Pokazywanie postów oznaczonych etykietą syrop klonowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą syrop klonowy. Pokaż wszystkie posty

środa, 16 czerwca 2010

Comebackowe tofu w orzechowej skorupce.


Wracam do życia. Odzyskuje życie. Masakra!

Trochę syfu ostatnio mi się zwaliło na głowę, stąd taka długa nieobecność , ale już jest dobrze. Dziś minęło. Idę zaraz ogarnąć obiad , a tymczasem łapcie to.

  • kawałek miękkiego tofu
  • mąka orzechowa (lub garść drobno drobno drobno! zmielonych orzechów ziemnych)
  • 2 łyżki wegańskiego "miodu" (mam jeszcze słoik domowej produkcji mojego kolegi) lub syropu klonowego
  • szczypta rozmarynu
  • sól, pieprz


Tofu pokrój na 1 cm plastry. Natrzyj solą i pieprzem. W miseczce wymieszaj rozmaryn z mąką orzechową. Tofu smaruj cienką warstwą miodu/syropu z obu stron i obtaczaj w mące orzechowej. Smaż przez kilka minut na patelni, uważając szalenie bo się uwielbia przypalać.

Na talerzu serwowane z ziemniaczkami i paskami cukiniowymi.

wtorek, 12 stycznia 2010

Naleśniki z amarantusem i pastą migdałową


W ramach nocnego kryzysu naukowego trzeba było jakoś odreagować i stwierdziłam, że uratuje nas tylko przypływ słodkiego . Nie miałam zbyt dużego pola do popisu i przejrzałam zapasy, ale efekt przerósł moje oczekiwania.
Miękkie naleśniki z fajnymi kuleczkami amarantusa i pastą z tartych migdałów i syropu klonowego sprawiły, że da się przeżyć wszystko. Nawet gdy uczysz się poglądów ojców kościoła na piękno i wszyscy pieprzą tak samo lub kiedy wypelniasz formularze o dotacje z UE i toniesz przy tabelach z jakimiś stopami procentowymi , aby dostać obsrane zaliczenie z przedmiotu.

Enjoy!

  • 2 szkl. mąki tortowej
  • pół szkl. mąki razowej typ 2000
  • pół szkl. ziaren amarantusa, moczonego przez godzinkę (miał się moczyć przez noc , aby uprzyjemnić śniadaniowe musli,ale potrzeba wskazała, że równie jadalny jest w ekspresowej wersji)
  • kilka kropel esencji waniliowej
  • 3 lyżki syropu z agawy (można osłodzić także cukrem)
  • 1,5 szkl. wody
Ciasto wymieszać porządnie łyżką, odstawić na parę minut i smażyć na patelni formując cienkie duże naleśniki.

Smarować pastą przygotowaną ze szklanki tartych migdałów ,połączonych 1/3 szklanki syropu klonowego.

Zdjęcie zrobiłam rano, bo specjalnie jednego przechowałam na śniadanie :)

środa, 30 grudnia 2009

Tosty francuskie z waniliowym serkiem! + o miodzie słów parę...

Zamieściłam już wszystkie przepisy w poście poświątecznym, więc możecie tam zajrzeć.


Zabieram się za wypróbowanie przepisów z książki "Zaskakujące tofu". Na pierwszy rzut tosty francuskie z serkiem waniliowym. W przepisie na tosty było mega dużo różnego rodzaju słodzików-cukier, miód, cukier waniliowy. Zrezygnowałam z tego wszystkiego na rzecz jednej łyżki syropu klonowego, którym udekorowałam talerz.


  • 4 kromki chleba pszennego
  • olej do smażenia
  • syrop klonowy - łyżka na talerz :)

sos:


  • 1/4 kostki tofu naturalnego
  • pół szkl. mleka kokosowego (może być też sojowe)
  • kropla ekstraktu waniliowego
Przygotować sos , czyli zmiksować wszystkie składniki. Zanurzać w nim kolejno kromki chleba i smażyć na rozgrzanym oleju do uzyskania złotego koloru. Układać na talerzu i polać syropem klonowym.

Z książki też wykorzystałam motyw na serek waniliowy. Zrobiłam trochę rzadszy, bo już mam lekki przesyt sernikowy - a tak wyglądała i smakowała ta masa po wykonaniu jej według przepisu:)
Podaje Wam także moją wersję:

  • 1/4 kostki tofu naturalnego
  • pół szklanki mleka kokosowego
  • łyżeczka syropu klonowego
  • kropla esencji waniliowej
Zmiksować wszystko i jeść!

***

A jak już przy miodzie jesteśmy - nie wiem skąd to się wzięło, ale wielu wegan spożywa miód. Nie będę pisała długiego artykuły, ponieważ takowy ukazał się w niedawno wydanym zinie. Tylko kilka słów.

Dziwi mnie to strasznie, jeśli mowa o osobach, które na weganizm decydują się ze względów etycznych.
Uważam , że jeśli sprzeciwiasz się wykorzystywaniu zwierząt to nie powinieneś robić wyjątków. Skoro nie jesz mięsa ani wydzielin zwierząt, dlaczego z tego kręgu wykluczasz pszczoły? Przecież one nie rosną na drzewach. Miód jest efektem ich eksploatacji.
Pszczoły to niezwykle inteligentne stworzenia, którym należy się szacunek. Zresztą jak wszystkiemu, co stworzyła Natura. Tym istotom nie można odbierać życia i wolności . Mają rozwinięty układ nerwowy, więc potrafią odczuwać ból. Jednak nawet gdyby go nie odczuwały - to nie jest kryterium.
Będąc weganinem nie korzystasz z produktów będących wynikiem wyzysku innych gatunków. Obojętnie czy odbywa to się w ultra-eleganckich warunkach przy znieczuleniu czy można to porównać do hitlerowskich obozów zagłady.

Wielokrotnie zastanawiałam sie nad tym, dlaczego te pszczoły - bardzo często też przez osoby tak głośno krzyczące o równości wszystkich stworzeń - są spychane na margines. Szukanie argumentów "za" jedzeniem miodu i weganizmem zawsze było dla mnie śmieszne.

Ale w sumie są dwa czynniki, które potrafią troszkę zamydlić oczy.
Z reguły widujemy pszczoły swobodnie latające od kwiatka do kwiatka i nie podejrzewamy nawet, że ich życie jest tak bardzo kontrolowane przez przemysł pszczelarski. Tak jak inne zwierzęta hodowlane, pszczoły podlegają podobnym procesom: reżimy żywieniowe, stosowanie pestycydów i leków, sztuczne zapładnianie, modyfikacje genetyczne, a także transport, itp.
Troszeczkę o skutkach przemysłu pszczelarskiego możecie poczytać w tym artykule.

Druga sprawa - podświadomie traktujemy owady jako niższą kategorię zwierząt. Robaki jak robaki. Akurat tak się składa, że nie na tym rzecz polega, aby wybierać sobie gatunki zwierząt , które włączasz do swojego tzw. kręgu współczucia. Wszystko albo nic.

Zaraz pojawi się tłum pieniaczy, którzy będą usiłowali udowodnić mi hipokryzję. Ile komarów zgniotłam gazetą, ile bakterii niszczę w kiblu, a ile to robaków przydeptałam butem, czego to nie rozjechałam rowerem, a na popularnej anegdocie kończąc - ile pająków połknęłam podczas snu.

Zapobiegając wszelkim bezsensownym kłótniom:
żadnych owadów nie zabijam - moskitiera w oknie to sprawdzone rozwiązanie, a kiedy jakieś zwierzątko się mimo niej dostanie do mieszkania - to wynoszę je za okno .
Co do bakterii w kiblu - jeśli ktoś twierdzi, że są zwierzętami to powinien powrócić do podręcznika biologii ze szkoły podstawowej. a i tak rzadko sprzątam łazienkę:)
Co do jazdy autobusem, rowerem, chodzenia pieszo - nieświadomie mogę zabijać , ale nie mogę wszystkiemu zapobiec.
Anegdot z pająkiem nie będę komentować, bo brak mi słów:)

Weganizm nie jest idealnym wyjściem z każdej sytuacji - polega na ciągłym staraniu się i jeśli idzie o eksploatację zwierząt - unikaniu wszystkiego, czego uniknąć można. Zastanów się zatem , czy spożywanie miodu - pszczelich wymiocin - jest ok w kontekście przytoczonego wyżej zdania .


***
I jeszcze na koniec - jest dużo sprzeczności jeśli idzie o tzw. miód sztuczny. Nie jem tego, gdyż nie mam pewności co do pochodzenia jego składników, bo takich informacji na opakowaniu nie ma.

Z tego, co wyczytałam w książkach dotyczących technologii żywienia są dwie metody jego otrzymywania : jeden to obróbka termiczna cukru i powstaje w wyniku tego syrop, do którego dodaje się esencje smakowe i aromaty (które mogą być uzyskiwane na bazie naturalnych esencji otrzymywanych z mleczka bądź pyłku pszczelego), a drugi sposób - to przerabianie wody z cukrem przez pszczoły.

Jeden i drugi produkt może w Polsce nosić nazwę "miodu sztucznego" . Jeden i drugi produkt w takim wypadku
raczej niewiele ma wspólnego z wegańskim produktem. Zanim sięgnięcie po słoiczek w sklepie - lepiej dokładnie wybadajcie sprawę.
A ja i tak omijam takie chemiczne wynalazki i wolę syrop klonowy :)