Pokazywanie postów oznaczonych etykietą go vegan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą go vegan. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 17 lutego 2011

Szowinizm gatunkowy : widmo antropocentryzmu.

Dawno nie pojawiło się nic konkretnego na tym blogu, więc podjęłam decyzję, aby trochę go rozruszać . Pojawia się w tym momencie mój tekst, przedrukowany z ostatniego zina , którego wydaliśmy. Chciałabym, aby był też początkiem poważniejszej transformacji, jaką przejdzie blog w ciągu kilku najbliższych miesięcy.
Powiem krótko - wkurwia mnie już do granic możliwości zestawianie mojej osoby z żarciem i gotowaniem, co ma miejsce ostatnimi czasy. Pomimo tego, że bardzo lubię to robić, nie jest to moja jedyna aktywność życiowa i nigdy też nie była. Powiedziałabym nawet, że od dłuższego czasu gotowanie stanowi margines moich zainteresowań. Działam od dawna na wielu różnych polach i blog okołokulinarny miał być radosną odskocznią dla relaksu. Teraz widzę, że odbierana jestem przez pryzmat zawartości garnka, koloru talerzy czy dobrego ujęcia kotleta.

Niektórych zapewne zmartwi to, że ilość publikowanych przepisów drastycznie spadnie. Takie osoby szczególnie zapraszam, żeby złapały stopa /wsiadły w pociąg do Poznania . Pogotujemy wspólnie, porozmawiamy o pierdołach i o konkretach . Nie spędzajcie całych dni przed monitorami tylko zacznijcie przenosić te kontakty w rzeczywistość. I dużo czytajcie, otwierajcie szeroko oczy i nadstawiajcie uszy. Nie samym jedzeniem człowiek żyje.

Poniżej parę słów na temat szowinizmu gatunkowego, o którym uważam wciąż mówi się i pisze zbyt mało. A jeszcze mniej dyskutuje jako o problemie, który trzeba konkretnie zwalczać. Przeczytaj, przemyśl i zadziałaj!

***


Szowinizm gatunkowy : widmo antropocentryzmu.

W dzisiejszym świecie eksploatacja zwierząt jest na porządku dziennym. Większość społeczeństwa biernie przystaje na taki stan rzeczy, tłumacząc go realizacją podstawowej konieczności życiowej. W odpowiedzi na rosnące zapotrzebowanie, wykorzystywanie zwierząt zostało uprzemysłowione. W odpowiedzi na to zapotrzebowanie każdego dnia na całym świecie rodzą się miliony nowych istot , a kolejne miliony są zabijane . Wszystko ubrane zostało w ładne słowa. Przełom w medycynie, dobroczynny eksperyment naukowy , nowa szczepionka, szykowny płaszcz, nieprzemakalne buty, pieczeń z jabłkami, jogurt truskawkowy, krem z koenzymem Q10.

I nie chodzi tutaj bynajmniej o deklaracje, tak często podnoszone jeśli stawiane są pytania dotyczące stosunku do zwierząt, że ludzie je szanują, że opiekują się psami i kotami, że nawet zabierają je do fryzjera i podają przysmaki likwidujące próchnicę. W gruncie rzeczy nie chodzi tutaj o wybiórcze akty dobrej woli, ale o całokształt codziennych praktyk, bo to one są rzeczywistością. Czynności i wybory ludzi są dla zwierząt wyrokiem. To społeczeństwo powołuje do istnienia te zwierzęta. Te zwierzęta , których życie i śmierć człowiek wykorzystuje z ogromną inwencją dla własnych potrzeb, są uprzedmiotowione. Są produktem, przedmiotem handlu, narzędziem, surowcem, towarem, zasobem naturalnym, liczbą. Zwierzę to rzecz. Sytuacji tej nie zmieniły i nie zmienią puste paragrafy głoszące magiczne słowa „zwierzę nie jest rzeczą”, zawarte w niemalże wszystkich ustawach , deklaracjach i kodeksach postępowania dotyczących praw zwierząt . Sytuacji tej nie zmienią też jałowe dyskusje w ciasnych salach uniwersytetów , skupiające się w głównej mierze na wypracowaniu nowego języka, próbującego opisywać aktualny stan wiedzy na temat relacji ludzie i nie-ludzie. Sytuacji tej nie zmieni odgórny nakaz bezmięsnych poniedziałków i postulat zmniejszenia liczby zwierząt poddawanych eksperymentom o 30 %. Co więcej , sytuacji tej nie zmieni także rosnąca ilość ludzi w koszulkach „meat free” czy „go vegan”. Każda z powyżej opisanych sytuacji to tylko próby zmiany obecnej sytuacji, które w pojedynkę nie zdadzą się na nic. I na pewno niewiele zdziałają, jeżeli nie nastąpią zmiany podstawowe – zmiany dotyczące postrzegania relacji człowiek i inne zwierzęta.

Bez rozpoznania i nazwania tej sytuacji, rozmowa o statusie moralnym innych zwierząt i naszym stosunku do nich nie ma sensu. Pierwszym problemem jest dostrzeżenie przez każdego z nas tego utrwalonego silnie w tradycji schematu zwierzęcia- przedmiotu . Nie jest to rzeczą łatwą, bowiem antropocentryzm jest tak silnie zakorzeniony w naszej kulturze , że staje się niemal przezroczysty. Przekonanie o nadzwyczajnym powołaniu człowieka i jego szczególnym statusie władcy świata jest dla większości z nas rzeczą oczywistą i stąd brak potrzeby kwestionowania czegokolwiek. Rzadko więc takie stanowisko poddawane jest analizie, refleksji, jeszcze rzadziej bywa negowane, niezmiernie rzadko powstają istotne projekty jego zmian. Faworyzujemy nasz gatunek, uzurpujemy sobie prawo do podporządkowania wszystkiego naszemu interesowi i w konsekwencji rościmy sobie prawo do ekspansji , eksploatacji i eksterminacji innych bytów. Czy aby na pewno tędy droga? Proponuję przemyśleć jeszcze raz status człowieka oraz jego siłę wobec innych istot, żywiołów , przyrody. Zestawmy siebie samych z resztą i zastanówmy się, czy naprawdę jesteśmy najsilniejsi ? Czy przypadkiem nie jesteśmy jednym z wielu istnień na tej ziemi? Skąd ten brak pokory i chciwość wobec otaczającego nas świata? Przyznajmy się w końcu sami przed sobą, że nasz świat i nasze osiągnięcia nie są czymś szczególnym . Każdy gatunek może poszczycić się osiągnięciami , ale także nie jest wolny od błędów. Jesteśmy jednymi z wielu elementów skomplikowanej układanki, jaką jest świat. Po uświadomieniu sobie tego, dojdziemy do prostego wniosku, że nie stanowimy „korony stworzenia” i nie mamy prawa gospodarować całym światem . Przejdźmy zatem do analizy pewnej sytuacji. Sytuacji, za którą jesteśmy odpowiedzialni, ponieważ to my do niej dopuściliśmy , zaburzając równowagę natury.

Otóż , żyjemy w świecie gatunkowego szowinizmu. Jako ludzie przypisujemy sobie cudowne właściwości i wywyższamy siebie ponad inne zwierzęta, negując ich wkład w funkcjonowanie tego ekosystemu . Boimy się objąć naszą moralnością również inne istoty żywe, tłumacząc to bezpodstawnie koniecznymi potrzebami życiowymi (jedzenie, odzież, nauka , rozrywka – krąg można rozciągać do woli, a weganie uparcie pokazują , że można się bez tego obejść ). Wszystkie nasze czyny zawsze staramy się wybielać „w imię dobra ludzkiego”, jednocześnie uprzedmiotawiając istoty , które przez nie cierpią. To bardzo wygodne stanowisko, ponieważ pozwala ładnie wytłumaczyć każdemu dziecku istnienie przemysłu mięsnego i mleczarskiego, testy na zwierzętach , noszenie skórzanych butów, polowania. Zastanówmy się tak naprawdę , czy przypadkiem nie oszukujemy samych siebie, nazywając siebie zaawansowaną technologicznie cywilizacją , jednocześnie dalej babrając się w krwi? Powiedzmy wprost - w tej zaawansowanej cywilizacji nie ma dzisiaj tzw. konieczności życiowej, która zmuszałaby nas do zabijania, aby przeżyć. Za to pojawia się inna konieczność – konieczność uświadomienia sobie tego, że można zbędne cierpienie i zło zlikwidować. Uświadomienia sobie także i tego, że fakt, iż ktoś jest człowiekiem nie stawia go od razu przed wszystkimi innymi zwierzętami na tej planecie.

Kiedy właściwie mamy do czynienia z szowinizmem gatunkowym ? Obecny on jest wszędzie tam, gdzie dyskryminacja zachodzi wyłącznie na tle przynależności gatunkowej. Przykładem jest tutaj niewolnicza praca słonia w cyrku, szczur ze sztucznie wywołaną otyłością w celu badania jej rozwoju u ludzi, podawanie hormonów zamkniętej w boksie krowie, aby jej mlekiem codziennie zalewać płatki kukurydziane. Dzieje się tak zawsze wtedy, kiedy kiedy członkowie danego gatunku wykazują moralnie istotne cechy, które powinny być podstawą odpowiednich praw, a mimo praw tych nie otrzymują. Udajemy , że nie słyszymy ich krzyku i dziękujemy w duchu, że nie potrafią się z nami komunikować. Ale niezaprzeczalny jest właśnie ten fakt, że wiele istot nienależących do gatunku ludzkiego ma pewną bardzo ważną i moralnie znaczącą cechę - zdolność do odczuwania cierpienia. W ostatnich latach przez wielu badaczy podkreślana jest coraz bardziej także zdolność do doznawania szczęścia oraz pojęcie jakości życia (w odniesieniu do wszystkich istot). Dlaczego mówię tutaj o badaczach? Otóż szowinizm gatunkowy, inaczej gatunkowizm (ang. speciecism ) to pojęcie, które już prawie 40 lat temu na stałe weszło w obręb etyki . I to właśnie uświadomienie sobie szowinizmu gatunkowego jest kluczowe dla ruchu wyzwolenia zwierząt, który zataczając coraz szersze kręgi obejmuje różne dziedziny twórczości i nauki z filozofią, etyką, ekologią, polityką i socjologią na czele

I w oparciu o te informacje, głównym naszym zadaniem – jako ludzi walczących o prawa innych zwierząt, staje się przede wszystkim zwalczanie szowinizmu gatunkowego. Zakwestionowanie tego utrwalonego przez wieki traktowania zwierząt nie-ludzkich jako przedmiotów, istot niższych i przez to podległych interesowi człowieka, powinno stanowić punkt wyjścia do walki o wyzwolenie zwierząt. I zadanie to nie jest skierowane tylko i wyłącznie do sfery nieuświadomionych konsumentów kiełbas. Niestety problem dotyczy też wielu obrońców praw zwierząt czy wegetarian , a nawet wegan, którzy podchodzą do kwestii zwierząt nie-ludzkich z czysto antropocentrycznego punktu widzenia. Działania wielu organizacji skupiają się na opiece i trosce nad zwierzętami – przedmiotami , a nie na faktycznej walce o ich emancypację i upodmiotowienie. Działania te opierają się na niczym innym jak na realizacji własnych potrzeb i interesów przy zagwarantowaniu minimalizacji cierpienia i eliminacji złego traktowania nadal eksploatowanych żywych przedmiotów. Ten sam problem tyczy się także wielu tzw. „miłośników zwierząt” i ludzi, którzy wyeliminowali odzwierzęce składniki ze swojej diety. Kiedy przy obraniu takiej drogi życiowej , kierujemy się tylko wrażliwością i sentymentalizmem, nie zwracając uwagi na mechanizmy odpowiedzialne za takową sytuację i nie kwestionując ich , to tak naprawdę nasza rezygnacja ze schabowego nie przyniesie wymiernych korzyści. Decyzje motywowane dobrą wolą w stosunku do „biednych i słabych zwierzątek” nie są i nie będą poważnie odbierane przez resztę społeczeństwa i na zawsze pozostaną w repertuarze roszczeń „wrażliwców”. Stając się antygatunkowistami nie musimy kochać wszystkich żyjątek na tej planecie, ale powinniśmy uszanować ich istnienie i nie odbierać im podstawowego prawa, jakim jest prawo do życia. Jest to sytuacja analogiczna do walki z rasizmem czy seksizmem – nie litujemy się nad dyskryminowanymi ludźmi, ale po prostu przestajemy ich dyskryminować i uczymy tego innych.

Oczywiście może pojawić się pytanie, kiedy mówi się komuś o przełamaniu szowinizmu gatunkowego. A co jeśli moje dalsze życie jednak zależałoby od zabicia innych zwierząt? Dzieje się tak chociażby wtedy, kiedy stajemy przed dylematem wzięcia leku na nieuleczalną chorobę , który został przetestowany na zwierzętach nie-ludzkich. Dzieje się tak także i wtedy, kiedy mamy do wyboru zabić zwierzę, które nas atakuje albo dać mu się pożreć. Wybór zawsze należy do Ciebie, ale większość osób ratowałoby własne życie , bo do tego kieruje nas instynkt. Poza tym, w obecnym momencie nie jesteśmy w stanie stuprocentowo odciąć się od eksploatacji zwierząt, ponieważ walka o to wymaga długiej i żmudnej pracy. Takie dylematy pojawiają się dzisiaj, bowiem dzisiaj nie mamy w wielu sytuacjach alternatyw. I wielu szowinistów gatunkowych od razu by powiedziało, że decyzja o poświęceniu zwierzęcia a nie siebie lub swojego bliskiego, podjęta przez osobę uważająca się za nieszowinistę , to czysta hipokryzja . Jednak wskażmy na pewną analogiczną sytuację - czy nazwiemy mordercą kogoś , kto zabija człowieka we własnej obronie? Nie. Czy nazwiemy mordercą kogoś , kto zabija drugiego człowieka bezpodstawnie? Tak. Wystarczy tylko w odpowiednie miejsca wstawić hasło gatunkowizm i odpowiedź na zarzut hipokryzji nasuwa się sama.

Trzeba zatem jeszcze raz podkreślić, że wiele z takich dylematów przestałoby istnieć, gdyby były alternatywy. Przykładem jest dzisiaj chociażby wyeliminowanie mięsa i innych produktów odzwierzęcych z diety i codziennego życia. Mamy wybór , bo w pewnym momencie pojawiło się zapotrzebowanie na alternatywy. Niestety, dzięki nieustannemu przekonaniu o wyższości człowieka nad innymi zwierzętami nadal dochodzi do masowych mordów w imię zdobywania pożywienia, mody, nauki - jednak im bardziej będziemy naciskać, tym więcej alternatyw będzie się pojawiać. I kiedyś dojdziemy do punktu, w którym eksperymenty na zwierzętach, rzeźnie, fermy futrzarskie będą już tylko ponurym fragmentem naszej historii.

Let's taste a revolution! nr 3. Zima 2010.





środa, 29 grudnia 2010

LET'S TASTE A REVOLUTION #3


Z wielką radością informuję, iż światło dzienne ujrzał trzeci już numer zina Let's taste a revolution. W tym numerze, jak i w dwóch poprzednich, znajdziecie wiele przemyśleń na tematy związane z kondycją dzisiejszego społeczeństwa, funkcjonujących w nim idei oraz rozczarowań jakie ze sobą niosą. W numerze położyliśmy nacisk na kwestię feminizmu i naszego podejścia do niego. Pojawiają się także dość obszerne eseje związane z pracą oraz konsumpcjonizmem, będącym jej negatywnym następstwem.

Co więcej? Zamów i przeczytaj!


Jeśli jesteście zainteresowani kupnem zina, piszcie na adres: revolution_action@o2.pl



Koszt: 3 zł + przesyłka

czwartek, 2 grudnia 2010

WI TA MI NY !! Znowu w sprzedaży VEG1 - wegańska multiwitamina z B12

Długo wyczekiwane , od dawna zapowiadane. Witaminki! W końcu dotarła kolejna dostawa. Przepraszam, że tyle musieliście czekać, ale niestety nie było to zależne ode mnie. Trochę problemów spowodowało, że sprzedajemy po starej cenie, poniewaz nie udalo sie zamowic z tańszego źródła .
Dochód z witamin idzie na druk kilku fajnych broszur, które niedługo też bedzie można tutaj nabyć. Szczegóły wkrótce.

Jakoże mam mętlik mailowy na skrzynce, to prosiłabym wszystkie osoby, które gdzieś tam w zamierzchłych czasach dokonywały rezerwacji witamin, o przypomnienie o sobie. Miałam ładną listę, ale zginęła i boję się, że mogę teraz kogoś pominąć. Piszcie na revolution_action@tlen.pl

Cena opakowania 90 tabletek - 45 zł

Dobrze zbilansowana dieta wegańska dostarcza organizmowi wszystkiego, czego tylko trzeba. Pozostaje jednak jeden problem, o którym wszędzie głośno się trąbi. Chodzi mianowicie o suplementacje B12. Nie ma bardziej sprawdzonego suplementu niż ten, zatwierdzony przez Vegan Society. Tabletki o smaku czarnej porzeczki (trochę to naciągane, bo są po prostu słodkie:) ) zapewniają dzienne zapotrzebowanie na witaminy B2, B6, B12, D, kwas foliowy, jod, selen. Tabletki przed połknięciem trzeba rozgryźć, o.
Składniki:

Sugar, Dextrose, Acacia, Selenomethionine (Selenium), Stearic Acid, Flavour (Blackcurrant), Ergocalciferol Preparation (D2), Pyridoxine Hydrochloride (B6), Magnesium Stearate, Riboflavin (B2), PVP, Folacin (Folic Acid), Potassium Iodide (Iodine), Cyanocobalamin (B12)



Poza tym dystrybuujemy także
Zeszyty Praw Zwierząt - numer 1 i 2.
Cena - 5 zł :


Informacje ze strony www.blog.viva.org.pl :



Prezentujemy pierwszy numer wydawnictwa, w głównej mierze, poświęconego teorii i filozofii praw zwierząt. O ile obecnie kwestie dietetyczne, pod naporem zgromadzonych danych i badań, schodzą na dalszy plan, na pierwsze miejsce wysuwa się kwestia idei praw zwierząt, zgodnie z którą, formalne prawo do życia czy wolności, miałoby przysługiwać także innym, poza ludzkim gatunkom. Szeroko pojęty ruch wyzwolenia zwierząt nie jest środowiskiem jednolitym. Dlatego też naszym celem jest zaprezentowanie każdego istotnego poglądu dotykającego problemu wykorzystywania zwierząt.

Pragniemy zainspirować Czytelników do głębszej refleksji nad naszym stosunkiem do pozostałej części królestwa zwierząt, a także sprowokować nowe pytania i dostarczyć nowych odpowiedzi. Mówiąc o prawach zwierząt nie wolno zapominać o samych zwierzętach — ich psychice i emocjach. Część miejsca poświęcamy tym samym etologii — nauce o zachowaniu zwierząt. Tylko bowiem rzetelna edukacja jest w stanie przełamać wciąż żywe stereotypy o rzekomo bezmyślnych i nieświadomych zwierzętach.
W pierwszym numerze publikujemy artykuł dotyczący poglądów jednego z przedstawicieli ruchu praw zwierząt — Toma Regana. Poruszamy również kwestie zasadności samej idei „prawa” dla zwierząt. O psychologii zwierząt i etycznych implikacjach z nią związanych opowiada w wywiadzie Boris Cyrulnik — uznany badacz zachowań zwierząt. Przedstawiamy zarówno autorskie teksty polskich aktywistów jak również przedruki książek i tłumaczenia zagranicznych publikacji.

W NUMERZE PIERWSZYM:
- Geneza ruchu praw zwierząt
/początki, inspiracje i podziały w szeroko pojętym ruchu wyzwolenia zwierząt/

- Prawa zwierząt i przyszłych pokoleń
/artykuł analizujący zasadność odnoszenia terminu „prawa” do zwierząt/
- Filozofia praw zwierząt Toma Regana
/przedstawienie idei jednego z głównych teoretyków praw zwierząt/
- Wirus antropocentryzmu
/o absurdalności tezy o człowieku jako koronie stworzenia w kontekście filozoficznym i historycznym/
- Zwierzęta: ukryte ofiary wojen
/historia zwierząt, które w nagrodę za pomoc i oddanie giną na polach bitwy lub zgazowywane w laboratoriach/
- Rozmowa z Borisem Cyrulnikiem
/wywiad dotyczący zdolności poznawczych zwierząt i wynikających z nich moralnych implikacji dla gatunku ludzkiego/

- Mit prawa pięści
/artykuł o występujących w naturze aktach przyjaźni i pomocy wśród zwierząt/

Numer pierwszy jest poniekąd numerem eksperymentalnym. Mamy nadzieję, że formuła pisma trafi do Czytelników i niedługo będzie można zaprezentować kolejny numer. W zamyśle optymalnym wyjściem byłaby formuła kwartalnika. W Polsce wciąż mało podejmuje się projektów o charakterze teoretycznym. Chociaż, biorąc pod uwagę nasilenie w ostatnim czasie wykładów i konferencji, sytuacja ulega stopniowej poprawie. warto działać dalej na rzecz rzetelnej edukacji. Nie zastąpi ona wprawdzie działania praktycznego – demonstracji, akacji ulicznych czy informacyjnych. Ale pozwoli nam na ich lepszą organizację i przygotuje do dyskusji jakie przyjdzie nam odbyć z niezliczoną liczbą przypadkowych przechodniów, których akurat zaintrygowała treść trzymanego przez nas banera. Być może kiedyś doczekamy chwili kiedy ludzie przestaną przywoływać jako argument kształt naszego uzębienia i przestaną definiować zwierzęta jako napędzane instynktem maszyny. Wykorzystujmy więc sposobność do dyskusji na protestach i happeningach. Pokazujmy im materiały i źródła, skłaniajmy do refleksji. Mamy nadzieję, że Zeszyty okażą się w tym wypadku szczególnie przydatne :)


W drugim numerze również staramy się przybliżyć Wam psychikę i emocje zwierząt oraz poruszyć kolejne istotne dla idei wyzwolenia zwierząt kwestie.

Przewodnim tematem tego numeru są nasi najbliżsi ewolucyjnie krewni – naczelne. Poza tym podejmujemy kontrowersje związane z utylitarystycznymi koncepcjami Petera Singera i pytamy co do zaoferowania ruchowi wyzwolenia zwierząt ma teoria feministyczna.

Spis treści drugiego numeru obejmuje następujące artykuły:

Injustice anywhere is a threat to justice everywhere

Wraz z narastającymi problemami ekonomicznymi i politycznymi w siłę rosną, nastawione na zmianę rzeczywistości, ruchy społeczne. Jednym z nich jest niewątpliwie ruch wyzwolenia zwierząt. Czy istnieje teoretyczna i praktyczna możliwość wzajemnej współpracy z innymi aktywistami? Czy można jednocześnie walczyć o prawa zwierząt zapominając i ignorując ogrom ciepienia jaki każdego dnia spotyka miliony ludzi?

Feminizm i Animal Liberation Front

Autorka stawia pytanie o istniejące analogie pomiędzy teorią feministyczną, a Animal Liberation Front. Radykalnym ruchem prozwierzęcym podejmującym tzw działania bezpośrednie w obronie zwierząt. Jaki związek ma jedzenie mięsa z opresją seksualną? Podobnie jak na drodze socjalizacji kulturowej nauczyliśmy się stereotypizować płcie, podobnie nauczyliśmy się myśleć o zwierzętach jako przedmiotach użytkowych.

Błędy Petera Singera

Autorka uzupełnia teoretyczną koncepcje Singera o tzw. pojęcie potencjalności. Stara się przy tym rozwiązać problem zastępowalności zwierząt, o którym pisał filozof, a który to problem jest stale podejmowany przez jego przeciwników.

Status zwierząt w utylitarystycznej etyce Petera Singera i jego praktyczne konsekwencje

Omówienie teorii i kontrowersji narosłych wokół idei teoretycznych Petera Singera. Czy przyjęte przez niego założenia utylitarystyczne uprawomocniają moralny weganizm czy też odwrotnie, pozwalają w szczególnych wypadkach na dalszą eksploatację zwierząt?

Dlaczego darwiniści powinni popierać prawa innych naczelnych

Darwin słynął ze swojego sprzeciwu wobec niewolnictwa i znęcania się nad zwierzętami. Choć twórca teorii ewolucji przedstawiał i interpretował naturę jako arenę bezlitosnej walki o byt uważał za możliwe wyciągnięcie wniosków dotyczących pochodzenia i rozwoju moralności na podstawie studiów nad ewolucją człowieka.
Teoria Darwina po raz pierwszy uświadomiła nam nasze pokrewieństwo ze światem zwierząt. Czy wynikają z tego jakiekolwiek moralne implikacje?

Najbliżsi krewni

Przedruk jednego z rozdziałów książki „Najbliżsi krewni” Rogera Foutsa. Autor przez lata zgłębiał zachowania i psychologię szympansów. Uczył posługiwania je językiem migowym i działał na rzecz zaprzestania brutalnych eksperymentów medycznych na naczelnych. Jednocześnie praca z szympansami każe mu przewartościować wszystkie swoje dotychczasowe poglądy dotyczące relacji człowiek-zwierzę.

Małpie dialogi

Artykuł dotyczący posługiwania się przez naczelne Amerykańskim Językiem Migowym (ASL). Czy małpy faktycznie rozumieją wydawane przez siebie sygnały? Czy są w stanie tworzyć poprawne gramatycznie zdania? I czy umiejętność posługiwania się językiem migowym wchodzi w skład transmisji kulturowej?
O tym wszystkim przeczytacie w Małpich dialogach.



Wszystko będzie można
także kupić u mnie podczas imprezy
Ciasto w miasto!
Zapraszamy już w niedzielę o 11 do Ekowiarni.





poniedziałek, 29 listopada 2010

Ciasto w Miasto! Poznań , 5 grudnia, 11.00 Ekowiarnia



Kolektyw vegeON! (w tym i moja skromna osoba) zaprasza na poznańską edycję imprezy "Ciasto w miasto! " . Dzięki uprzejmości Ekowiarni będziecie mogli przekonać się , jak smaczne mogą być wypieki w 100% roślinne. Większość mięsa, jaj i mleka pochodzi z chowu przemysłowego. Najlepszą drogą sprzeciwu, jest wyeliminowanie takich składników ze swojego życia. To, że można zjeść smaczny wegański obiad – tego można się łatwo domyślić. Ale upiec puszyste ciasto bez jaj , a w dodatku uwieńczone górą kremu i to bez mleka ? Skoro twierdzicie, że to niemożliwe, to przyjdzcie i przekonajcie się sami. Zobaczycie... spróbujecie , że weganizm nie jest wcale taki trudny.

Uchylamy rąbka tajemnicy! Będziemy służyć poradami wszelkiej maści. Serniki, ciasteczka, babeczki. Weganie i weganki upieką wszystko!

Całkowity dochód ze sprzedaży smakołyków zostanie przeznaczony na prowadzenie kampanii Fundacji Viva! – Chów przemysłowy śmierdzi.

Widzimy się w niedzielę, 5 grudnia o godzinie 11 w Ekowiarni, ul. Ratajczaka ( pasaż Apollo).

***
Chcesz upiec coś wegańskiego na sprzedaż? Skontaktuj się z nami, pisząc na vegeon@tlen.pl. Apel ten posyłam przede wszystkim w kierunku wszystkich poznańskich blogerek :)


***
I informacja dla wszystkich z Warszawy i okolic - 5 grudnia w Hydrozagadce podobna impreza i pieniążki na ten sam cel. Więcej info tutaj : klik

czwartek, 4 listopada 2010

Wegańska Niedziela w Poznaniu - 7 listopada . ZAPRASZAMY!!!


Zapraszamy na imprezy związane z I Niedzielą Wegańską w Poznaniu, która odbędzie się 7 listopada.
Poniżej dokładny program. Jeśli chcecie spróbować tego co gotuję czy po prostu pogadać to zapraszam serdecznie. Jestem zamieszana we wszystkie imprezy, więc na pewno się gdzieś znajdziemy!


1. "Pieczemy wegańsko!" Pokaz pieczenia na słodko i pikantnie dla wegan oraz osób uczulonych na produkty pochodzenia zwierzęcego! Prowadzą wegańskie blogerki - Agata z I Love Tofu i Magda z Hello Morning! .
Miejsce: Ekowiarnia ( pasaż Apollo), godzina 12.00, wstęp wolny

2. "Zatoka delfinów" - poruszający, nagrodzony Oscarem dokument na temat odbywającej się w Japonii rzezi delfinów.
Miejsce: Kino Muza ( ul.Św.Marcin 30), godzina 14:30, cena: 10 zl Do każdego biletu wegański muffin gratis!

3. "Sufrażystki wegetarianki" - wykład Dobrusi Karbowiak. Miejsce: Babiląd ( ul. Bukowska 31/ 6), godzina 17:00, wstęp wolny

4. Koncert: Justice Department (wegański grindcore/hc z Hiszpanii) , Epileptic Walk (no meat/ dance/ core z Poznania).
Miejsce: Skłot Rozbrat (ul.Pułaskiego 21a), godzina 20:00. Wegańska szama do zakupienia na miejscu.

sobota, 31 lipca 2010

O jedzeniu koncertowym słów kilka...

Trochę czasu minęło od ostatniego posta. Pomijając dwutygodniową wyprawę do Czech i kompletny brak dostępu do internetu (celowo zamierzony) po prostu nie mogłam się zebrać do kupy i wygospodarować odrobiny czasu , aby zadbać o bloga. Pojawi się zatem notka, która winna zaistnieć w sieci 11 lipca , jednakże dopadają mnie straszne stany rozleniwienia i sprawa wygląda tak, jak wygląda.

Dzisiaj będzie słów kilka o jedzeniu koncertowym.



Nie wszyscy czytelnicy bloga o tym wiedzą, ale weganizm i ekologia to tematy , które jako stały element w latach 90. wpisały się w ideologie towarzyszące ludziom zaangażowanym w tzw. scenę (nie cierpię tego określenia, ale jak to inaczej ująć? ) hardcore/punk. Dzisiaj niestety może idee te nie są aż tak silne i popularne jak kiedyś, brak im tej dynamiki, aktywności, niemniej jednak pojawiają się osoby, dzięki którym ciągle tematy żyją. Poza zaangażowanymi kapelami , których teksty można sobie z powodzeniem wydziarać na klacie, dużą rolę odgrywają osoby prowadzące distra , stoiska z ulotkami, piszące ziny, a wreszcie - przygotowujące wegańskie jedzenie na koncert. Kasę uzyskaną w ten sposób można zawsze przeznaczyć na coś dobrego, a w ostateczności - na dopłatę do benzyny dla kapeli :) . I totalnie możesz sobie pozwolić na olew sanepidu. Wystarczy pomysł, odrobina cierpliwości , dobrej woli, higieny i wygłodniałe tłumy .

Nie wiem jak w innych miastach, ale w Poznaniu sytuacje kiedy nie ma jedzenia na koncertach należą do rzadkości. Poza dobrym dodatkiem do imprezy stoisko z jedzeniem stanowi doskonałą okazję do rozmowy na o wiele ważniejsze tematy. Sprawdza się tutaj stara gadka, że przez żołądek do serca . Co prawda większość osób przychodzących na koncerty to wegetarianie i weganie ( te idee tak silnie dryfują , że jak przeanalizuję lodówki swoich znajomych, to ciężko znaleźć jakiegokolwiek mięsożercę), jednak zawsze pojawia się ktoś nowy , dla kogo idee te to czarna magia owinięta w kiełki i surową kapustę. Kiedy zaserwujesz mu aromatyczny gulasz , falafele i muffinę z kremem najpierw zamknie przysłowiowy pysk , a potem zobaczysz efekty , kiedy po kilku tygodniach oznajmi , że przestał jeść mięso.

Kilka porad technicznych dla każdego, kto chciałby spróbować swoich sił w ramach d.i.y cateringu :
1. Oceń , ile porcji jedzenia będziesz potrzebował/ -ła. Pomocne staje się śledzenie popularności danego koncertu na lastfm lub forum hardcore.pl :) Dla bezpieczeństwa zawsze sprawdza sie 40 porcji jednego dania, bo nawet jeśli się nie sprzeda to możesz to potem spałaszować na drugi dzień na obiad bądź rozdać znajomym.
2. Nie przeceniaj swoich możliwości - jeśli gotujesz w pojedynkę przygotuj po prostu garnek sosu/gulaszu , ugotuj do tego kilogram ryżu i gotowe. Zawsze lepiej na początku wybadać teren, a potem kiedy będziesz miał/miała więcej czasu i dodatkowe ręce do pomocy możesz zdziałać więcej.
3. Planuj dania tak, aby niosły one za sobą minimalne koszty . Postaraj się o darmowe jedzenie (śmietniki, ryneczki, supermarkety) , a jeśli już nie ma możliwości - wybieraj najtańsze opcje. Zawsze lepiej jest dodać do gulaszu krajanke sojową niż wędzone tofu albo parówki sojowe. Tańszym rozwiązaniem jest blaszka ciasta czekoladowego (mąka, woda, olej, kakao, cukier) niż sernik z malinami i bitą śmietaną. Oczywiście na koncercie może pojawić się wszystko - trzeba tylko kombinować.
4. Dowiedz się, czy w lokalu, w którym organizowany jest koncert jest możliwość podgrzania jedzenia. Jeśli nie ma, a np. udostępnią ci kontakt do podłączenia maszynki elektrycznej to jest dobrze. Jeśli niestety nie ma opcji , to musisz przygotować coś, co będzie smakowało na zimno. Wspaniałym rozwiązaniem są burgery.
5. Nigdy, ale to przenigdy nie narzucaj cen z kosmosu. Policz sobie, ile pieniędzy potrzebujesz , aby koszty jakie poniosłeś / łaś zwróciły się. Możesz potem doliczyć trochę, aby pieniądze , które w ten sposób uzyskasz można było przeznaczyć na coś dobrego. Kiedy jedzenie przygotowuje po totalnie niskich kosztach, to stawiam puszkę i każdy może wrzucić ile chce i jeść ile chce.
6. Talerze, sztućce , serwetki. Najlepiej jest, kiedy mogą być to normalne naczynia wielokrotnego użytku. Z tego też powodu ja preferuje stoiska z jedzeniem na skłocie, gdzie masz pod dostatkiem talerzy i sztućców i nie musisz się zamartwiać o to, jak to wszystko ogarnąć. Kiedy jednak stoisko jest gdzieś indziej, to kiedy tylko mogę to przynoszę swoje sztućce. Z talerzami jest gorzej . Oczywiście można zaopatrzyć się w takie biodegradowalne wytworzone ze skrobi kukurydzianej, co nie jest już takim problemem, bo w każdej hurtowni AGD czy większym markecie można je dostać. Jednak to są dodatkowe koszty. Jeśli nie masz tyle pieniędzy to lepiej zainwestować w jedzenie tzw. do ręki (muffiny, burger, calzone, ciastka) , a gulasze/ryże nakładać na papierowe tacki. Jeśli już korzystasz z plastiku - postaw torbę do segregacji odpadów, przejrzyj talerze zanim je wyrzucisz , bo wiele można przemyć i wykorzystać ponownie.

Przykładowe menu (to, co na zdjęciu powyżej) przygotowane zostało na koncert Anchora i Burst In, przez kilka osób , w dwóch ekipach , w jednym mieszkaniu , na 4 palnikach , jednym piekarniku i jednej małej zamrażarce. Upiekłam z moim chłopakiem tartaletki z malinami i galaretką; muffinki waniliowe z kremem i wisienką, calzone z warzywami i soczewicą. Madzia przygotowała ze swoim chłopakiem, siostrą i koleżanką Weroniką : pierogi z jagodami i sosem waniliowym (180 sztuk!) i burgery z ciecierzycy. Oprócz tego zrobiliśmy wspólnie jedzenie dla dwóch kapel - ryż z warzywami, surówka kotlety z ciecierzycy. Całość zajęła trochę czasu (zwłaszcza , że dziewczyny same zbierały jagody ! ), a na dworze doskwierały temperatury rzędu 40 stopni w cieniu. Oprócz tego resztę lady zajeły ziny, ulotki ,itp. I warto było! Dlaczego?

Dla wielu osób rozmowa przy wegańskim posiłku to pierwszy i najważniejszy krok do zmiany sposoby myślenia i postrzegania siebie i rzeczywistości. Część osób idzie dalej, część zatrzymuje się na tym pierwszym stopniu. Jednak każda zmiana jest bardzo ważna. Większość moich znajomych zainteresowała się tematem właśnie w tym środowisku. I te idee - weganizm, sxe, ekologia, anarchizm to coś , co jest dla mnie w tym wszystkim najważniejsze. Muzyka jest dodatkiem do przekazu , środkiem , który pomaga wyrazić emocje, ból i strach, nadzieję i radość. Środkiem , który pozwala Ci wykrzyczeć wszystko, co dobre i złe.

Pomimo tego, że zostałam wegetarianką na długo przed tym zanim usłyszałam o czymś takim jak hardcore , a punk kojarzył mi się tylko z płytami Włochatego (odradzam szczerze, ale to temat na osobne rozkminy dotyczące hipokryzji) kultura ta wiele wniosła w moje życie . I wiem też , że nadal wśród ludzi pokutuje stwierdzenie, że wszystkie punki noszą irokezy , słuchają sex pistols i piją tanie wino. A skłoty to komuna -melina , gdzie kwitnie dilerka, codziennie odbywają się orgie , a zjadanie małych dzieci jest na porządku dziennym. Moja mała rada - proponuję poczytać coś innego niż podręcznik z wosu, bo kultura ta niejedno ma imię . Dzięki niej, dzięki zaangażowanym ludziom , których spotykałam i wciąż spotykam na swojej drodze sama się zmieniam. Moje poglądy wciąż ewoluują, staram sie robić coraz więcej i więcej. I pomimo tego, że ostatnio wiele osób chce zepchnąc całą kulturę hc/punk tylko do wymiaru muzyki i stage dive'ów na koncertach (które są zajebiste! , ale to nie wszystko), nadal istnieje silna grupa, która chce czegoś więcej i daje coś więcej.

Naprawdę życzę każdemu , żeby kiedyś dotarł do takiej grupy ludzi. I stał się nie tylko biernym słuchaczem, ale czynnym i żywym elementem, który tą społeczność kształtuje.


wtorek, 29 czerwca 2010

Vegan distro odsłona pierwsza.

Jakiś czas temu w głowie mojej i głowie mojego chłopaka zrodził się pomysł, żeby rozkręcić małe distro z wegańskim, ekologicznym stuffem, po to, żeby rozstawić się czasem z tym na koncertach i generalnie szerzyć idee, które niestety w środowisku hc/punk troszeczkę podupadają.Gromadzimy ziny, broszury, ulotki, książki. W planach napisanie paru rzeczy i koszulki .
Na razie postanowiliśmy wybadać szlaki i przy okazji zakupów zagranicą sprowadzić do kraju dwie niedostępne, aczkolwiek ultra potrzebne rzeczy, których niestety albo nie można u nas dostać albo są w takich cenach, że za głowę można się złapać.
Zamówienia składajcie na revolution_action@tlen.pl.

Multiwitamina VEG1. Opakowanie 90 tabletek - cena: 45 zł.

Owszem, dobrze zbilansowana dieta wegańska dostarcza organizmowi wszystkiego, czego tylko trzeba. Pozostaje jednak jeden problem, o którym wszędzie głośno się trąbi. Chodzi mianowicie o suplementacje B12. Nie ma bardziej sprawdzonego suplementu niż ten, zatwierdzony przez Vegan Society. Tabletki o smaku czarnej porzeczki (trochę to naciągane, bo są po prostu słodkie:) ) zapewniają dzienne zapotrzebowanie na witaminy B2, B6, B12, D, kwas foliowy, jod, selen. Tabletki przed połknięciem trzeba rozgryźć, o.

Składniki:
Sugar, Dextrose, Acacia, Selenomethionine (Selenium), Stearic Acid, Flavour (Blackcurrant), Ergocalciferol Preparation (D2), Pyridoxine Hydrochloride (B6), Magnesium Stearate, Riboflavin (B2), PVP, Folacin (Folic Acid), Potassium Iodide (Iodine), Cyanocobalamin (B12)

***

Prezerwatywy Glyde Ultra, zatwierdzone przez Vegan Society. 3 sztuki - cena 9 zł.


W Polsce nie można nigdzie dostać wegańskich środków antykoncepcyjnych. Problem był już wielokrotnie przedyskutowany i wybadany u popularnych producentów. Wszystkie środki hormonalne (pigułki , plastry , zastrzyki , spirale i inne cuda niewidy), które przede wszystkim są testowane na zwierzętach, mogą też zawierać odzwierzęcy progesteron i estrogen. Poza tym jak dla mnie to zbyt duża ingerencja w naturalny rytm organizmu , a także na swój sposób pewne uzależnianie swojego ciała i narzucona odgórnie kontrola nad sobą . Jednak na tych słowach skończę, bo się rozkręcę i znowu poleci długi refleksyjny post. Innym razem! :)

Podobny problem dotyczy także prezerwatyw, globulek, kremów itp. Środki nawilżające w tym przypadku są testowane na zwierzętach , a do produkcji lateksu, z którego kondomy są wykonane, używa się kazeiny - białka mlecznego. Nie , nie sieję paniki ani nie roztaczam jakiejś chorej propagandy , bo niby po co miałabym to robić. Możecie o tym przeczytać nawet na stronach internetowych producentów prezerwatyw. Więc skoro nie pijesz mleka , dlaczego miałbyś/ miałabyś wspierać ten bezsensowny przemysł podczas uprawiania seksu ?

Na szczęście jedną z pewnych firm, dostępnych w Europie , jest Glyde Health.

Dlatego też, w ramach swoich domowych zapasów :), postanowiliśmy zamówić ich jeszcze więcej. Mamy zbiorcze opakowanie, dlatego prezerwatywy będą odpowiednio dobrze zapakowane i zabezpieczone.

sobota, 22 maja 2010

Dni Weganizmu w Poznaniu - 23.05. - 30.05 . Zapraszamy!


Po zeszłorocznych imprezach pod hasłem promocji wegetarianizmu czas na dalszy krok. W tym roku gruba biba pod hasłem GO VEGAN! W programie sporo powagi i także dużo rozrywki. Całość urozmaicona oczywiście pysznym cruelty free jedzeniem, które powinno zagościć także na Waszych stołach!
Będzie mnóstwo porad i dyskusji o sprawach etyki, zdrowego odżywiania i dla wytrwałych, którzy złapią mnie gdzieś w kącie także porady kulinarne :)

Poniżej rozpiska wszystkich imprez. Serdecznie zapraszamy do wzięcia udziału! Wolny wstęp na większość - biletowany jedynie koncert, więc weźcie trochę drobniaków :)


Dni Weganizmu
23-30 maja 2010

Poznań


23.05 – niedziela
Klubokawiarnia Meskal (ul. Nowowiejskiego 17)
Godz. 19:00 - Wernisaż wystawy „Tiere Raus!” Xaviera Bayle

26.05 – środa
Pijalnia Yerba Mate „Miejsce Spotkania” (ul.26 lutego 16)
Cały dzień wegańskie menu!
Godz. 16:30 – Pokaz filmu ”Home”
Godz.19:00 – Pokaz filmu „Nasz chleb powszedni”

27.05 – czwartek
Squat Rozbrat (ul. Pułaskiego 21a)
Godz. 19:00 – Pokaz filmu „Earthlings”
Godz. 21:00 – Koncert:
- 5000 (Vegan Hip Hop - http://www.myspace.com/vdivinefortunetellerv)
- Taneczne Afterparty

28.05 – piątek
Squat Rozbrat (ul. Pułaskiego 21a)
Godz. 16:00 – „ I Ty możesz zostać ciasteczkowym potworem!” – Wegańskie warsztaty pieczenia.
29.05 – Sportowa Sobota
Godz. 12:00 – Cytadela (pod Dzwonem wolności)
Joga na trawie ( prowadzi instruktorka Ashtanga joga, prosimy o zabranie własnych kocy i karimat)
Godz. 15:00 – Boisko XIII (al. Niepodległości, przy Hotelu Polonez)
Mecz piłki nożnej „Wegetarianie vs Weganie”
Godz. 18:00 – Cytadela (główne schody, pod obeliskiem)
ALLEY JAZDA! – Szalony wyścig rowerowy po wegańskie skarby! (Sponsor: Veganski)

30.05 – niedziela Squat Rozbrat (Pułaskiego 21a)
Godz. 15:00 -
WEGAŃSKI PIKNIK! - Dużo jedzenia!, Gry i zabawy, Music Jam Sesion (zabierz ze sobą instrumenty!), pokazy filmów oraz inne atrakcje.

niedziela, 9 maja 2010

Booklet z przepisami "Tofu INWAZJA"


Oto efekt ostatniej zajawki , jaka ogarnęła mnie i mojego mynża - rozpoczynamy wydawanie cienkich broszurek z przepisami na rożne okazje. Bohaterem tego wydania - a jakżeby mogło być inaczej - TOFU!

12 stron wskazówek i rozmaitych przepisów , z których większość jeszcze publikowana tutaj nie była! Do tego mistrzowska oprawa graficzna i rysunki godne największych klasyków! Cały dochód ze sprzedaży bookletów idzie na pomoc dla austriackich aktywistów ruchu praw zwierząt. Więcej informacji na tych stronach:

http://www.shameonaustria.org/pl/

http://antirep2008.tk/
http://www.myspace.com/smash278

Cena - 1 zł (oczywiście mile widziane gratisy :)) + przesyłka. Piszcie na revolution_action@tlen.pl

Zdaję sobie sprawę z tego, że wiele osób może nie chcieć zamówić tylko czegoś za złotówke , to polecam nowy numer Let's taste a revolution! , a więcej info w poprzednim poście.

sobota, 8 maja 2010

Let's taste a revolution! #2 zamawiajcie!


Zin w wersji papierowej istnieje już od około tygodnia, bowiem swoją premierę miał na ostatnim zjeździe ruchu animalistycznego. Jednak mnóstwo zamieszania i dziwnych rozkmin , jakie ostatnio ogarnęły moje życie, spowodowało, iż dopiero teraz przypomniałam sobie o tym, że trzeba go w końcu rozpromować :)

W drugim numerze Let’s taste a revolution! znajdziesz jeszcze więcej tekstów niż poprzednio , a ich tematyka uległa znacznemu rozszerzeniu. Dlaczego? Ponieważ w swoim życiu ciągle się rozwijamy, kwestionujemy nasze dotychczasowe poglądy i postawy , zmieniamy się , poszerzamy krąg zainteresowań. Jednocześnie pisząc do Was te słowa chcemy , abyście też szli naprzód i nigdy nie poprzestawali na małych decyzjach. Bowiem kondycja współczesnego świata pozostawia wiele do życzenia i wymaga natychmiastowej zmiany . I ta zmiana w pierwszej kolejności powinna dotyczyć każdego z Was z osobna. Kiedy uświadomicie sobie to, na ile jeszcze możecie umniejszyć swój negatywny udział w tym systemie, dopiero przyjdzie czas na szczerą walkę o inne istoty i o całą Planetę.

Mamy nadzieję , że te teksty staną się motywacją do działania, które znacznie wykracza poza Waszą dotychczasową aktywność. Odzyskujcie swój czas i swoje życie !
Przestańcie twierdzić, że tak już jest i nic na to nie poradzicie Uwierzcie w to, że Wasze małe decyzje naprawdę mogą się przyczynić do zmian na lepsze. Historia pokazała, że wiele można zdziałać. Jak powiedział Gandhi : Bądź zmianą, którą pragniesz ujrzeć w świecie.

Lekturę możecie urozmaicić sobie przygotowując coś smacznego w oparciu o przepisy, których przecież zabraknąć nie mogło.

Jeśli ktoś chętny - piszcie na revolution_action@tlen.pl. Cena - 3 zł + koszt przesyłki

Fuck copyrights! Tylko pamiętajcie o kserowaniu na papierze z makulatury! :)

piątek, 13 listopada 2009

Let's taste a revolution!


No i w końcu udało się doprowadzić to przedsięwzięcie do końca.
Od jakiegoś czasu praktycznie nie umieszczałam żadnych tekstów nie dotyczących spraw czysto kulinarnych, bowiem wszystkie lądowały tam.

Przed Wami pierwszy świeżutki numer nowego zina poświęconego w całośći popularyzacji wolnego od okrucieństwa stylu życia. Dużo tekstów, dużo przepisów! Całość wydrukowana na papierze pochodzacym z recyklingu.
Jeśli ktoś chętny, to piszcie na maila: revolution_action@tlen.pl
Cena - 3 zł .