Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cebula. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cebula. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 10 lutego 2011

Francuska tarta z warzywami i nibyserem.



Pieczone obiady!!!
Pisałam już w poprzednim poście, że dostęp do piekarnika jest , więc cześciej bedą takie specjały gościć na tym blogu. Teraz przepis na najprostszą na świecie tartę. Zaopatrzcie się tylko w gotowe ciasto francuskie (większość tych tańszych jest vegan, ale sprawdźcie skład), ulubione warzywa i do dzieła. Ja użyłam tego, co było pod ręką - kawałek brokuła, 1 mała marchewka, 1 cebulka i mała cukinia.Cały sekret tkwi w sosie , pod którym owe warzywa zapiekacie. Jest bardzo prosty w przygotowaniu i stanowi ulepszoną wersję kremu z nerkowców, a przepis na niego podawałam tutaj.


Nibyserowy sos nerkowcowy :
  • 1/2 szkl. nerkowców, namoczonych w wodzie na minimum pół godziny
  • 2 łyżki oleju
  • 2 czubate łyżki płatków drożdżowych
  • szczypta soli
  • świeżo mielony czarny pieprz , słodka papryka mielona, zioła prowansalskie
  • woda

Wszystkie składniki miksujemy, powoli dolewając niewielkie ilości wody . Musimy uzyskać konsystencję zbliżoną do serka topionego . Polewamy warzywa ułożone na cieście (ważne jest, aby nie zgniatać ciasta francuskiego ani nie przyklejać go do blaszki - po prostu delikatnie ułożyć) i pieczemy 20 minut w temperaturze 180 stopni C.


I w ramach wyjaśnienia - nie, nie robiłam ciasta sama :) Mąka jest na stole, ponieważ chłopak robił domowy makaron na lasagne (jak dla mnie jest mistrzem domowego makaronu, więc jakoś musiałam to zaakcentować na tym blogu) . Przepis na lasagne jutro.

środa, 1 grudnia 2010

Zupa miso na mroźne poranki .



Już dłuższy czas zabierałam się za ogarnięcie zupy miso . Ostatnio koleżanka wrociła z miesięcznego pobytu w Japonii i zrobiła wielki gar takiej zupy dla znajomych , więc stwierdziłam , że trzeba to powtórzyć.
W sumie oryginalna japońska wersja misoshiru robiona jest na bazie rybnego bulionu dashi. Jednak z drugiej strony, w innym miejscu wyczytałam , że odmian jest wiele i każdą zupę z dodanym składnikiem miso możemy już ochrzcić tą nazwą.

Nie ukrywam, że średnio mi leży kuchnia japońska. A to ze względu na ubogą ilość przypraw, zero ziół, zło i szatan . Zawsze jak robię wegańskie sushi to je ostro przyprawiam różnymi imbirowymi sosami , chilli , bo po prostu sama sól i sos sojowy mi nie wystarczą. Kocham tofu, ale bardzo rzadko spożywam je przyrządzone w oparciu o oryginalne rodowite przepisy.

Japończycy po prostu inaczej patrzą na jedzenie - dla nich przyprawy mają podkreślić smak, a dla mnie często przyprawa jest jednym z koniecznych składników. Stąd ma miłość do wszelkich środziemnomorskich i hinduskich potraw.

Jednak , żeby już tak bardzo nie oczerniać kulinariów Japonii, to trzeba przyznać, że trochę ciekawego mają. Pomijam wszystkie zajawki typu mock duck (wegańska kaczka z seitanu), glony czy cukierki z głogu - bo to osobna bajka. Skupmy się na przyprawach. Słone jedzenie w tym kraju to podstawa, stąd też upodobanie do sosów sojowych (usukuchi - delikatniejszy, jasny oraz koikuchi - mocny, bardzo słony). Kolejną dobrą rzeczą jest ocet ryżowy oraz wasabi - japoński "chrzan". Muszę przyznać, że z octem ryżowym mam średnie doświadczenie, bo jestem fanką jabłkowego i balsamicznego, ale za to wasabi w sushi lub na orzeszkach czy prażonym słoneczniku - można za to cudo zabić ;) .
Ważnym składnikiem wielu potraw jest wino mirin - używałam do surowych warzyw, ale jakoś się nie zachwycam.
Kolejną przyprawą, z jaką miałam do czynienia jest shiso (lub w polskiej wersji językowej : pachnotka). W sumie piłam herbatę z tym cudem, ale na plus - jest bardzo orzeźwiające. Słyszałam, że dodają ją do umeboshi - piklowanej śliwki. Mam w planach spróbowanie tego, więc dam znać potem.
Są jeszcze dwie przyprawy, o których mi wiadomo, ale nie miałam okazji ich spróbować. Jedna z nich to karashi - taka japońska wersja musztardy. Druga to shichimi - ostra w smaku mieszanka przypraw: pieprzu syczuańskiego, imbiru, maku, sezamu i alg nori. Dodaje się ją do dań gotowanych , głównie makaronów.

Tyle po krótce, jeśli chodzi o moje doświadczenie kulinarne z tym regionem. Teraz czas na przepis. Co najlepsze, taką zupę z kuleczką ryżu Japończycy jadają na śniadanie. Dużo ludzi dziwi się, że gorące od rana. W sumie mi często zdarzało się zjadać wczorajszą zupę do tostów z masłem orzechowym, więc nie widzę w tym niczego zdrożnego :)

Czym właściwie jest miso ?
Pozwolę sobie zacytować dokładniejsze informacje stąd :

Istnieje kilka rodzajów pasty miso, które choć do siebie zbliżone - posiadają nieco odmienny smak i właściwości. Tradycyjnie pastę miso robi się w ten sposób, że miesza się ze sobą gotowaną rozgniecioną soję z gotowanym rozgniecionym ryżem (lub też z jęczmieniem - to druga wersja pasty miso), soli się tę mieszaninę i dodaje do niej specjalny szczep bakterii koji (wym. japońska: kodźi). Ten sam szczep bakterii wykorzystuje się m.in. do tradycyjnej produkcji sake.
Są to bakterie cenione w Japonii tak bardzo, jak u nas bakterie jogurtowe itp. (np. acidophilus). Wykazują one bardzo korzystne właściwości dla ludzkiego organizmu - m.in. zwiększają odporność i zwalczają bakterie szkodliwe dla organizmu człowieka.

Przy tradycyjnej produkcji pasty miso miesza się ze sobą rozgniecioną gotowaną soję z gotowanym zbożem (ryżem lub jęczmieniem), dodaje się soli i odpowiednią ilość bakterii koji, a następnie mieszanina ta leżakuje przez przynajmniej pół roku. W produkcji przemysłowej podwyższa się nieco ciśnienie, by czas dojrzewania miso skrócić do 3 miesięcy. Pasta miso w zależności od składu (czy ma ryż, czy jęczmień), proporcji składników i szczegółów technologii, może mieć kolor od ciemnobrązowego, poprzez jasnobrązowy, aż po prawie biały.

Tadam! Poszczególne rodzaje miso wyglądają tak:

foto

Do swojej zupki użyłam tego jasnobrązowego, łagodnego w smaku. Co jest ważne, miso dodajecie na końcu - już po ugotowaniu całości. Inaczej straci właściwości odżywcze i smakowe i lipa. A jakie właśnie wartości niesie za sobą jedzenie miso? Niesie dużo wartościowego białka, wapnia, magnezu, manganu, fosforu, sodu, potasu, cynku i witaminy A. O!

Misoshiru Vegan ! (4 porcje)

  • 2 l wody
  • 2 duże ziemniaki, pokrojone w słupki
  • 1 marchewka, pokrojona w słupki
  • garść suszonych grzybów mun , namoczonych i pokrojonych w cienkie paski
  • garść kapusty pekińskiej , poszatkowanej (tego nie powinno tutaj być, ale jakoś musiałam zużyć resztkę)
  • pół szkl. glonów wakame lub 2 listki nori, pokrojone na kawałki
  • 1 cebulka dymka, posiekana po całości
  • 100 g tofu naturalnego, pokrojonego w kostkę i podsmażonego
  • sos sojowy
  • 3 łyżki miso
  • ugotowany kleisty ryż do podania


Wodę zagotowujemy z łyżką sosu sojowego. Dodajemy ziemniaki i marchewkę. Po jakichś 10 minutach, dodajemy kapustę i grzyby. Doprawiamy do smaku sosem sojowym. Na sam koniec wrzucamy dymkę, glony i tofu. Gotujemy jeszcze kilka minut. Ściągamy z ognia i dodajemy pastę miso, mieszając aż się rozpuści. Nakładamy ryż do osobnej miseczki. Całość szamiemy pałeczkami - zupę też - wybieramy "gęste ", a resztę wypijamy.

środa, 10 listopada 2010

Tarta warzywna z sosem nerkowcowym - przepis z Wegańskiej Niedzieli


Czasu mam dzisiaj szalenie mało, więc tylko krótki post z przepisem. Obiecywałam , że się pojawi wczoraj , więc muszę nadrobić zaległości. Niemniej jednak chciałam podziękować Wam za tak liczny udział we wszystkich imprezach. Następne wkrótce!


Składniki :

ciasto
1 szkl. mąki pszennej
1/3 szkl. oleju
szczypta soli
3 łyżki zimnej wody

farsz
1/4 małego kalafiora , podzielonego na rozyczki
1 marchewka, starta na grubo
1 mała papryka + 1 cebula, pocięte drobno i podduszone na oleju
sól, pieprz, estragon, bazylia, rozmaryn

sos
50 g nerkowców, namoczonych na noc w wodzie
1 ząbek czosnku
4 łyżki wody
1 łyżka oleju
bazylia, sól, pieprz

Ciasto zagniatamy i odstawiamy do lodówki na kilka godzin (lub zamrażarki na pół godziny) . Następnie wykładamy nim formę i brzegi. Układamy składniki nadzienia - krzyż kalafiorowy :) , potem obok drugi krzyż z marchewki i w pustych miejscach papryka z cebulką. Odcedzamy nerkowce i miksujemy je z resztą składników. Polewamy tartę. Całość pieczemy w temperaturze 180 st. C przez 30 - 35 minut.

niedziela, 5 września 2010

Mafaldine corte z kanią ,marchewką i pestkami dyni.

Stosunkowo mało na tym blogu także przepisów na rozmaite makarony. W sumie z tych samych powodów co na sałatki. Możecie tutaj użyć praktycznie każdych świderków lub wstążek, ja akurat miałam ten w domu , więc skorzystałam. Początek września to także dobry sezon na wszelkie grzyby, tutaj wykorzystałam kanie. Jakoś nie byłam specjalnie do nich przekonana , z powodu standardowego pomysłu na ich jedzenie wyniesionego z dzieciństwa (kapelusz obsypany bułką tartą i na patelnię) , który w sumie przyprawiał mnie o mdłości. Teraz stwierdziłam, że przecież można je pokroić :)



  • 500 g makaronu mafaldine corte
  • 3 duże kanie ,pocięte w paski
  • 2 marchewki, pocięte w słupki
  • kilka szalotek, pociętych w piórka
  • garść pestek dyni
  • 3 łyżki posiekanego świeżego koperku
  • olej do smażenia
  • sól, pieprz, świeżo starta gałka muszkatołowa

Makaron ugotować według przepisu na opakowaniu. Marchewkę i cebulę usmazyć na patelni, doprawić i dodać do makaronu. Następnie usmazyć kanię, posypując ją solą morską i pieprzem. Na końcu dodać odrobinę startej gałki i wymieszać z makaronem. Całość posypujemy koperkiem i pestkami dyni, uprażonymi na suchej patelni.

piątek, 3 września 2010

Paluszki jaglane z wędzonym tofu i kalarepą.

Kasza jaglana jest chyba najlepszym multimixem witaminowo-mineralnym jaki znam. Wyróżnia się najwyższą wśród kasz zawartością witamin z grupy B: B1, (tiaminy), B2 (ryboflawiny) i B6 (pirydoksyny) oraz kwasu foliowego, wapnia, potasu, żelaza i miedzi. I co jest ważne w bilansowaniu wartościowych posiłków, kasza jaglana ma bardzo korzystny skład aminokwasowy. Zawiera bowiem znaczne ilość tryptofanu, którego niski poziom mają rośliny strączkowe. Zatem warto nie ograniczać się tylko i wyłącznie do soi i soczewicy. Ponadto jest lekkostrawna i nie zawiera glutenu. Można na jej bazie przyrządzać ciasta, dodawać ją do słonych farszów czy słodkich deserów. Kiedyś się sporo o niej naczytałam i od tamtej chwili jem ją przynajmniej 3 razy w tygodniu, zawsze w różnych formach. Najczęściej są to śniadaniowe kombinacje bądź warzywne sałatki, ale zdarza sie też , że ląduje jako składnik bazowy kotletów. Musiałam szybko spożytkować znalezione warzywa, stąd kombinacja warzyw typowo tradycyjna. Łapcie przepis!


  • 1 szkl. kaszy jaglanej
  • szczypta soli
  • pół kostki wędzonego tofu, pokrojonego w drobną kostkę
  • kalarepa, starta na grubych oczkach
  • mała marchewka, jak wyżej
  • mała pietruszka, jak wyżej
  • 2 cebulki, posiekane drobno
  • kilka cm pora, pokrojonego w talarki
  • przyprawy: tandori masala - obficie, pieprz i sól
  • 3 łyżki płatków owsianych zalanych wrzątkiem
  • 2 łyżki mąki kukurydzianej
  • opcjonalnie bułka tarta

Kaszę gotujemy w podwójnej ilości wody z odrobiną soli. Następnie studzimy. W tym czasie podsmażamy na oleju cebulę, kalarepkę i pora, a na końcu dodajemy do tego tofu. Całość doprawiamy tandori masala i dusimy do miękkości. Dodajemy do kaszy. Płatki owsiane mieszamy z mąką kukurydzianą i dodajemy do reszty. Całość doprawiamy solą i pieprzem. Wyrabiamy jednolitą masę , z której formujemy paluszki i obtaczamy je w bułce tartej. Smażymy z obu stron na złocisty kolor.
Jeśli masa jest za mokra -dodajemy do środka bułki tartej, a jeśli za sucha to trochę wody.

Możecie podawać je z dowolnymi sosami i pastami. Ja wybrałam czosnkowy twarożek migdałowy, zrobiony na bazie tego przepisu.

środa, 26 maja 2010

Tarta ze szpinakiem i pieczarkami pod kołderką kremu z nerkowców



Smakowała godnie. Zawsze robiąc tarty,pizze, lasagne, zapiekanki szukam instynktownie czegoś , co zrobi przyjemną warstwę wierzchnią , czegoś co fajnie wypełniłoby rolę sera. Najczęsciej pojawia się beszamel, krem z tofu , a tym razem wpadłam na nowe rozwiązanie. Enjoy!

  • 1 op. ciasta francuskiego (obadaj skład, czy aby na pewno wegańskie)
  • 250 g świeżego szpinaku
  • ząbek czosnku
  • sól, pieprz , odrobina gałki muszkatołowej
  • 200 g pieczarek, pokrojonych w plastry
  • 2 cebule, drobno posiekane
  • pół kostki tofu wędzonego, pokrojone w drobną kostkę
  • łyżka koncentratu pomidorowego, papryka słodka, sól, pieprz, zioła prowansalskie
  • olej do smażenia
Ciasto wykładamy do tortownicy i nakłuwamy widelcem. Szpinak myjemy i całe liście wrzucamy do rondelka . Dusimy na oleju aż zmięknie, dodajemy roztarty ząbek czosnku, sól, pieprz i gałkę muszkatołową. Na patelni podsmażamy cebulkę i pieczarki. Jak będą miękkie dodajemy tofu , koncentrat i przyprawy i dusimy jeszcze przez chwilę.
Na ciasto kładziemy warstwę szpinaku, a na nią warstwę pieczarkową.
Całość przykrywamy tym:
  • 200 g nerkowców, namoczonych na noc lub zalanych na 15 minut wrzątkiem
  • łyżka płatków drożdżowych (można pominąć, ale dają fajny posmak)
  • sól morska ziołowa
  • pieprz
  • 3 łyżki oleju
  • pół szkl. wody
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej
Jest to przepis na klasyczny twarożek z nerkowców, z tym wyjątkiem, że dodając 2 łyżki mąki ziemniaczanej sprawisz, że całość ładnie się zwiąże. Zmiksuj wszystkie składniki poza wodą i mąką. Potem stopniowo dolewaj wody, aby uzyskać konsystencję gęstej śmietany. Na koniec wymieszaj z dwoma łyżkami mąki ziemniaczanej i nałóż na tartę. Można dodatkowo posypać ziołami prowansalskimi.

Całość należy zapiekać przez 25 minut w temperaturze 200 st. C. Jeśli macie piekarnik elektryczny to przyrumieńcie tartę, bo moja w gazowym zawsze blada wychodzi.


czwartek, 15 kwietnia 2010

Expresowy sos do spaghetti



Ostatnio nie miałam czasu usiąść i nawet zjeść porządnego rozbudowanego obiadu. Trwają ostatnie prace nad nowym numerem zina Let's taste a revolution! Premiera już niebawem. Tymczasem w chwilach rozbiegania najlepsze są obiady, których przygotowanie nie jest zbytnio absorbujące. To jedna z takich propozycji - nie mówcie mi , że sos spaghetti ze słoika ratuje tyłek, bo wyśmieje :) Poświęccie 10 minut Waszego cennego czasu na przygotowanie tej zdrowej i smacznej potrawy !
  • 1 cebulka, posiekana
  • 1 ząbek czosnku rozgnieciony
  • kilka pieczarek, posiekanych
  • 1 puszka pomidorów krojonych
  • garść oliwek czarnych
  • kilka kaparów
  • sól , pieprz, mnóstwo bazylii i oregano
Rozgrzejcie olej na patelni i wrzućcie cebulę , czosnek i pieczarki. Kiedy zmiękną dodajcie pomidory wraz z zalewą i gotujcie przez kilka minut aż część wody wyparuje. Na koniec oliwki, zioła, kapary i gotowe. W czasie kiedy robi się sos, ugotujcie makaron według przepisu na opakowaniu. Moim typem jest pełnoziarnisty lub gruby buccatini no.5 :)

niedziela, 28 lutego 2010

Lasagne z beszamelem.


Musze zaraz wybyć z domu, więc ultra krótki wpis.

Ta potrawa to istny fusion dziwak - kombinacja wloskiego lasagne z francuskim sosem, a wszystko zweganizowane do bólu (bo farsz to i marchewka i w suszona włoszczyzna i granulat sojowy ) . Nic tam, nie wyobrażam sobie żadnej zapiekanki i tym podobnych bez gęstego beszamelu na wierzchu. I koniec!


Składniki:
  • opakowanie makaronu lasagne
  • 1.5 opakowania granulatu sojowego
  • 4 łyżki koncentratu pomidorowego
  • 2 cebule
  • 3 marchewki
  • suszona włoszczyzna
  • przyprawy - bazylia, sól , pieprz, tymianek, oregano, czosnek
  • 2 łyżki mąki
  • puszka pomidorów

sos:
  • 1 kostka tofu (180 g)
  • 3/4 szkl. mleka sojowego naturalnego
  • łyżeczka oleju lub wegańskiej margaryny
  • 2 ząbki czosnku
  • świeży koperek, sól, pieprz
  • 2 łyżki mąki pszennej (opcjonalnie)

Zacznij od przygotowania farszu : pokrój cebulę i marchewkę w drobną kostkę, zeszklij je na odrobinie oleju. Dodaj do nich zioła i koncentrat pomidorowy. W tym czasie w garnku namocz granulat sojowy, potem kiedy zmięknie połącz go ze składnikami z patelni i dopraw solą i pieprzem. Dodaj 2 łyżki mąki , aby całość utworzyła zwartą masę.
Pomidory przełóż do garnka i zmiksuj blenderem. Dodaj zioła, sól i pieprz i pogotuj troszkę, tak aby odparowała część wody. W naczyniu do zapiekania układaj warstawami makaron lasagne, polewaj go sosem pomidorowym, na to kładź porcję farszu, a potem znowu makaron - sos - farsz. Ostatnią warstwę musi stanowić makaron polany sosem pomidorowym.

Następnie przyrządź sos beszamelowy - rozkrusz tofu i zmiksuj je z pozostałymi składnikami. Jeśli uznasz , że jest za rzadkie - dodaj 2 łyżki mąki pszennej. Polej po wierzchu potrawy.
Zapiekaj w temperaturze 200 stopni przez około 25 minut.


Podawaj z dowolnymi surówkami. U mnie na stole pojawiły się
1. surówka ze świeżej modrej kapusty z włoszczyzną i koperkiem, polana oliwą.



2. surówka z kapusty pekińskiej z marchewką , kukurydzą i pomidorami, polana odrobiną sosu beszamelowego z tofu (przed dodaniem mąki)



czwartek, 7 stycznia 2010

Fasolka po bretońsku


Jedno z najlepszych dań z tradycyjnej polskiej kuchni. Można bez problemu wykonać jego wegańską wersję z różnymi roślinnymi kiełbaskami, wędlinami i innymi pierdołami. Ja jednak wolę wersję mniej przetworzoną i należę do zwolenników prymatu fasoli nad sosem, dlatego tyle jej tutaj jest :)


Składniki:
  • 500 g fasolki białej
  • 2 kg pomidorów, pokrojonych w kostkę + mała puszka koncentratu pomidorowego
  • 3 cebule , drobno pokrojone
  • 3 łyżki oleju
  • 2 marchewki, starte
  • 2 łyżki koncentratu pomidorowego
  • 1 ząbek czosnku
  • sól i pieprz , dwa liście laurowe + dwie kulki ziela angielskiego, tymianek, majeranek i nać pietruszki
Fasolę namoczyć na noc w dużej ilości wody. Drugiego dnia, wylać wodę i ugotować fasolę w nowej, z dodatkiem koncentratu pomidorowego, liści laurowych, ziela angielskiego , soli i pieprzu. Pomidory przesmażyć w rondelku , zmiksować blenderem na gładką masę. Na patelni podsmażyć cebulę, czosnek i marchewkę. Dodać do pomidorów i doprawić ziołami. Tak przygotowany sos połączyć z ugotowaną i odcedzoną fasolką.

Chleb żytni z cebulką i słonecznikiem

Ostatnio pojawiła się nowa moda i wszyscy pieką swój chleb. Też postanowiłam jej ulec, a oto efekty.





Składniki
300 g mąki żytniej (typ 2000)
300 g mąki pszennej (typ 650)
3 szkl. ciepłej wody
0,5 kostki drożdzy
płaska łyżka soli morskiej
2 łyżki oliwy
3 duże cebule , drobno pokrojone
3 garście ziaren słonecznika


Drożdze rozpuścić w odrobinie ciepłej wody z dodatkiem szczypty mąki i cukru. Odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia. Cebulę zeszklić na oliwie, ostudzić. Mąki przesiać do miski, dodać sól, słonecznik i cebulkę. Następnie dodać drożdze i wodę. Całość wyrabiać rękoma przez około 10 minut. Odstawić na godzinę do wyrośnięcia. Po tym czasie przełożyć do formy i piec około 50 minut w temperaturze 200 st. C.


D.I.Y-owe chleby są najlepsze na świecie ! Najlepsze są takie prosto z pieca, posmarowane jedynie odrobiną margaryny wegańskiej.