Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tahini. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tahini. Pokaż wszystkie posty

środa, 12 stycznia 2011

Zimowa alu patra i sezamowy dressing na bazie nerkowców.

Zimą zawsze ogarnia mnie kombinowanie potraw na hinduską modłę. Nawet jak już nie ma czego skonstruować z lodówkowych resztek, to robię sobie na obiad chociażby ryż z garam masalą i startą marchewką z kokosem . Prawdopodobnie to moje parcie na korzenne potrawy i wszystko, co ogrzewa ( bo pochodzi z kraju, gdzie ciepło, więc to logiczne :)) podkręcane jest przez świdrujące głowę oferty knajp , umieszczone na potykaczach. Przechodzisz przez Stare Miasto, mróz wciska się w uszy, tracisz równowagę na lodzie lub piaskowo-solno -roztopowej breji i co chwila atakują Ciebie zewsząd gorące czekolady z chilli, rozgrzewające dawki kakao z cynamonem i wzmacniające herbaty darjeeling z hibiskusem i plastrami pomarańczy. Do tego trafiasz na stoisko z przyprawami na wagę i znowu zmasowany atak. Wracasz do domu i parzysz kolejną chai tea, rozpuszczasz czekoladę i zjadasz ją z cynamonem , a wieczorem pijesz napój imbirowy z cytryną i melasą.

Naturalną koleją rzeczy jest też przyjmowanie tych smaków w formie stałej. Znowu sięgnęłam po książkę "Kuchnia Kryszny" , żeby przyrządzić odwlekany od dawna zestaw : alu patra, czyli smażona rolada z ziemniaków i gadżar wada - krokiety marchwiowe (przepis na nie pojawi się na dniach). Alu patra zrobisz bardzo szybko. Wystarczy tylko wcześniej ugotować ziemniaki (możesz wykorzystać też resztki z obiadu), a całość łącznie ze smażeniem zajmie Ci 20 minut. Spróbujcie tego przepisu, bo naprawdę warto.

Dressing sezamowy wymyśliłam sama, mając do dyspozycji ostatnie pół szklanki nerkowców , które trzeba było jakoś dopełnić. Efekt był zdumiewająco dobry.


Alu patra - smażona rolada z ziemniaków
proporcje na około 25 sztuk(przepis cytuję z książki Kuchnia Kryszny)

  • 4 średniej wielkości ziemniaki
  • 2 łyżki wiórków kokosowych
  • 2 łyżeczki ziarna sezamowego
  • 2 łyżeczki brązowego cukru
  • 2 łyżeczki startego świeżego imbiru (można zastąpić łyżeczką granulowanego)
  • 2 posiekane zielone chili (w swojej wersji zastąpiłam szczyptą suszonego chilli)
  • 1 łyżka posiekanych liści kolendry(można zastąpić natką pietruszki)
  • 2 łyżeczki garam masali
  • 1½ łyżeczki soli
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • 200 g mąki pszennej
  • ½ łyżeczki kurkumy
  • ¼ łyżeczki pieprzu cayenne
  • 2 łyżki oleju
  • pół szklanki wody
  • olej do smażenia

Najpierw przygotowujemy nadzienie.
Ugotować ziemniaki w łupinkach, a następnie obrać je i rozdrobnić widel
cem w misce razem z wiórkami kokosowymi, sezamem, cukrem, imbirem, chili, kolendrą (natką), garam masalą, solą(1 łyżeczka) i sokiem z cytryny.

Gdy nadzienie stygnie robimy ciasto. Mieszamy ze sobą kurkumę, mąkę i pieprz cayenne, pozostałą ilość soli i 2 łyżki oleju. Powoli dolewany wodę i wyrabiamy ciasto (zagniatać tak długo, aż stanie się miękkie i elastyczne). Czasem w zależności od rodzaju mąki, trzeba dolać trochę więcej wody lub podsypać mąką. Ocenicie to sami.
Ciasto podsypując mąką należy rozwałkować na duży prostokąt o grubości ok. 3mm i równomiernie rozprowadzić na nim nadzienie. Potem zwinąć w rulon. Jeśli nie chce Wam się skleić , posmarujcie brzeg ciasta wodą i po kłopocie. Wałek ciasta pokroić w krążki grubości ok. 1,5 cm. Ważne, aby przy krojeniu nie dociskać od razu noża w dół, ale kroić tak , jak się kroi chleb - wtedy zachowacie ładny kształt krążków (zasada ta sprawdza się przy wszystkim, co ma rożne warstwy : lasagne, torty, zapiekanki)
Potem rozgrzewamy olej na patelni i smażymy krążki z obu stron, aż będą koloru złotobrązowego.

Podajemy je jako dodatek do konkretnego obiadu lub przekąskę z ulubionym sosem. Koniecznie spróbujcie tego:

Dressing sezamowy na bazie nerkowców
  • pół szklanki nerkowców, namoczonych na minimum pół godziny (im dłużej tym lepiej)
  • 2 łyżki tahini (lub 2 łyżki uprażonych ziaren sezamu, zmielonych w młynku do kawy , wymieszanych z łyżką oleju)
  • szczypta soli
  • szczypta świeżo zmielonego czerwonego pieprzu
  • woda
Wszystkie składniki miksujemy razem aż do uzyskania jednolitej konystencji, stopniowo dolewając wody do uzyskania konsystencji gęstej śmietany.

***
Przy okazji garść ogłoszeń :)

Skonczyliśmy właśnie najnowszy numer zina Let's taste a revolution! . Już była informacja na blogu, ale przypominam w razie czego. Zamówienia składajcie na mojego maila revolution_action@tlen.pl. Cena 3 zł + przesyłka .



niedziela, 28 listopada 2010

Hummus!

Dawno już nie publikowałam nic na blogu, a to za sprawą miliona wydarzeń - dobrych i niedobrych - które spadły na głowę. W międzyczasie pojawił się nowy layout, ot tak dla odświeżenia. Teraz w końcu sprawy się poukładały i powracam, dzieląc się z Wami najlepszą rzeczą na świecie - domowym hummusem. Generalnie jeśli mam wymienić jedzenie, które nie znudzi mi się nigdy, to są to dwie rzeczy - zielona herbata i hummus. O herbatach już kiedyś post był, a teraz czas na to drugie cudo.

Po co mamy jeść ciecierzycę?
Po pierwsze, bo jest bardzo smaczna . Jednak dla wszystkich spragnionych info żywieniowego, po krótce tylko wymienię, że to doskonałe źródło wartościowego białka. Zawiera dużo cynku, wapnia, magnezu, żelaza i kwasu foliowego. Gratis macie w niej dużo witamin z grupy B.


fotka z google'a

Poniżej zdjęcie suchej i namoczonej ciecierzycy. Generalnie z jednej szklanki suchego ziarna uzyskacie 3 szklanki ugotowanego. Zatem opłaca się wygospodarować odrobinę czasu i nie polegać na ciecierzycy w puszce.

foto stąd


Ciecierzycę można także przerobić na kiełki, które wyglądają tak :

fotka z google'a

Należy namoczyć ziarna na noc, a drugiego dnia postępować jak ze zwyczajnymi kiełkami. Wrzucić je do słoika, moczyć dwa razy dziennie przez 15 minut, odlewać wodę i potem trzymać w ciepłym miejscu. Po kilku dniach będą takie cuda.

A czym właściwie jest hummus?
Jak mówi nieoceniona wiki, to po prostu حُمُّص‎ - ciecierzyca po arabsku . Cudo pochodzi oryginalnie z Libanu, ale generalnie popularne jest na całym Bliskim Wschodzie.
Jest kilka zasad , których trzeba przestrzegać , aby jarać się hummusem tak samo, jak jaram się nim ja. Po pierwsze - ciecierzyca. Żadne tam zamienniki w postaci grochu zwykłego polskiego ani białej fasoli. Pasty z nich są przepyszne, ale do hummusu im daleko. Druga rzecz - tahini . Hummus bez tahini to zwykła pasta z cieciorki. Inny smak, inna konsystencja. Dobre tahini można dostać w sklepach arabskich albo zrobić je samemu , na przykład według tego przepisu.
Trzecia rzecz - czosnek i cytryna . Tak, tak, tak . Hummus bez czosnku i cytryny to jak hummus bez ciecierzycy i tahini :).

Dużo ludzi tworzy wariacje nt. hummusu, dodajac do niego suszone pomidory i różne zioła. Jednak ja zawsze pozostaje wierna prototypowej wersji.

I co do serwowania hummusu - najlepiej smakuje wybierany z miseczki ciepłą pitą arabską pokrojoną w paseczki. Koniecznie trzeba polać go przed podaniem oliwą z oliwek lub dobrym olejem i skropić sokiem z cytryny. Potrawa ze zwykłego smarowidła do chleba staje się czymś niesamowicie szczególnym. Jednak także sprawdza się na kanapkach - po polsku, tradycyjnie , z warzywami lub bez.

  • 1 szkl. ugotowanej ciecierzycy (lub 1 puszka gotowej)
  • szczypta soli i pieprzu
  • sok z jednej cytryny
  • 2 łyżki tahini
  • 2 ząbki czosnku
  • 1/3 szkl. oliwy z oliwek lub dobrego oleju
  • pół szkl. wody

Ciecierzycę miksujemy ze wszystkim składnikami , poza olejem i wodą. Następnie dolewamy stopniowo olej , dalej miksując. Potem zawsze dodaję poł szklanki wody, bo wolę rzadszy hummus. Jednak jeśli chcesz - to zmniejsz ilość wody lub wyeliminuj ją całkowicie.