bardziej zatwardziali, a wielu takich spotkałam w swoim życiu, biegają po marketach i zestawiają sobie wybrane "tradycyjne" produkty z ich roslinnymi alternatywami. I tak oto mały sloiczek przykładowej pasty z soczewicy - 5 zł, kubeczek majonezu - 7 złotych, litr mleka - od 8 do 15 zł. Potem szcześliwi, z usmiechem zwyciezcy sporu, przychodzą do mnie oczekując przyznania im racji.

Usmiech jednak po chwili blednie.

Weganizm to nie jest wędrówka po mieście w poszukiwaniu czysto wizualnych odpowiedników pokarmów , które jedliśmy przedtem. Odżywiając się w jakikolwiek sposob, aby utrzymać zdrowie i kondycję należy dostarczyć odpowiednich składników pokarmowych w pożądanych przez organizm ilościach - witamin, minerałów, białka, węglowodanów, cukru, tłuszczy, itd. Warzywa i owoce, zboża , orzechy są nieporownywalnie tańsze od mięsa i nabiału, nie mowiąc już o walorach zdrowotnych.

Przywołane powyżej ceny "gotowców" rzeczywiście powalają na ziemię. Zdaję sobie z tego sprawę i nie podoba mi się to. Ale jeśli już decydujesz się żyć w tym systemie, to musisz sobie uświadomić, że takie są po prostu prawa rynku. Jeśli nie ma konkurencji lub jest ona niewielka (a tak wygląda sytuacja kilku naszych rodzimych firm oferujących produkty dla wegetarian i wegan) to wychowany w społeczeństwie zachłannym producent to wykorzystuje i narzuca wysokie ceny w myśl znanej powszechnie zasady "i tak się sprzeda".

Zastanów się tylko czy jest to Tobie potrzebne?

Nie musisz koniecznie zjadać płatków z krowim mlekiem na śniadanie. Sałatki nie muszą być zawsze połączone majonezem jajecznym, smietaną , jogurtem. Pizza z serem i sosem czosnkowym nie jest niezbedna do zycia. Swiat roślin dostarcza wspanialych alternatyw. Kwestia tylko czy potrafisz to umiejetnie wykorzystac. Weganizm nie musi oznaczać ascezy.


Urozmaicone dania, rożnorodne pasty i sosy do chleba i sałatek, kremy do ciastek są dla podniebienia niezwykle przyjemne. Jeszcze przyjemniejsze wtedy, kiedy są produktami wolnymi od cierpienia i zabijania innych istot.

Jeśli decydujesz się na weganizm i chcesz kupować tylko "gotowce" - twoj wybor. Proponuję jednak pobawić się trochę w kuchni i poeksperymentować samemu tworząc takie cuda. Zdasz sobie wtedy sprawę z tego, jak bardzo firmy nabijają Cię w przysłowiową butelkę .

Sama też kupuję wiele rzeczy - produkty nieprzetworzone (warzwa, owoce, itd) oraz też te przetworzone - jak np. pieczywo (nie mam piekarnika ), mąki, oleje . Tutaj pojawia sie kwestia niemożności wykonania tego w warunkach domowych.

Trzeba kierować się zdrowym rozsądkiem podczas robienia zakupów i kiedy masz okazję coś ominąć - zrób to sam!
Gotowanie to mnóstwo radości i dobrej zabawy. Jednocześnie tanim kosztem możesz przyrządzić ekstra rzeczy.

Jako jeden z takich przykładów - vegan majonez , dla każdego tradycjonalisty, który nie wyobraża sobie sałatki jarzynowej bez grubej warstwy tego specyfiku na wierzchu :) Z podanych poniżej proporcji wychodzi około 350 ml majonezu. Wyliczyłam , że wydałam na to niecałe 2 złote.
Nieprawdopodobne, ale jednak realne:)

Czy ktoś ma jeszcze ochotę na wycieczke po supermarkecie, żeby udowodnić swoje racje? :)



Składniki:
100 ml mleka soy/ryż
250 ml oleju
2 łyzeczki zmielonej gorczycy
3 łyżki soku z cytryny
szczypta soli i pieprzu do smaku

Mleko, sok, sól i pieprz oraz gorczycę zmiksować w blenderze na wysokich obrotach. Po chwili ustawić na najmniejsze obroty i dalej miksuąc bardzo powoli dolewać olej - inaczej się zważy. Zauważysz jak stopniowo nabiera majonezowej konsystencji. Możesz modyfikować ilość oleju w zależności od porządanej gęstości

Można ten przepis odpowiednio zmieniać i na jego bazie tworzyc sosy czosnkowe , cebulkowe, pietruszkowe, koperkowe i co tam sobie tylko zechcecie.

Jeśli pominiesz gorczycę , sól i pieprz, a zamiast tego poslodzisz to odrobiną cukru/słodu i dodasz wanilii - wyjdzie przepyszny słodki i gęsty krem do ciastek, owoców, sorbetów.

czwartek, 13 sierpnia 2009

Muffinki waniliowe z borówkami oraz kremem z orzeszków nerkowca

Jest lato. Jest sezon na borówki .

Ostatnio ciągle mam ochotę na słodkie. Cukier mogłabym sypać z torebki prosto do buzi. Poniżej efekt takich pragnień - muffinki (babeczki jak kto woli) . Krem jest słodką wersją tegoż dipu .



Ciasto: (proporcje na 20 sztuk)
1,5 szkl. mąki
niecała szkl. waniliowego mleka soy/ryż/migdał
1/3 szkl. oleju
plaska łyżeczka proszku do pieczenia
kilka kropel aromatu waniliowego
150 gram borówek

Krem:
100 gram orzeszków nerkowca
3 łyzki wody
trochę cukru trzcinowego do smaku


Wszystkie składniki ciasta (oprócz owoców) wrzucić do miski i zmiksować na gładka masę. Dodać borówki i delikatnie wymieszać. Wylać do przygotowanych wcześniej foremek i piec w temperaturze 200 st. C przez około 20 minut.

Krem przygotowuje się w następujący sposób - wrzucić wszystko do miseczki i porządnie zmiksować blenderem. Jeśli macie dziadowski sprzęt - tak jak ten mój, to radzę rozdrobnić wcześniej orzeszki, żeby nie połamać ostrza :) Po wystudzeniu muffinek- udekorować je .



Rada na dziś i generalnie na przyszłość.

Wiem, że papierowe foremki są bardzo ładne, bywają nawet takie kolorowe we wzorki na lansie, a do tego są praktycznie - bo przecież nie trzeba potem niczego myć. Wystarczy zjeść, wyrzucić i po kłopocie .

No właśnie - wyrzucić . Czy to aby na pewno znaczy po kłopocie? Statystyki podają, że człowiek przeciętnie produkuje około kilograma śmieci na dobę. W prostym rachunku - na rok wychodzi tego około 360 kilogramów, a Ziemię zamieszkuje około 6 miliardów ludzi. Dalej nie muszę liczyć...

Czy nadal chcesz używać papierowych foremek, bo są praktyczne ? Czy nie lepiej włożyć troszkę starań i używać produktów wielokrotnego użytku?

Nie chodzi tutaj tylko o formy do babeczek. Ale o Planetę trzeba dbać nawet przy tak - pozornie - błahych sprawach.




Smacznego!