Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dipy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dipy. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 10 lutego 2011

Francuska tarta z warzywami i nibyserem.



Pieczone obiady!!!
Pisałam już w poprzednim poście, że dostęp do piekarnika jest , więc cześciej bedą takie specjały gościć na tym blogu. Teraz przepis na najprostszą na świecie tartę. Zaopatrzcie się tylko w gotowe ciasto francuskie (większość tych tańszych jest vegan, ale sprawdźcie skład), ulubione warzywa i do dzieła. Ja użyłam tego, co było pod ręką - kawałek brokuła, 1 mała marchewka, 1 cebulka i mała cukinia.Cały sekret tkwi w sosie , pod którym owe warzywa zapiekacie. Jest bardzo prosty w przygotowaniu i stanowi ulepszoną wersję kremu z nerkowców, a przepis na niego podawałam tutaj.


Nibyserowy sos nerkowcowy :
  • 1/2 szkl. nerkowców, namoczonych w wodzie na minimum pół godziny
  • 2 łyżki oleju
  • 2 czubate łyżki płatków drożdżowych
  • szczypta soli
  • świeżo mielony czarny pieprz , słodka papryka mielona, zioła prowansalskie
  • woda

Wszystkie składniki miksujemy, powoli dolewając niewielkie ilości wody . Musimy uzyskać konsystencję zbliżoną do serka topionego . Polewamy warzywa ułożone na cieście (ważne jest, aby nie zgniatać ciasta francuskiego ani nie przyklejać go do blaszki - po prostu delikatnie ułożyć) i pieczemy 20 minut w temperaturze 180 stopni C.


I w ramach wyjaśnienia - nie, nie robiłam ciasta sama :) Mąka jest na stole, ponieważ chłopak robił domowy makaron na lasagne (jak dla mnie jest mistrzem domowego makaronu, więc jakoś musiałam to zaakcentować na tym blogu) . Przepis na lasagne jutro.

środa, 12 stycznia 2011

Zimowa alu patra i sezamowy dressing na bazie nerkowców.

Zimą zawsze ogarnia mnie kombinowanie potraw na hinduską modłę. Nawet jak już nie ma czego skonstruować z lodówkowych resztek, to robię sobie na obiad chociażby ryż z garam masalą i startą marchewką z kokosem . Prawdopodobnie to moje parcie na korzenne potrawy i wszystko, co ogrzewa ( bo pochodzi z kraju, gdzie ciepło, więc to logiczne :)) podkręcane jest przez świdrujące głowę oferty knajp , umieszczone na potykaczach. Przechodzisz przez Stare Miasto, mróz wciska się w uszy, tracisz równowagę na lodzie lub piaskowo-solno -roztopowej breji i co chwila atakują Ciebie zewsząd gorące czekolady z chilli, rozgrzewające dawki kakao z cynamonem i wzmacniające herbaty darjeeling z hibiskusem i plastrami pomarańczy. Do tego trafiasz na stoisko z przyprawami na wagę i znowu zmasowany atak. Wracasz do domu i parzysz kolejną chai tea, rozpuszczasz czekoladę i zjadasz ją z cynamonem , a wieczorem pijesz napój imbirowy z cytryną i melasą.

Naturalną koleją rzeczy jest też przyjmowanie tych smaków w formie stałej. Znowu sięgnęłam po książkę "Kuchnia Kryszny" , żeby przyrządzić odwlekany od dawna zestaw : alu patra, czyli smażona rolada z ziemniaków i gadżar wada - krokiety marchwiowe (przepis na nie pojawi się na dniach). Alu patra zrobisz bardzo szybko. Wystarczy tylko wcześniej ugotować ziemniaki (możesz wykorzystać też resztki z obiadu), a całość łącznie ze smażeniem zajmie Ci 20 minut. Spróbujcie tego przepisu, bo naprawdę warto.

Dressing sezamowy wymyśliłam sama, mając do dyspozycji ostatnie pół szklanki nerkowców , które trzeba było jakoś dopełnić. Efekt był zdumiewająco dobry.


Alu patra - smażona rolada z ziemniaków
proporcje na około 25 sztuk(przepis cytuję z książki Kuchnia Kryszny)

  • 4 średniej wielkości ziemniaki
  • 2 łyżki wiórków kokosowych
  • 2 łyżeczki ziarna sezamowego
  • 2 łyżeczki brązowego cukru
  • 2 łyżeczki startego świeżego imbiru (można zastąpić łyżeczką granulowanego)
  • 2 posiekane zielone chili (w swojej wersji zastąpiłam szczyptą suszonego chilli)
  • 1 łyżka posiekanych liści kolendry(można zastąpić natką pietruszki)
  • 2 łyżeczki garam masali
  • 1½ łyżeczki soli
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • 200 g mąki pszennej
  • ½ łyżeczki kurkumy
  • ¼ łyżeczki pieprzu cayenne
  • 2 łyżki oleju
  • pół szklanki wody
  • olej do smażenia

Najpierw przygotowujemy nadzienie.
Ugotować ziemniaki w łupinkach, a następnie obrać je i rozdrobnić widel
cem w misce razem z wiórkami kokosowymi, sezamem, cukrem, imbirem, chili, kolendrą (natką), garam masalą, solą(1 łyżeczka) i sokiem z cytryny.

Gdy nadzienie stygnie robimy ciasto. Mieszamy ze sobą kurkumę, mąkę i pieprz cayenne, pozostałą ilość soli i 2 łyżki oleju. Powoli dolewany wodę i wyrabiamy ciasto (zagniatać tak długo, aż stanie się miękkie i elastyczne). Czasem w zależności od rodzaju mąki, trzeba dolać trochę więcej wody lub podsypać mąką. Ocenicie to sami.
Ciasto podsypując mąką należy rozwałkować na duży prostokąt o grubości ok. 3mm i równomiernie rozprowadzić na nim nadzienie. Potem zwinąć w rulon. Jeśli nie chce Wam się skleić , posmarujcie brzeg ciasta wodą i po kłopocie. Wałek ciasta pokroić w krążki grubości ok. 1,5 cm. Ważne, aby przy krojeniu nie dociskać od razu noża w dół, ale kroić tak , jak się kroi chleb - wtedy zachowacie ładny kształt krążków (zasada ta sprawdza się przy wszystkim, co ma rożne warstwy : lasagne, torty, zapiekanki)
Potem rozgrzewamy olej na patelni i smażymy krążki z obu stron, aż będą koloru złotobrązowego.

Podajemy je jako dodatek do konkretnego obiadu lub przekąskę z ulubionym sosem. Koniecznie spróbujcie tego:

Dressing sezamowy na bazie nerkowców
  • pół szklanki nerkowców, namoczonych na minimum pół godziny (im dłużej tym lepiej)
  • 2 łyżki tahini (lub 2 łyżki uprażonych ziaren sezamu, zmielonych w młynku do kawy , wymieszanych z łyżką oleju)
  • szczypta soli
  • szczypta świeżo zmielonego czerwonego pieprzu
  • woda
Wszystkie składniki miksujemy razem aż do uzyskania jednolitej konystencji, stopniowo dolewając wody do uzyskania konsystencji gęstej śmietany.

***
Przy okazji garść ogłoszeń :)

Skonczyliśmy właśnie najnowszy numer zina Let's taste a revolution! . Już była informacja na blogu, ale przypominam w razie czego. Zamówienia składajcie na mojego maila revolution_action@tlen.pl. Cena 3 zł + przesyłka .



niedziela, 28 listopada 2010

Hummus!

Dawno już nie publikowałam nic na blogu, a to za sprawą miliona wydarzeń - dobrych i niedobrych - które spadły na głowę. W międzyczasie pojawił się nowy layout, ot tak dla odświeżenia. Teraz w końcu sprawy się poukładały i powracam, dzieląc się z Wami najlepszą rzeczą na świecie - domowym hummusem. Generalnie jeśli mam wymienić jedzenie, które nie znudzi mi się nigdy, to są to dwie rzeczy - zielona herbata i hummus. O herbatach już kiedyś post był, a teraz czas na to drugie cudo.

Po co mamy jeść ciecierzycę?
Po pierwsze, bo jest bardzo smaczna . Jednak dla wszystkich spragnionych info żywieniowego, po krótce tylko wymienię, że to doskonałe źródło wartościowego białka. Zawiera dużo cynku, wapnia, magnezu, żelaza i kwasu foliowego. Gratis macie w niej dużo witamin z grupy B.


fotka z google'a

Poniżej zdjęcie suchej i namoczonej ciecierzycy. Generalnie z jednej szklanki suchego ziarna uzyskacie 3 szklanki ugotowanego. Zatem opłaca się wygospodarować odrobinę czasu i nie polegać na ciecierzycy w puszce.

foto stąd


Ciecierzycę można także przerobić na kiełki, które wyglądają tak :

fotka z google'a

Należy namoczyć ziarna na noc, a drugiego dnia postępować jak ze zwyczajnymi kiełkami. Wrzucić je do słoika, moczyć dwa razy dziennie przez 15 minut, odlewać wodę i potem trzymać w ciepłym miejscu. Po kilku dniach będą takie cuda.

A czym właściwie jest hummus?
Jak mówi nieoceniona wiki, to po prostu حُمُّص‎ - ciecierzyca po arabsku . Cudo pochodzi oryginalnie z Libanu, ale generalnie popularne jest na całym Bliskim Wschodzie.
Jest kilka zasad , których trzeba przestrzegać , aby jarać się hummusem tak samo, jak jaram się nim ja. Po pierwsze - ciecierzyca. Żadne tam zamienniki w postaci grochu zwykłego polskiego ani białej fasoli. Pasty z nich są przepyszne, ale do hummusu im daleko. Druga rzecz - tahini . Hummus bez tahini to zwykła pasta z cieciorki. Inny smak, inna konsystencja. Dobre tahini można dostać w sklepach arabskich albo zrobić je samemu , na przykład według tego przepisu.
Trzecia rzecz - czosnek i cytryna . Tak, tak, tak . Hummus bez czosnku i cytryny to jak hummus bez ciecierzycy i tahini :).

Dużo ludzi tworzy wariacje nt. hummusu, dodajac do niego suszone pomidory i różne zioła. Jednak ja zawsze pozostaje wierna prototypowej wersji.

I co do serwowania hummusu - najlepiej smakuje wybierany z miseczki ciepłą pitą arabską pokrojoną w paseczki. Koniecznie trzeba polać go przed podaniem oliwą z oliwek lub dobrym olejem i skropić sokiem z cytryny. Potrawa ze zwykłego smarowidła do chleba staje się czymś niesamowicie szczególnym. Jednak także sprawdza się na kanapkach - po polsku, tradycyjnie , z warzywami lub bez.

  • 1 szkl. ugotowanej ciecierzycy (lub 1 puszka gotowej)
  • szczypta soli i pieprzu
  • sok z jednej cytryny
  • 2 łyżki tahini
  • 2 ząbki czosnku
  • 1/3 szkl. oliwy z oliwek lub dobrego oleju
  • pół szkl. wody

Ciecierzycę miksujemy ze wszystkim składnikami , poza olejem i wodą. Następnie dolewamy stopniowo olej , dalej miksując. Potem zawsze dodaję poł szklanki wody, bo wolę rzadszy hummus. Jednak jeśli chcesz - to zmniejsz ilość wody lub wyeliminuj ją całkowicie.

czwartek, 8 lipca 2010

Placki ziemniaczane ze świeżym oregano i hummusem.


Ostatnio ciągle mam fazę na rozmaite placki. Zresztą na innych blogach też sporo tego :)
A placki ziemniaczane najlepiej na świecie smakują z sosem pomidorowym i hummusem. I nie kłócić się! Żaden tam cukier, owoce czy inne pierdoły. Nie ma tu miejsca na takie herezje.

Składniki:
  • kilogram ziemniaków
  • cebulka
  • 2 łyżki mąki kukurydzianej
  • sól, pieprz, czosnek granulowany
  • garść posiekanego świeżego oregano
  • olej do smażenia

Ziemniaki i cebulę obrać, zetrzeć na tarce o drobnych oczkach. Można też przepuścić wszystko przez sokowirówkę (co praktykuję) celem zaoszczędzenia czasu, palców i nerwów. Następnie dodać mąke, przyprawy i dokładnie wymieszać. Jaka winna być konsystencja masy na placki ziemniaczane to chyba każdy w życiu chociaż raz widział. Jeśli mieliście zbyt wodniste ziemniaki to zwiększacie ilość mąki. Jeśli wyszło za suche (czyt. gęste :) ) dolewacie wody.
Nakładacie łyżkę masy na patelnię, spłaszczacieeeeee i smażycie na rozgrzanym ogniu do zarumienienia.

Podajecie koniecznie z hummusem , który przyrządzicie chociażby według tego przepisu lub z sosem pomidorowym (puszkę krojonych pomidorów duś na odrobinie oleju na wolnym ogniu przez pół godziny, posól , popieprz i dodaj trochę ziół). Można też obie rzeczy zastosować naraz.

Placki z ciecierzycy z suszonymi pomidorami i dipem z nerkowców.


Placki z ciecierzycy są zmodyfikowaną wersją tegoż przepisu, zaczerpniętego z książki "Przemytnicy marchewki , groszku i soczewicy". Pierwszy raz jadłam je u mojej siostry, a sama postanowiłam dodać suszonych pomidorów i wyszło ekstra. Całość jest tak prosta w wykonaniu i uległa wszelkim modyfikacjom, że aż miło.

  • szklanka suchej ciecierzycy
  • czubata łyżka suszonych pomidorów w płatkach
  • płaska łyżeczka soli
  • pieprz, czosnek granulowany, bazylia
  • 3/4 szklanki wody
  • olej do smażenia
Ciecierzycę namoczyć w lodówce przez noc. Następnie odlać wodę i zmielić całość blenderem na gładką masę, dodając stopniowo 3/4 szklanki wody. Masa powinna mieć konsystencję podobną do ciasta na placki ziemniaczane. Dodać przyprawy, a jeśli ciasto jest zbyt rzadkie/gęste można poratować się dodając mąki kukurydzianej/wody .
Smażyć na rozgrzanym oleju na rumiany kolor .

Dip z nerkowców z koperkiem i szczypiorkiem przyrządzicie na bazie podstawowego przepisu na twarożek nerkowcowy.
Paczkę nerkowców namoczyć na noc. Następnego dnia odlać wodę, dodać łyżkę oleju i ząbek czosnku. Posolić i miksować do uzyskania gładkiej konsystencji, stopniowo dodając pół szklanki lub więcej wody. Wymieszać z posiekanym koperkiem i szczypiorkiem.

piątek, 12 lutego 2010

Jedzenie zimowe !

Według starych mądrości trzeba trzymać się zasady, iż zimą trzeba jeść po zimowemu . Zima jakoś cholera w tym roku nie chce się skończyć, więc trzeba ładować w siebie witamin ile wlezie.

Z tej okazji ILoveTofu poleca gorąco

-

gęste warzywne kremowe zupy!


Kremowa zupa z cukinii z serkiem z orzechów nerkowca
  • 3 cukinie średniej wielkości
  • 1 bakłażan, obrany ze skórki , pokrojony w plastry i posolony
  • 2 marchewki, pokrojone w kostkę
  • kilka ziemniaczków, pokrojonych w kostkę
  • cebula, poszatkowana drobno
  • 2 ząbki czosnku, pocięte w plasterki
  • suszona natka pietruszki, sól , pieprz
  • 1,5 litra wody
  • olej

Ziemniaczki, marchewkę, cebulę i czosnek zeszklić na oleju. Podlać wodą i zagotować. W tym czasie poddusić 2 cukinie pocięte w kostkę z bakłażanem (z plastrów zetrzeć sól i sok, który puścił bakłażan, pokroić wszystko w kostkę). Zawartość patelni dodać do reszty warzyw. Gotować do miękkośći, przyprawić obficie pietruszką i zmiksować blenderem na gładką masę.
Następnie pokroić ostatnią cukinię w długie cieniutkie paski i udusić na patelni. Na talerz nakładac łyżką cukinię i polać dookoła zupą. Dekorować serkiem z orzechów nerkowca , przyrządzonym według tego przepisu.

Mnóstwo darmowych owoców!



Przepis na takie smakołyki jest niezwykle prosty.
Nie stać cię na świeże owoce i warzywa?
Nie chcesz wspierać swoimi pieniędzmi niewolniczej pracy w Ameryce Łacińskiej, Azji, Afryce?
Serce Ci się kraja, kiedy widzisz ile jedzenia marnują ludzie?

Wyjdź wieczorem z domu z wielką torbą i latarką. Weź kogoś ze sobą, bo możesz nie unieść wszystkiego sam. Poszukaj marketów/ryneczków w najbliższej okolicy. Kieruj się tam, gdzie znajdują się śmietniki. Obejrzyj czy nie leży coś dookoła.
Jeśli nie - to pieprz schematy, podnieś klapę i szukaj!
Zapakowane chleby Schulstad, tacki pomidorów, siatki bułek, opakowania włoszczyzny, ananasy.
Rozkoszuj się czystym sumieniem! Przestań twierdzić, że to sprawa dla żebraków, żuli i życiowych nieudaczników.
Frajerstwem jest wspieranie wyzysku ludzi, którzy całymi dniami harują przy zbiorze bananów, dostają za to marne grosze i ich rodziny przymierają głodem. Nie bądź bierny i nie wzruszaj ramionami, twierdząc , że nic na to nie poradzisz. Głośno mówiąc, dlaczego bojkotujesz pewne towary i zdobywasz je innymi drogami, dajesz do myślenia innym.

Jeśli dużo ludzi wyraża swój sprzeciw - zmiany nastąpią!



W związku z dużą ilością owoców - mnóstwo smoothies!


Smoothie jagodowo-ananasowo-bananowy

  • łyżka jagód ze słoiczka od babci
  • świeży ananas, pokrojony w kostkę
  • 3 banany, pokrojone na mniejsze kawałki
  • szklanka wody

Zmiksować i pić!

środa, 16 grudnia 2009

Razowe bułeczki z wędzonym tofu i warzywami.



Poprzedni post wywołał burzliwą dyskusję . Nie ukrywam, że cieszą mnie takie reakcje, bo widzę, że moje wypociny ktoś czyta :) Cieszę się też, jeśli ktoś reaguje , gdy mu się to nie podoba. Bądźcie szczerzy i mówcie wprost to, co Wam leży na sercu .

Dzisiaj - aby dać odpocząć wszelkim oponentom - tylko przepis.


Składniki (na ok. 12 sztuk):

ciasto:
2 szkl. mąki razowej
1 szkl. mąki pszennej
1 szkl. wody
5 dag drożdży (+ trochę wody + trochę cukru + trochę mąki)
sól i pieprz, zioła: bazylia, oregano i tymianek

nadzienie:
2 papryki czerwone, pokrojone w kostkę
1 cukinia, pokrojona w kostkę
1 mała cebulka, drobno posiekana
2 kostki wędzonego tofu, pokruszone w miseczce
sól, pieprz, przyprawy: bazylia , tymianek, oregano, czosnek

Drożdże rozpuścić w miseczce z niewielką ilością ciepłej wody, dodać odrobinę cukru i mąki (aby szybciej zaczęły rosnąć). Odstawić w ciepłe miejsce. W tym czasie przesiać mąkę do dużej miski, dodać sól, pieprz i zioła. Kiedy drożdże urosną dodać do miski. Wyrabiać ciasto ręką, dolewając co chwila odrobinę wody. Kiedy skończymy, odstawić na pół godziny w ciepłe miejsce i przykryć ściereczką.

W tym czasie przygotować nadzienie: paprykę, cukinię i cebulę poddusic na patelni z ziołami, solą i pieprzem. Dodać pokruszone tofu i dusić jeszcze przez parę minut.

Kiedy ciasto urośnie formować kulki równej wielkości, a następnie rozwałkować je na grube placki. Układać nadzienie, zawijać i formować bułeczkę.

Piec w temperaturze 200 st. C przez około 25 minut. Podawać z jogurtowym dipem ziołowym (kubeczek sojowego jogurtu naturalnego + szczypta bazylii i oregano).

czwartek, 6 sierpnia 2009

Placki z pomidorami i szpinakiem + dip słonecznikowy

Zapowiedzianą reaktywację bloga czas zacząć.

Placki miały być wczorajszym obiadem, ale w wyniku wielkiego zamętu i paniki z pociągami na trasie Posen - Piła i koniecznością kombinowania, żeby jakoś dotrzeć na Kingdom , masa plackowa wylądowała w lodówce. Za to koncert mistrz!

Przepis - zgodnie z obietnicami :)




1,5 szkl. mąki pszennej
1 szkl. mąki razowej
1 szkl. wody gazowanej (jeśli nie ma gazowanej to dodać płaską łyżeczkę proszku do pieczenia)
3 łyżki oleju
3 średniej wielkości dojrzałe pomidory
2 garści liści świeżego szpinaku (z mrożonym nie wyjdzie takie smakowe, ale jeśli ktoś uparty -to nie kupować puree, ale też jakiś liściasty)
1 mała cebulka
2 ząbki czosnku
szczypta soli i sporo pieprzu, trochę gałki muszkatołowej
olej do smażenia

Mąkę , wodę , przyprawy + ew. proszek do pieczenia zmiksować i odstawić ciasto na paręnaście minut. Powinno mieć konsystencję tzw. ciasta plackowego - czyli gęściej niż na naleśniki, ale mniej gęste niż na pakorę :) Pomidory sparzyć i obrać ze skórek. Pokroić w kostkę. Wrzucić do ciasta. Cebulkę i czosnek posiekać drobno i wrzucić na patelnię na te rozgrzane 3 łyżki oleju. Jak zmiękną dodać liście szpinaku pocięte w paski. Po 2 minutach wyłączyć gaz i dorzucić całą zawartość do miski.
Delikatnie wymieszać i smażyć placki po 3 minuty z każdej strony.




pól szklanki ziaren słonecznika
3 łyżki oleju
sól, pieprz, świeży szczypiorek, mały ząbek czosnku posiekany w drobną kostkę
wody dolewać na oko, żeby masa miała odpowiednią konsystencję (gęstszą można z powodzeniem smarować kanapki)

Ziarna namoczyć na parę godzin /wersja dla niecierpliwych - zalać wrzątkiem i odczekać pół godziny/. Odlać wodę, zmiksować blenderem z pozostałymi składnikami dolewając wody ile potrzebne i gotowe.