Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gruszka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gruszka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 września 2010

Naleśniki graham z karmelizowanymi gruszkami.



Ciasto:
1 szkl. mąki graham
4 łyżki mąki pszennej typ 650
1,5 szkl. mleka sojowego albo wody
szczypta proszku do pieczenia
szczypta cukru trzcinowego lub łyżeczka syropu z agawy
olej do smażenia

Nadzienie:
3 dojrzałe gruszki
3 łyżki cukru trzcinowego (najlepiej dark muscovado)


Składniki na ciasto naleśnikowe mieszamy i odstawiamy na 10 minut. Następnie nieobrane gruszki kroimy w cienkie plasterki i wrzucamy je na suchą rozgrzaną patelnię. Po 10 minutach smażenia, kiedy staną się miękkie,dodajemy cukier i ciągle mieszamy. Smażymy jeszcze przez kilka minut, aż nadmiar wody wyparuje i całość będzie miała konsystencję syropu. Przekładamy do słoiczka i schładzamy na parapecie.
Naleśniki smażymy - jak to się robi, to każdy wie. Trochę oleju na patelnię, wylewamy chochlę ciasta i rozprowadzamy równomiernie,aby uzyskać duże naleśniki średniej grubości.
Potem nakładamy gruszki, zwijamy według ulubionego sposobu i posypujemy cukrem pudrem lub siekanymi orzechami.

czwartek, 19 sierpnia 2010

Malinowo- gruszkowy koktajl na surowym d.i.y mleku ryżowym.

Strasznie lubie mleka domowej roboty. Juz kiedyś prezentowałam Wam przepis na migdałowe, a teraz nadszedł czas na coś innego- mleko ryżowe.

Przepis generalnie jest identyczny jak na tym blogu, jednak ja nigdy nie dawałam octu. Czasem daje kilka kropel soku z cytryny, ale pomijam ten składnik z reguły. Jeśli nie lubicie smaku takich mlek bezpośrednio to zawsze warto zamieniać nim sojowe we wszelkich wypiekach , naleśnikach, plackach.
Opieranie swojego odżywania tylko i wyłącznie na samych przetworach sojowych, też raczej do niczego dobrego nie doprowadzi. Pomijając już dużo kontrowersji jakie wokół soi krążą ,warto po prostu szukać ciekawych zamienników i urozmaicać swoje życie. Bo nadmiar soi dobry to nie jest, zarówno jeśli chodzi o nasze zdrowie, jak i ekologię oraz prawa człowieka (wybrałam tylko dwa przykłady artykułów). I może te dwa ostatnie obszary nie są zależne od samej rośliny , ale od przedsiębiorstw nastawionych na pomnażanie zysków za wszelką cenę. I nie zrzucajcie drodzy Czytelnicy całego problemu na tzw. przemysł sojowy i wegetarian żądnych nowych wrażeń, bowiem 90% produkowanej obecne soi przeznaczone zostaje na paszę dla zwierząt. Zatem kto tutaj faktycznie napędza to błędne koło?
Jednak i apel do wszystkich niemięsożerców, aby też nie spoczęli na laurach i nie uważali swojej decyzji za szczyt zaangażowania w rozwiązywanie problemów świata. Trzeba mieć oczy otwarte i nie skupiać się tylko i wyłącznie na jednej sprawie. Bowiem problem wyzysku ludzi i innych zwierząt oraz degradacja planety są ze sobą tak mocno związane, że nie sposób rozpatrywać ich z osobna.

Odezwą się głosy, że co ja tutaj mówie skoro nawet nazwa mojego bloga o tofu się rozchodzi. Ja sama też mam w tym swój mały udział, ponieważ jem soję, jem tofu, pije mleko. Jednak staram się ograniczać jej spożywanie i badam etykietki produktów, jeśli chodzi o moje zdrowie. Jeśli natomiast idzie o względy etyczne i wspieranie niefajnych rzeczy swoimi pieniędzmi- to uwierzcie mi, ale nie pamiętam kiedy ostatnio wydałam pieniądze na sojowy produkt. Trzeba wiedzieć, gdzie szukać :)

Do koktajlu wróćmy . Mleko ryżowe jest dość specyficzne w smaku i konsystencji, niemniej nie utrudnia to przyrządzenia smacznego napoju idealnego na każdą okazję.



  • pół litra mleka ryżowego domowej roboty (nieosłodzonego )
  • pół szklanki malin świeżych
  • dwie ultra słodkie i dojrzałe gruszki, pokrojone w kostkę
Całość zmiksuj blenderem i gotowe!

niedziela, 14 marca 2010

Muffiny jagodowo- gruszkowe.


Druga partia babeczek wyglądała tak. Szkoda, że nie zrobiłam zdjęcia przekrojonej babeczki, bo jagody nadały jej kosmicznie fioletowy wygląd, który niestety pod wpływem obróbki termicznej (spieczona skórka) jest słabo widoczny i w efekcie wizualnie prawie nie różni się od babeczki czekoladowej. Oczywiscie jakość zdjęcia, aparatu i zdolności turtystycznego fotografa, jakimi mogę się pochwalić też zrobiły swoje. Musicie mi w takim razie zaufać. Wystarczy jednak pierwszy gryz, abyście od razu poczuli ten słoik jagód , które wpakowałam do ciasta ;) I zobaczyli, że żadnego kakao tutaj nie ma.

Przepis -znowu zmodyfikowany nieco - podaję ze świeżo nabytej książki The 100 best vegan baking recipes. Krem przyrządziłam według sprawdzonego przepisu , który podawałam już tutaj.

Ciasto (proporcje na 16 sztuk)

  • 2,5 szkl. mąki pszennej tortowej
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • malenka szczypta soli
  • 1/4 szkl. oleju
  • 1/3 łyżeczki olejku waniliowego
  • 1 łyżeczka octu jabłkowego
  • 1 szkl. mleka sojowego naturalnego
  • 2 średnie gruszki, pokrojone w drobne kawałki
  • 1 słoiczek babcinych jagód w cukrze ( obj. około szklanki + 2 łyżki soku własnego, jeśli używacie jagód świeżych lub mrożonych - koniecznie dodajcie 1/3 szklanki cukru)

Rozgrzej piekarnik do 200 stopni C. W misce wymieszaj mąkę, proszek do pieczenia, sól oraz cukier (jeśli użwasz jagód niesłoikowych). W drugiej misce wymieszaj olej, wanilię, ocet i mleko. Odstaw na kila minut i po upływie tego czasu dodaj gruszki. Całość przelej do miski z "suchymi " składnikami i wymieszaj wszystko dokładnie. Potem dodaj jagody i delikatnie wymieszaj całość. Wypełniaj foremki do muffinek do 3/4 wysokości i piecz przez około 25 minut. Kiedy ostygną dekoruj kremem i posyp ulubioną wegańską posypką lub dodaj owoce.

niedziela, 22 listopada 2009

Smoothie !

Zaraziłam sie nimi od kumpla. Ci, ktorzy nabyli zina , o zaletach surowych sokow i smoothies sporo się z niego dowiedzą.

Główną korzyść można zawrzeć w jednym zdaniu - wypijasz bardzo duże ilośći surowych warzyw i owoców, ktore normalnie ciężko zjeść naraz. Bo nie ukrywajmy- kto jest w stanie zjeść dwie główki zielonej sałaty naraz? :) Drugą zaletą jest to, że są one niesamowicie syte. Prawie codziennie pije tylko i wyłącznie takie zestawy na śniadanie i trzyma mnie to przez pół dnia. I trzecia ważna rzecz - wszelkie warzywa i owoce , których smak wcześniej średnio nam pasował, tutaj można doskonale stłumić np. bananem lub świeżym sokiem z jabłka. Bez kitu w takiej postaci nawet seler naciowy jest smaczny.

Mnie szczególnie urzekły wszelkie " zielono wyglądające" mixy warzywno - owocowe. Szpinak i banany to chyba najlepsze z takich polaczen. Oczywiscie ciagle zapominam o robieniu zdjec, ale uzbieram kiedys zestaw roznych pomysłów i opublikuje w jednym poscie.

Poniżej smoothie, w którego skład wchodzi jeden banan, sok z dwóch gruszek, połówka awokado i garść kiełków rzodkiewki. Gruszki przepuść przez sokowirówkę. W kubku do miksowania umieść banana, miąższ awokado i kiełki, polej to sokiem i zmiksuj do uzyskania gładkiej konsystencji.

Jeśli nie masz sokowirówki to możesz zmiksować całe gruszki. Ja zrobiłam to w ten sposób bo miałam ochotę na wykorzystanie gruszkowych resztek jako marmolady do chleba :)

Gotowe!