Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciastka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciastka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 20 grudnia 2011

Święta sręta. Trufle ciasteczkowe z gorzką czekoladą i wiśniówką.


W tym roku pierwszy raz od kilku lat jadę na świeta do domu. Nadal ich nie obchodzę, to akurat zmianie nie uległo, ale zmieniło się natomiast to, że stałam się do bólu sentymentalna. Dlatego jadę.
Stare miejscówki, pogaduchy z babcią, ciepłe herbatki i korzenne ciasteczka. Takie pierdoły, a jednak zaczęły mnie strasznie cieszyć. Nie wiem, co się dzieje. Starość? Ciąża? Żadne z tych. Po prostu zmiany w głowie.
Męczę jutuba piosenkami z podstawówki, planuję zrobić na ścianie galerie ramek ze zdjęciami z różnych czasów, piję non stop oranżadę w szkle. I powiem Wam, że to wszystko jest po prostu fajne i cieszy szalenie.

A co do nowości, to zaproszono mnie do publikacji artykułu w magazynie Vege!. Obczajcie w empikach najnowszy numer. Znajdziecie tam też dużo przepisów , które pozwolą Wam ogarnąć bezmięsne święta i zamknąć narzekające buzie rodziny.

Sama publikować świąŧecznych przepisów nie będę, bo już kiedyś pojawił się ultra mix 20 potraw. Możecie do woli wybierać pośród propozycji stąd. Część z nich pewnie znowu zagości na rodzinnym stole, a w głowie mam pomysł na nowe ciasto, na które przepis postaram się tutaj zamieścić po świętach.

A dzisiaj coś, co możecie przygotować w domu w ramach prezentu dla bliskich. Przepis to wariacja na temat jednego z tych, zamieszczonych w najnowszym Vege!

Ciasteczkowe trufle z gorzką czekoladą i wiśniówką obtaczane w gorzkim kakao

  • 100 g ciastek digestive
  • 1 szklanka daktyli bez pestek
  • pół tabliczki gorzkiej czekolady
  • 2 kieliszki wiśniówki
  • pół szklanki kakao + kakao do obtoczenia

Ciastka rozdrobnić blenderem na proszek lub - dla uzyskania tego samego efektu - wpakować je w worek i przejechać kilka razy wałkiem do ciasta. Daktyle wraz z kakao, rozpuszczoną czekoladą i wiśniówką zmiksować blenderem na gładką masę. Połączyć z ciastkami. Z masy formować kulki wielkości orzecha włoskiego i obtaczać je w kakao.

środa, 27 lipca 2011

Pralinkowa zajawka.

Jakiś czas temu zorganizowałam sobie silikonowe foremki do domowej produkcji pralinek. Dwanaście sztuk, różne kształty, miękkie i wygodne w użyciu/umyciu/przechowywaniu. Jednym słowem - ekstra!
Czekoladki w wersji homemade chodziły za mną już od roku, ale tak jakoś przymierzałam się i przymierzałam i zabrać do nich nie mogłam. Powiem Wam szczerze, że szalenie żmudna robota , ale za to efekt konkretny. Rozpuszczanie czekolady, bawienie się w nadzienie, zaklejanie, schładzanie, kombinowanie. Jaram się!

Jeśli macie wolną godzinkę i nie trzęsą Wam się za bardzo ręce, to polecam takie zajęcie. Działa terapeutycznie zarówno jeśli chodzi o sam proces produkcji, jak i późniejszą konsumpcję. Absolutnie podstawowa zasada to tabliczka gorzkiej czekolady i pomysł na szybki krem - zmielone wiórki kokosowe, zmielone ciasteczka, zmielone orzechy lub jakieś soczyste owoce, a do tego trochę cukru, kapka oleju i chlust dobrego alkoholu. Proste , prawda?

Możecie je zrobić chociażby z tego przepisu , który wymyśliłam naprędce dysponując pięćdziesiątką wódki o smaku orzecha laskowego. Proporcje na 20 sztuk.



Praliny ciasteczkowe z wódką orzechową.

  • 2 tabliczki gorzkiej czekolady
  • 1/3 paczki ciastek holenderskich wiatraczków, tych półsłodkich
  • łyżka oleju
  • 50 ml wódki orzechowej
  • 1 łyżka cukru pudru
  • ewentualnie woda - aby rozrzedzić masę

Czekoladę rozpuśćcie w kąpieli wodnej (wrzucacie połamane tabliczki do miski, którą stawiacie na garnku z gotująca się wodą i czasem mieszacie). Ciastka kruszycie, dodajecie resztę składników i miksujecie blenderem na gładką masę . Foremki smarujecie grubą warstwą czekolady i wstawiacie do lodówki, aby stężała. Następnie nakładacie krem i przykrywacie całość warstwą czekolady. Wyrównujecie powierzchnię i sru do lodówki.
Kiedy czekolada stwardnieje to znak, że można wyciągać je z foremek i częstować wszystkich dookoła.

***
I po zjedzeniu takiej ogromnej ilości słodkiego trzeba pomachać tyłkiem i nogami przy dobrym songu. Tańczymy, tańczymy!


niedziela, 23 stycznia 2011

Ciasteczka imbirowe z melasą.


Krótko i na temat, bo czas goni. Przygotowałam trochę ciastek na wczorajszy koncert , przepis na tym blogu już się pojawiał, ale jeszcze bez zdjęć. Cała historia zahacza jeszcze o grudniową imprezę Ciasto w Miasto, a mianowicie o przepis z Vegan Cookies Invade Your Cookie Jar: 100 Dairy-Free Recipes for Everyone's Favorite Treats autorstwa Isy Chandry Moskowitz . Marysia , prowadząca bloga Śmierć Kanapkom! pewnie już go gdzieś u siebie zamieszczała. Moja drobna sugestia , to redukcja cukru- ze względu na milion powodów, a chociażby jeden główny - zęby, aaaa.
Kolejną niesamowitą zaletą jest to, że przepis znowu na oleju, co na nasze polskie warunki jak znalazł.



Imbirowe ciastka z melasą - około 30 sztuk

  • 1/3 szklanki cukru
  • 1/3 szklanki ciemnej melasy
  • pół szklanki oleju
  • 3 łyżki mleka roślinnego
  • 2 szklanki mąki, może być pełnoziarnista
  • 3 czubate łyżeczki sproszkowanego imbiru
  • pół łyżeczki sody
  • cukier waniliowy, gałka muszkatołowa, sól

W dużej misce wymieszać trzepaczką melasę z cukrem, olejem i mlekiem. Miska będzie się mniej lepić jeżeli najpierw wlejemy olej i rozprowadzimy go po ściankach, a potem dodamy resztę składników; do odmierzania melasy również warto użyć szklanki po oleju, wtedy nie przyklei się do brzegów. Powoli dodać resztę składników mieszając dużą łyżką, aż połączą się w gładką masę. Z ciasta formować małe kulki, spłaszczać lekko na bokach i kłaść na natłuszczonej blasze. Piec przez 10 minut w 180 stopniach. Jeszcze miękkie, ale przybrązowione na bokach wyjąć i ostudzić na blasze - stwardnieją w ciągu kilku minut, a w środku pozostaną przyjemnie miękkie.
Koniecznie pamiętajcie, aby nie trzymać ich zbyt długo w piekarniku. Ja pierwszą partię przetrzymałam o 2 minuty za długo i ciastka wyszły trochę zbyt twarde.

***
I trochę prywaty - jeśli już mowa i o koncercie , to powiedzmy trochę o afterze. Dawno tylu ludzi nie widziałam naraz na Rozbracie, a to cieszy , cieszy, bo benefitowy charakter imprezy tego wymagał :) Jednak jeśli chodzi o after party i serwowane przez ekipę Rowerowni falafele z sosami - muszę powiedzieć krótko : mistrzowskie. Obiecałam recenzję, ale mózg mi nie trybi odpowiednio i będzie okrojona. Zdjęć nie mam, bo przecież nie posiadam lustrzanki, poza tym nietakie światło, brak dobrej aranżacji i zajebistego talerzyka z ikei :) Opis jednak wystarczy, aby w pełni oddać urok serwowanej potrawy. Przepyszna sałata , rzodkiewki , pomidory ogórki - lepsze niż eko-organic, bo zdobywane, przygotowywane i krojone z sercem . Rozpływający się w ustach chlebek, co prawda niepodgrzany, ale grunt , że z makiem, który uwielbiam. Do tego gwóźdź programu - falafel, a nawet kilka sztuk. Porządnie wymoczona ciecierzyca , porządnie zmielona, porządnie przyprawiona i usmażona. Zajebiście ostry sos czosnkowy i pełne zrozumienie dla mojej awersji związanej z mieszaniem keczupu i wszelkich majonezowatych sosów. Do tego pragnę jeszcze podkreślić profesjonalizm Tomeczka, który niczym człowiek z kebabowni nalewał sosy , nie uroniwszy ani jednej kropelki. Przednia muzyka, góra dobrego jedzenia, masa znajomych, powrót nad ranem . Dobrze, dobrze zapowiada się ten rok.

sobota, 11 września 2010

Czekoladowe ciastka z białymi choco groszkami .


Ostatnio zaopatrzyłam się tutaj w taką dobrą rzecz. Groszki mają o wiele większą odporność na topienie się w piekarniku niż zwykła czekolada, więc zachowują swój kształt . Przepis wykombinowałam inspirując się tym blogiem . A co w nim jest najważniejsze ? Ciastka są na oleju, są miękkie i mają chrupiącą skórkę/skorupkę/ whatever.
A my możemy świętować , że udało się uniknąć margaryny . Dlaczego?

A to ze względów podwójnych - po pierwsze, margaryna wegańska w PL jest trudno dostępna. Jedynie kilka sklepów internetowych z żywnością wegetariańską czy lokalne sklepy ze zdrowym jadłem w większych miastach, takowe margaryny posiadają w ofercie. Jednak minusem tego jest ich zawyżona cena. Przykładowa kostka Alsanu kosztuje w Niemczech 65 ojrocentów, a w polskim sklepie 6 złotych. Ajć! Dobrze, że ktoś stale robi wycieczki zagraniczne i przywozi :)
Dlaczego inne margaryny nie są wegańskie? A to najcześciej przez serwatki, białka mleczne lub dodatki witaminowe - niewegańska A (nie masz pewności, czy nie jest przypadkiem pozyskiwana z jajek) i niewegetariańska D1 lub D3 - na 100% pozyskiwana z czegoś odzwierzęcego .
Drugi powód, dla którego cieszmy się, że margaryny unikamy - utwardzone tłuszcze zdrowe to nie są. W sumie tak jak ciastka, więc umiarkowanie, umiarkowanie.

W przepisie z powodzeniem białe groszki czekoladowe można zastąpić czekoladą pokrojoną na kawałki, orzechami, żurawiną, ananasem suszonym - bardzo dużo rzeczy tutaj pasuje. Eksperymentujcie!

Skladniki (na 24 ciasteczka):
  • 1/2 szkl. cukru trzcinowego
  • 1/2 szkl. oleju rzepakowego
  • 1 łyżeczka ciemnej melasy
  • 3 łyżki ciemnego kakao
  • 1/4 szkl. wody
  • 1 łyżeczka esencji waniliowej
  • 1, 5 szkl. mąki pszennej
  • 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • szczypta soli
  • 1/2 szkl. białych vgn chocolate chips

Rozgrzej piekarnik do 180 stopni C i wyłóż blaszkę papierem do pieczenia. W jednej misce wymieszaj dokładnie cukier, olej, melasę i kakao. Dodaj wodę i esencję waniliową (lub aromat). W drugiej misce połącz ze sobą mąkę, sodę i sól. Dodawaj partiami suche składniki do mokrych i mieszaj porządnie. Na koniec połącz z groszkami czekoladowymi i zagnieć zwarte ciasto. Formuj w dłoniach kulki wielkości orzecha włoskiego i nakładaj je na blaszkę, lekko spłaszczaj i pamiętaj o zachowaniu odległości około 2 cm. Potem piecz przez 6-8 minut.
Ważna rzecz! Ściągaj je z papieru dopiero po kilku minutach, jak przestygną , bowiem inaczej rozpadną się na drobne kawałki.

środa, 4 sierpnia 2010

Moccha ciacha z lukrem.


Bez kitu, to chyba jedne ze smaczniejszych ciastek jakie jadłam. Nie dość , że mają dobrą konsystencję - ultra mięciutkie, ciągnące się, takie "chewy" jakby rzec po angielsku. To jeszcze kawowy smak - aaaaa. I lukier na koniec - mistrz!
Koniecznie wyprobujcie, bo bardzo łatwe i szybkie w wykonaniu. Przepis zaczerpnięty stąd.

Składniki na 20 ciasteczek:

  • 2 szkl. mąki
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 2 łyżki kawy rozpuszczalnej (jeśli ktoś nie uznaje kofeiny to z powodzeniem może zastosować zbożową)
  • 1/4 szkl. ciepłego mleka roślinnego
  • 3/4 kostki margaryny, pokrojonej w kostkę
  • 3/4 szkl. cukru trzcinowego
  • 1 łyżeczka cukru z prawdziwą wanilią

Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia i solą. Kawę rozpuścić w ciepłym mleku. W dużej misce utrzeć margarynę z cukrem. Dodać kawę i wymieszać. Następnie partiami dodawać suche składniki i ucierać , ucierać , ucierać na gładką masę. Potem formować kulki wielkości orzecha włoskiego i układać na blasze, lekko tylko spłaszczając. Pieć 10 minut w temperaturze 200 stopni.

A kiedy ostygną polać lukrem kawowym - pół szklanki cukru pudru wymieszaj z miksturą przygotowaną z łyżeczki kawy rozpuszczonej w dwóch łyżkach wrzątku. W razie gdyby wyszła gęsta pasta dodawaj odrobinę wrzącej wody do uzyskania zadowalającego efektu. Konsystencja powinna być taka lejąca jak gęsty syrop/karmel , a potem lukier przed zjedzeniem powinien stwardnieć.

środa, 28 kwietnia 2010

Francuskie ciastka z cynamonem.


Do stworzenia tych ciastek zainspirował mnie przepis na bułeczki drożdzowe z cynamonem, które jakiś czas temu prezentowała Sylwia. Chciałam je upiec, ale nie miałam już czasu więc wybawicielem okazało się gotowe vgn ciasto francuskie. Smakują ekstra!

  • 2 płaty gotowego ciasta francuskiego
  • 3 łyżki cynamonu
  • 3 łyżki cukru pudru
  • płaska łyżeczka mąki ziemniaczanej
  • łyżka wody
  • 1 łyżka oleju

Przygotuj masę cynamonową z powyższych składników. Musi być gęsta. Posmaruj nią każdy płat ciasta, zawiń w rulon wzdłuż dłuższego brzegu i pokrój nożem na centrymetrowe kawałki. Każdy kawałek układaj "na sztorc" i piecz w piekarniku przez 14 minut w temperaturze 200 st. C.