wtorek, 11 sierpnia 2009

Kotleciki ryżowo- warzywne


Zostało trochę farszu z poprzedniego dnia. Jakoże nie można niczego marnować wymyśliłam na dzisiejszy obiad takie oto kotlety.

Do farszu pierogowego dodałam torebkę brązowego ryżu i 2 łyżki mąki kukurydzianej. Uzywam jej jako sybstytutu jajka, żeby kotlety nie rozpadały się na patelni. Polane sosem czosnkowm na bazie jogurtu soy.
A sałatka powstała w efekcie połączenia sałaty lollo blondo (musiałam ją kupić ze względu na tą schizolską nazwę :) ), garści kiełków rzodkiewki i połowy swieżego ogórka. Do połączenia sos koperkowy (koperek, łyzeczka soku z cytryny, sól i pieprz do smaku, 2 łyzki oleju).

Pierożki z farszem warzywnym

Sto lat nie robiłam pierogów to i nadszedł odpowiedni moment. Farsz w sumie powstał z tego co znalazłam w lodowce, ale wyszedł calkiem calkiem.


Na ciasto: (ok. 40 pierogów)
4 szklanki mąki
1,5 szklanki wody
sól

Farsz:
mała głowka kapusty
2 średniej wielkosci marchewki
kilka pieczarek
mała cebula
2 zabki czosnku
mała papryka
olej do smażenia
bułka tarta
przyprawy : sol, pieprz, kilka kropel octu winnego, bazylia , majeranek i koperek

Poszatkować kapustę, marchewkę zetrzeć na tarce. Udusić do miekkości. Na patelni rozgrzać olej, wrzucić starte pieczarki oraz drobno pokrojone : cebulkę, czosnek i paprykę. Udusić, wymieszać z kapustą. Doprawić i dodać bułkę tartą - aby wciągneła wodę .
Ciasto zagnieść. Nie można za długo wyrabiać, bo będzie zbyt twarde. Trzeba wyczuć kiedy jest takie miekkie, bez grudek i elastyczne. Rozwałkować i filiżanką wykrajać kółeczka. Na nie nakładać przygotowany wcześniej farsz, zalepiac brzegi. Wrzucać do wrzącej osolonej wody i wyciągnać chwilkę po tym, jak wypłyną na wierzch.

Najlepszy deser sierpnia!

Nie ma co się za dużo rozpisywać, bowiem mix jest bardzo prosty. Gdy byłam mniejsza wcinałam tony borówek, jagód, malin, truskawek ze śmietana i cukrem. Teraz wersja wegańska.





borówki + jogurt sojowy + odrobina cukru trzcinowego


czwartek, 6 sierpnia 2009

Placki z pomidorami i szpinakiem + dip słonecznikowy

Zapowiedzianą reaktywację bloga czas zacząć.

Placki miały być wczorajszym obiadem, ale w wyniku wielkiego zamętu i paniki z pociągami na trasie Posen - Piła i koniecznością kombinowania, żeby jakoś dotrzeć na Kingdom , masa plackowa wylądowała w lodówce. Za to koncert mistrz!

Przepis - zgodnie z obietnicami :)




1,5 szkl. mąki pszennej
1 szkl. mąki razowej
1 szkl. wody gazowanej (jeśli nie ma gazowanej to dodać płaską łyżeczkę proszku do pieczenia)
3 łyżki oleju
3 średniej wielkości dojrzałe pomidory
2 garści liści świeżego szpinaku (z mrożonym nie wyjdzie takie smakowe, ale jeśli ktoś uparty -to nie kupować puree, ale też jakiś liściasty)
1 mała cebulka
2 ząbki czosnku
szczypta soli i sporo pieprzu, trochę gałki muszkatołowej
olej do smażenia

Mąkę , wodę , przyprawy + ew. proszek do pieczenia zmiksować i odstawić ciasto na paręnaście minut. Powinno mieć konsystencję tzw. ciasta plackowego - czyli gęściej niż na naleśniki, ale mniej gęste niż na pakorę :) Pomidory sparzyć i obrać ze skórek. Pokroić w kostkę. Wrzucić do ciasta. Cebulkę i czosnek posiekać drobno i wrzucić na patelnię na te rozgrzane 3 łyżki oleju. Jak zmiękną dodać liście szpinaku pocięte w paski. Po 2 minutach wyłączyć gaz i dorzucić całą zawartość do miski.
Delikatnie wymieszać i smażyć placki po 3 minuty z każdej strony.




pól szklanki ziaren słonecznika
3 łyżki oleju
sól, pieprz, świeży szczypiorek, mały ząbek czosnku posiekany w drobną kostkę
wody dolewać na oko, żeby masa miała odpowiednią konsystencję (gęstszą można z powodzeniem smarować kanapki)

Ziarna namoczyć na parę godzin /wersja dla niecierpliwych - zalać wrzątkiem i odczekać pół godziny/. Odlać wodę, zmiksować blenderem z pozostałymi składnikami dolewając wody ile potrzebne i gotowe.

środa, 5 sierpnia 2009

czeskie specjały


ha! a to i tak tylko to, co dotrwało do przyjazdu do domu.

wtorek, 4 sierpnia 2009

Fluff Fest !

tym razem malo fot jedzenia, bo malo fot w ogole.
bylo za dobrze, zeby jeszcze marnowac czas na robienie zdjec:)


na Fluffie jedzenie przemistrz- wszystko 100% v
egan.

lody z maszyny, burgery, kofola! , suche p
lody :D (bakalie)

a w kazdej - nawet najmniejszej przygranicznej - miescinie czeskiej : sklep zdrava vyziva z calym asortymentem serkow, jogurtow, tofu w milionie odmian. aaa!

ostatnio w ogole zaniedbalam bloga - wlasnie go odkopałam i przywracam. bedzie duzo urozmaicen, pojawia sie przepisy w koncu.


tylko musze troche sie ogarnac


------------------

no1. obozowisko pizd pociagowych na dworcu praskim.
czeskie pociagi sa zajebiste, ale jak sie spozniaja to wszystkie naraz i minimum o 2 godziny.


no2. na pełnej turystycznej



no3. sniadanko


no4. parmezan + kawałek lodzika. ten byl akurat waniliowo - pistacjowy.

no5. jaszczur !!!


foty z koncertów to zbyt malo, wiec obczajcie YouTube.

Together

xKINGDOMx


TO KILL


środa, 3 czerwca 2009