Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czosnek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czosnek. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 11 sierpnia 2011

Pesto razy dwa.

Nie, tym razem nigdzie nie zniknęłam.
Permanentnie zajmuję się wieloma rzeczami na raz, bo życie jest bardzo skomplikowane. Ale - żeby nie było - gdzieś tam w tle nadal staram się być przykładną matkopolką.

Zapewniam Was, że wciąż dużo gotuję - a nawet lepiej - gotujemy z przyjaciółmi. Dobre, zdrowe, maksymalnie wartościowe i rozbudowane obiady. Czasem nawet dwa dania.
Pijemy ziołowe i zielone herbaty , a raz dziennie - w ramach pewnego rytuału - wyśmienitą kawę z ekspresu.
Jeździmy na śmietniki i przywozimy mnóstwo smakołyków. Nic się nie marnuje.
Robimy pranie. Nikt nie prasuje, bo to całkowicie bezsensowna robota.
Odkurzamy dywany. Nikt nie myje podłóg, bo to też bez sensu.
Zajmujemy się kotami. I zajmujemy się też dziećmi.
Dużo relaksu i wspólnego spędzania czasu.
Wakacje . Mimo tego, że pogoda iście październikowa.

Jak sami możecie przeczytać - świecę i błyszczę matkopolkowym przykładem. Światło bije po prostu na kilometr. Chmury z nieba uciekają i wielka łuna świetlna roztacza się nad miastem.
Taka jestem porządna i szanująca się kobieta.
I z tego właśnie powodu uraczę Was dzisiaj dwoma szybkimi przepisami na pesto. Sprawdzają się idealnie na każdą okazję i warto mieć mały zapas w lodówce, aby w ramach ataku głodu o czwartej nad ranem spałaszować je z grzankami lub wczorajszym makaronem.




Pesto z natki pietruszki z gorczycą
  • 1 duży pęczek natki pietruszki
  • 3 spore łyżki nasion białej gorczycy, namoczonej na godzinkę
  • oliwa
  • sól
  • pieprz
Siekacie drobno pietruszkę lub rozdrabniacie ją przy pomocy blendera. Mieszacie z gorczycą, doprawiacie solą i pieprzem . Zalewacie oliwą i gotowe.


Pesto z bazylii , z nerkowcami , czosnkiem i udawanym parmezanem

  • 1 duży pęczek bazylii
  • pół szklanki nerkowców
  • 3 ząbki czosnku
  • oliwa
  • sól
  • pieprz
  • wegański parmezan
Siekamy bazylię lub rozdrabniamy ją blenderem. To samo robimy z nerkowcami i czosnkiem. Ale wszystko oddzielnie. Potem mieszamy, doprawiamy i zalewamy oliwą.

Potem gotujemy makaron al dente , każdy łapie widelec i pałaszuje . Koniecznie przy dobrej muzyce. Polecam to:






niedziela, 28 listopada 2010

Hummus!

Dawno już nie publikowałam nic na blogu, a to za sprawą miliona wydarzeń - dobrych i niedobrych - które spadły na głowę. W międzyczasie pojawił się nowy layout, ot tak dla odświeżenia. Teraz w końcu sprawy się poukładały i powracam, dzieląc się z Wami najlepszą rzeczą na świecie - domowym hummusem. Generalnie jeśli mam wymienić jedzenie, które nie znudzi mi się nigdy, to są to dwie rzeczy - zielona herbata i hummus. O herbatach już kiedyś post był, a teraz czas na to drugie cudo.

Po co mamy jeść ciecierzycę?
Po pierwsze, bo jest bardzo smaczna . Jednak dla wszystkich spragnionych info żywieniowego, po krótce tylko wymienię, że to doskonałe źródło wartościowego białka. Zawiera dużo cynku, wapnia, magnezu, żelaza i kwasu foliowego. Gratis macie w niej dużo witamin z grupy B.


fotka z google'a

Poniżej zdjęcie suchej i namoczonej ciecierzycy. Generalnie z jednej szklanki suchego ziarna uzyskacie 3 szklanki ugotowanego. Zatem opłaca się wygospodarować odrobinę czasu i nie polegać na ciecierzycy w puszce.

foto stąd


Ciecierzycę można także przerobić na kiełki, które wyglądają tak :

fotka z google'a

Należy namoczyć ziarna na noc, a drugiego dnia postępować jak ze zwyczajnymi kiełkami. Wrzucić je do słoika, moczyć dwa razy dziennie przez 15 minut, odlewać wodę i potem trzymać w ciepłym miejscu. Po kilku dniach będą takie cuda.

A czym właściwie jest hummus?
Jak mówi nieoceniona wiki, to po prostu حُمُّص‎ - ciecierzyca po arabsku . Cudo pochodzi oryginalnie z Libanu, ale generalnie popularne jest na całym Bliskim Wschodzie.
Jest kilka zasad , których trzeba przestrzegać , aby jarać się hummusem tak samo, jak jaram się nim ja. Po pierwsze - ciecierzyca. Żadne tam zamienniki w postaci grochu zwykłego polskiego ani białej fasoli. Pasty z nich są przepyszne, ale do hummusu im daleko. Druga rzecz - tahini . Hummus bez tahini to zwykła pasta z cieciorki. Inny smak, inna konsystencja. Dobre tahini można dostać w sklepach arabskich albo zrobić je samemu , na przykład według tego przepisu.
Trzecia rzecz - czosnek i cytryna . Tak, tak, tak . Hummus bez czosnku i cytryny to jak hummus bez ciecierzycy i tahini :).

Dużo ludzi tworzy wariacje nt. hummusu, dodajac do niego suszone pomidory i różne zioła. Jednak ja zawsze pozostaje wierna prototypowej wersji.

I co do serwowania hummusu - najlepiej smakuje wybierany z miseczki ciepłą pitą arabską pokrojoną w paseczki. Koniecznie trzeba polać go przed podaniem oliwą z oliwek lub dobrym olejem i skropić sokiem z cytryny. Potrawa ze zwykłego smarowidła do chleba staje się czymś niesamowicie szczególnym. Jednak także sprawdza się na kanapkach - po polsku, tradycyjnie , z warzywami lub bez.

  • 1 szkl. ugotowanej ciecierzycy (lub 1 puszka gotowej)
  • szczypta soli i pieprzu
  • sok z jednej cytryny
  • 2 łyżki tahini
  • 2 ząbki czosnku
  • 1/3 szkl. oliwy z oliwek lub dobrego oleju
  • pół szkl. wody

Ciecierzycę miksujemy ze wszystkim składnikami , poza olejem i wodą. Następnie dolewamy stopniowo olej , dalej miksując. Potem zawsze dodaję poł szklanki wody, bo wolę rzadszy hummus. Jednak jeśli chcesz - to zmniejsz ilość wody lub wyeliminuj ją całkowicie.

środa, 3 listopada 2010

Pesto z roszponki i migdałów. O projekcie "Weganizm. Spróbujesz? "

Zaproszono mnie do wzięcia udziału w projekcie "Weganizm. Spróbujesz?" . Akcja ma na celu promocję polskojęzycznych wegańskich blogów kulinarnych. Na tej stronie macie zebrane wszystkie aktualizacje blogów, biorących udział w tej akcji.

O niewątpliwych zaletach prowadzenia bloga z wegańskimi przepisami rozpisywałam się tuż po powrocie z Wrocławia. Można blogi traktować jako wirtualną kopalnię przepisów na różne okazje, ale też jako miejsce do przekazywania swoich idei masie ludzi. I poprzez pokazanie tego, jak bardzo rożnorodne i smaczne może być jedzenie pozbawione okrucieństwa , ułatwiasz innym podjęcie pewnych decyzji.
Ostatnio skontaktował się ze mną jeden chłopak, który napisał, że przeszedł na weganizm między innymi dzięki prowadzonym przez nas blogom. Taka wiadomość niezmiernie cieszy, zwłaszcza taką osobę jak mnie. Zaczęłam prowadzić tego bloga jako pewną odskocznię od aktywizmu, ale jakoś siłą rzeczy nigdy nie mogłam pozbawić go pewnych elementów swojego podejścia do weganizmu, praw zwierząt , ekologii. Nie mógł stać się tylko suchym zbiorem przepisów na różne okazje. Pomimo tego, że często bywały okresy, gdzie zamieszczałam tylko jedzenie, zawsze gdzieś u podłoża istniał przekaz. Bo szczerze - przecież nawet propozycja ciasta bez jajek i mleka już niesie ze sobą coś więcej. Ktoś zaczyna się zastanawiać "dlaczego". A od prostego zwątpienia się zaczyna.

***



Na powitanie dla wszystkich osób, które teraz pilnie śledzą aktualizację na stronach Empatii, proponuje niecodzienną odmianę pesto.
Ale co to do cholery jest roszponka?
Spoko, znaleźliśmy przedwczoraj opakowanie takiego cuda na śmietniku i też nie miałam pojęcia. "Lamb salad" na etykiecie niewiele wyjaśniało. Na szczęście dzięki słownikom zdałam sobie sprawę , że już tą nazwę słyszałam.


zdjęcie z internetu, ale nasza śmietnikowa roszponka nie ustępowała wyglądem :)


Roszponka należy do tej rodziny roślin , co kozłek, popularnie zwany walerianą. Jednak różni się od niej smakiem - delikatny, orzechowy, trochę zbliżony do łagodnych odmian rukoli. Zawiera dużo witaminy A i C (witamina C ułatwia np. przyswajanie żelaza), witaminy B9 / kwasu foliowego (100g roszponki to aż 46% naszego dziennego zapotrzebowania w kwas foliowy !). A co jest w niej najlepszego - ma szalenie małe wymagania dotyczące uprawy. Olewa wszelkie niewygodne warunki klimatyczne i glebowe. Najkorzystniejsza dla niej jest łagodna zima i zbiór można przeprowadzić także o tej porze roku. Wysiewa się ją od początku sierpnia aż do końca września. Zbiera od listopada do kwietnia.

Jak przygotować roszponkę? Oczywiście można zjadać ją do kanapek, tostów, przyrządzać sałatki. Odrobina vinegretu lub oliwy robią robotę. Można też podduszać ją jak szpinak i używać do farszów, pizz, zapiekanek. Można z niej również przygotować zupę.Mój chłopak wymyślił, że robi z niej pesto. Generalnie potem zwyciężyły książki, więc miksowanie spoczęło i tak na mnie, ale co tam. Pesto przyrządasz w 3 minuty. Potem w lodówce możesz je przechowywać bez wekowania przez około tydzień. Smaruj nim tosty, używaj jako sosu do makaronu czy sałatek.


Pesto z roszponki z migdałami

Składniki:

  • 250 g roszponki
  • 100 g płatków migdalowych
  • 1/2 szkl. oliwy z oliwek
  • ząbek czosnku
  • sól, pieprz
Liście opłucz i pozbaw korzonków. Suche płatki zmiel na drobne kawałeczki. Roszponkę zmiksuj blenderem z czosnkiem, solą i pieprzem. Dodaj płatki i oliwę i dokładnie wymieszaj.

poniedziałek, 4 października 2010

Oswajamy tofu ! Ekspresowy sos czosnkowy


Z przyjemnością dołączam się do tej akcji kulinarnej, zainicjowanej przez Wegetariankę . Generalnie dla spragnionych propozycji dań z tofu proponuje kliknąć tutaj, bowiem na tym blogu znajdziecie ich mnóstwo (nazwa zobowiązuje):) . Jeśli ktoś jest chętny, zostało mi jeszcze kilka bookletów TOFUinwazja .
Niemniej jednak dziwię się, że nie pojawił się jeszcze przepis na sos czosnkowy z tofu. To idealna propozycja dla osób , które dopiero zaczynają . Możecie go zastosować wszędzie tam, gdzie stosuje się tradycyjny sos czosnkowy. My przyrządziliśmy sobie mistrzowską wegańską pizzę i całość komponowała się idealnie. Łapcie przepis! Na jego bazie możecie przygotować wegańską wersję sosu tzatziki lub Tysiąc Wysp.



Składniki:
  • 1/2 kostki tofu naturalnego (miałam takie 180 g)
  • 3 ząbki czosnku
  • 3 lyżki oleju
  • sól i pieprz do smaku
  • woda

Całość miksujemy aż do uzyskania gładkiej pasty, a następnie dolewamy tyle wody, aby uzyskać konsystencję pożądaną , czyli w moim wypadku śmietanopodobną . Voila!

czwartek, 15 kwietnia 2010

Expresowy sos do spaghetti



Ostatnio nie miałam czasu usiąść i nawet zjeść porządnego rozbudowanego obiadu. Trwają ostatnie prace nad nowym numerem zina Let's taste a revolution! Premiera już niebawem. Tymczasem w chwilach rozbiegania najlepsze są obiady, których przygotowanie nie jest zbytnio absorbujące. To jedna z takich propozycji - nie mówcie mi , że sos spaghetti ze słoika ratuje tyłek, bo wyśmieje :) Poświęccie 10 minut Waszego cennego czasu na przygotowanie tej zdrowej i smacznej potrawy !
  • 1 cebulka, posiekana
  • 1 ząbek czosnku rozgnieciony
  • kilka pieczarek, posiekanych
  • 1 puszka pomidorów krojonych
  • garść oliwek czarnych
  • kilka kaparów
  • sól , pieprz, mnóstwo bazylii i oregano
Rozgrzejcie olej na patelni i wrzućcie cebulę , czosnek i pieczarki. Kiedy zmiękną dodajcie pomidory wraz z zalewą i gotujcie przez kilka minut aż część wody wyparuje. Na koniec oliwki, zioła, kapary i gotowe. W czasie kiedy robi się sos, ugotujcie makaron według przepisu na opakowaniu. Moim typem jest pełnoziarnisty lub gruby buccatini no.5 :)

niedziela, 28 lutego 2010

Lasagne z beszamelem.


Musze zaraz wybyć z domu, więc ultra krótki wpis.

Ta potrawa to istny fusion dziwak - kombinacja wloskiego lasagne z francuskim sosem, a wszystko zweganizowane do bólu (bo farsz to i marchewka i w suszona włoszczyzna i granulat sojowy ) . Nic tam, nie wyobrażam sobie żadnej zapiekanki i tym podobnych bez gęstego beszamelu na wierzchu. I koniec!


Składniki:
  • opakowanie makaronu lasagne
  • 1.5 opakowania granulatu sojowego
  • 4 łyżki koncentratu pomidorowego
  • 2 cebule
  • 3 marchewki
  • suszona włoszczyzna
  • przyprawy - bazylia, sól , pieprz, tymianek, oregano, czosnek
  • 2 łyżki mąki
  • puszka pomidorów

sos:
  • 1 kostka tofu (180 g)
  • 3/4 szkl. mleka sojowego naturalnego
  • łyżeczka oleju lub wegańskiej margaryny
  • 2 ząbki czosnku
  • świeży koperek, sól, pieprz
  • 2 łyżki mąki pszennej (opcjonalnie)

Zacznij od przygotowania farszu : pokrój cebulę i marchewkę w drobną kostkę, zeszklij je na odrobinie oleju. Dodaj do nich zioła i koncentrat pomidorowy. W tym czasie w garnku namocz granulat sojowy, potem kiedy zmięknie połącz go ze składnikami z patelni i dopraw solą i pieprzem. Dodaj 2 łyżki mąki , aby całość utworzyła zwartą masę.
Pomidory przełóż do garnka i zmiksuj blenderem. Dodaj zioła, sól i pieprz i pogotuj troszkę, tak aby odparowała część wody. W naczyniu do zapiekania układaj warstawami makaron lasagne, polewaj go sosem pomidorowym, na to kładź porcję farszu, a potem znowu makaron - sos - farsz. Ostatnią warstwę musi stanowić makaron polany sosem pomidorowym.

Następnie przyrządź sos beszamelowy - rozkrusz tofu i zmiksuj je z pozostałymi składnikami. Jeśli uznasz , że jest za rzadkie - dodaj 2 łyżki mąki pszennej. Polej po wierzchu potrawy.
Zapiekaj w temperaturze 200 stopni przez około 25 minut.


Podawaj z dowolnymi surówkami. U mnie na stole pojawiły się
1. surówka ze świeżej modrej kapusty z włoszczyzną i koperkiem, polana oliwą.



2. surówka z kapusty pekińskiej z marchewką , kukurydzą i pomidorami, polana odrobiną sosu beszamelowego z tofu (przed dodaniem mąki)



wtorek, 23 lutego 2010

I Love Tofu prezenterką programu radiowego vegAnize ! Słuchaj w każdą środę o 21.00 na www.alteradio.pl

Ostatnio moja aktywność blogowa znacznie spadła, a to wszystko za sprawą nowiny zapowiedzianej w temacie. Dzieje się ostatnio dość sporo, a dodatkowo jakiś czas temu wystąpiono do mnie z propozycją prowadzenia swojego programu w radio internetowym. Trochę się wahałam, ale w końcu postanowiłam się tego podjąć.

Już teraz możecie posłuchać efektów
vegAnize!
pierwsza audycja w tą środę,
24 lutego, 21.00 , www.alteradio.pl



Parę słów o samym programie:

Weganizm, straight edge, głęboka ekologia, anarchoprymitywizm. Refleksje związane z kondycją współczesnego świata i społeczeństwa. Informacje , wywiady, ciekawostki . Poza tym sporo wegańskich przepisów i porad kulinarnych. A to wszystko okraszone dużą dawką muzyki hc/punk.


Do usłyszenia!

***
Obiecuję jednocześnie powrót do bloga i dalsze rozkminy kulinarno-refleksyjne. Narazie na zachętę przepis na ultra szybkie boczniaki w chrupiącej czosnkowej panierce z sosem z nerkowców.




Po wcześniejszych przejściach z boczniakami, kanią i innymi wielkimi panierowanymi grzybami, które to z reguły kończyły się biegiem do kibla, nie mogłam się długo przemóc. Dodatkowym argumentem na ich niekorzyść było to, że boczniaki są z reguły pakowane w plastikowe tacki i owinięte kilogramem folii. Staram się zawsze zwracać uwagę na opakowania , w jakich są produkty, które kupuję. Przestrzegam tej zasady do tego stopnia, że niedość , że na ryneczek chodzę ze swoimi torebkami, to jestem też gotowa nie kupić produktu, jeśli ma opakowanie niezbyt przyjazne środowisku , a nie ma opcji wykorzystania go ponownie (co można np. zrobić z opakowaniem po surówce czy butelką po soczku). Jednak wędrując po rynku toruńskim natrafiłam na stoisko z boczniakami na wagę i zakupiłam kilka na próbę przywrócenia dobrych stosunków.

Wyszły ekstra. Początkowo chciałam wyprobować przepis Madzi na panierkę migdałową, ale płatki się skończyły.

Podeszłam je starym dobrym sposobem - panierka z mąki kukurydzianej i bułki tartej, obficie przyprawiona czosnkiem, solą i pieprzem. Kawalki kapeluszów zamaczaj w mące wymieszanej z odrobiną wody ( mikstura ma mieć konsystencję podobną do rozbełtanego jajka), a potem obtaczaj w bułce tartej wymieszanej z solą, pieprzem i rozgniecionym ząbkiem czosnku (bądź szczyptą granulowanego). Smaż z obu stron do zbrązowienia.

Sos przygotujesz w następujący sposób : namocz nerkowce na noc. Następnie odlej połowę wody, dodaj łyżkę płatków drożdżowych, łyżeczkę oleju lnianego, pół łyżeczki kurkumy, sól, pieprz i trochę czosnku. Zmiksuj wszystko na gładką masę.